Witajcie :)
Dzisiaj postanowiłam napisać parę słów na temat tzw. oblepiaczy. Pogląd na ich temat w moim przypadku wraz z zgłębianiem wiedzy włosomaniaczej zmieniał się stopniowo. Na początku mojej przygody z włosomaniactwem zostałam zasypana informacjami na temat zdradliwości i szkodliwości silikonów. I wykluczyłam je prawie całkiem z mojej pielęgnacji pozwalając sobie jedynie na zabezpieczenie końcówek kropelką "jedwabiu". Jak się z czasem okazało nie było to najlepsze rozwiązanie. Moje włosy są dość delikatne i mało odporne, a do tego nie są jednej długości, więc potrzebują lepszej ochrony. Post ten jest zbiorem przemyśleń opartych na bazie własnych doświadczeń z włosomaniactwem, nie każdy pewnie się ze mną zgodzi, nie każdemu taka pielęgnacja też będzie służyć.
Ale zacznę może od początku, tak żeby wszystko było jasne również dla nowicjuszek.
Mówiąc substancje filmotwórcze mam na myśli takie, które pozostają na powierzchni włosa, przyczepiają się do niego tworząc warstewkę ochronną zwaną filmem. Do substancji takich zaliczamy m.in. silikony, poliquaternium,quaternium oraz parafinę.
Jakie korzyści przynoszą włosom?
Nakładane na naszą czuprynę przede wszystkim chronią ją przed czynnikami zewnętrznymi takimi jak wysoka temperatura, uszkodzenia mechaniczne. Chronią przed odparowaniem wody z włosa, przez co utrzymują nawilżenie. W pewnym stopniu wygładzają włosy co wpływa korzystnie na ich wygląd. Jednak substancje powłokotwórcze same w sobie nie posiadają właściwości odżywczych, ale także szkodliwe dla włosów nie są.
Dlaczego jednak cieszą się złą sławą?
Dlatego, że po pewnym czasie ich stosowania nadbudowują się na włosach. Włos staje się pokryty filmem i może mu być trudniej przyjmować substancje odżywcze z masek czy odżywek. Przez to może być obciążony i szybciej ulegać przetłuszczaniu, fryzurze brak objętości. Loki mogą się rozprostowywać. Właśnie z tego powodu tak ważne jest raz na jakiś czas używanie szamponu oczyszczającego (z SLS, SLES), który usuwa z włosa wszystko, co zdążyło się nadbudować.
Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują...
Substancje powłokotwórcze nie oblepiają włosa szczelnie, no chyba, że nie myjemy włosów wcale i ładujemy na niego garściami silikony ;) Film nie jest jak opakowanie próżniowe, nie izoluje włosa całkowicie, jedynie może trochę utrudniać dostęp substancjom odżywczym.
Większość silikonów odparowywuje z włosa samodzielnie bądź jest bez problemu usuwalne odżywką czy też łagodnym szamponem. A nawet te cięższe bez problemu zmyjemy np. raz w tygodniu szamponem oczyszczającym. Więc ryzyko nadbudowania się na włosach w większej ilości jest znikome.
Dla kogo silikony i spółka?
Dla każdego! Tylko w rozsądnych ilościach. Każdy ma inny typ włosów, inne problemy, każdy włos inaczej będzie reagował na różne substancje. Moim zdaniem trend ogólnie powinien być następujący:
Dla włosów skłonnych do nadmiernego przetłuszczania, łatwo przeciążającym się które suche nie są silikony raczej tylko na końcówki w celu zabezpieczenia przed rozdwajaniem.
Dla włosów z tendencją do przesuszania i łatwo ulegających zniszczeniom ja polecam ochronę również długości włosów, a zwłaszcza gdy włosy są cieniowane, bo wtedy wszystkie końce są chronione. Podobnie w przypadku tych bardzo skłonnych do puszenia i elektryzowania.
Dla zakręconych stosujących pielęgnację bezsilikonową stumulującą skręt polecam zabezpieczać końce silikonowym serum lub choćby odżywką.
Ważne jak
Ważnym aspektem w stosowaniu substancji ochronnych jest kolejność nakładania. Szampon najlepiej by nie zawierał silikonów. Przed każdym włosowym SPA myjemy włosy bezsilikonowym szamponem, aby ułatwić drogę substancjom odżywczym. To czy nakładamy na włosy maskę albo odżywkę do spłukiwania z silikonami to już nasz wybór. Ja korzystam z obu typów. Po zabiegach, by utrzymać nawilżenie i chronić włosy warto zabezpieczyć je odżywką i/lub serum i tutaj możemy zastosować silikony.
Ważne co
Żeby dobrać sobie odpowiedni produkt nie ma chyba lepszej metody, niż ta prób i błędów. Moim zdaniem najlepiej popróbować kosmetyków z różnymi grupami substancji. Moje włosy dla przykładu lubią parafinę, za to wiem, że u niektórych parafina to kompletna klapa. Różne silikony dają różne efekty, te trudniej zmywalne będą dociążać a nawet obciążać włosy. Każdy musi znaleźć sobie swój własny typ. Ważne jest, żeby produkt, który wybieramy nie był naładowany tylko silikonami i parafiną po brzegi, a zawierał substancje odżywcze, które poprawiają kondycję włosów.
Ważne ile
Z substancjami filmotwórczymi trzeba uważać, bo ich nadmiar potrafi nieźle obciążyć. Ja nakładam na całe włosy za ramiona nie więcej jak płaską łyżeczkę odżywki bez spłukiwania, często mniej. Podczas aplikacji zawsze omijam skalp i jego okolice.
Co mi dało zabezpieczanie?
Przede wszystkim moje włosy nie niszczą się tak, jak wcześniej, są bardziej odporne i obserwuję zdecydowanie mniej połamanych i rozdwojonych końcówek. Włosy sa mniej podatne na puszenie i lepiej nawilżone, bo woda z nich tak szybko nie ucieka.
Jaka jest Wasza opinia na ten temat? Też jesteście zdania, że warto używać silikonów i podobnych, ale z głową? Czy może jesteście przeciwniczkami silikonów?
Pozdrawiam,
Hinata