niedziela, 30 czerwca 2013

Aktualizacja włosowa czerwiec 2013

Hej!
Dzisiaj wreszcie mam chwilkę, żeby pokazać Wam moje włosy. Może pogoda pozostawia wiele do życzenia, ale udało mi się zrobić zdjęcie. A, że fotografa mi brak, to zdjęcie było robione samowyzwalaczem i nie było to łatwe zadanie ;)


Włosy obecnie prezentują się właśnie tak. Jest to szalona zgraja, więc wykręcają się jak im się podoba :)
Co przeszły?
Dokładnie 31 maja postanowiłam zmienić kolor, marzył mi się średni blond coś z poziomu 7, więc zrobiłam kąpiel rozjaśniającą. Wyszła marchewka, jednak postanowiłam dać włosom troszkę odpocząć, więc nie kładłam na nie farby. Tydzień później poszłam do fryzjera z decyzją "tnij pan ile trzeba, byle były zdrowe" i w ten oto sposób wyszłam lżejsza o jakieś 10 cm włosów, może nie do końca zadowolona z długości, ale za to fryzura jakoś się układa i końce są o niebo zdrowsze. Włosy z początku były jaśniejsze, stopniowo przyciemniały. Przypuszczam, że to kwestia raz jeden jedyny położonej rudej henny w listopadzie :/

Przyrost: 1,3 cm mierzony na odroście - nie jest źle, ale mam nadzieję na lepszy w przyszłym miesiącu.

Stan włosów: pogorszył się znacznie po rozjaśnianiu, ale na całe szczęście chwilowo, bo po zabiegu postawiłam na intensywną regenerację (regularne olejowanie i maski). Stan moich włosów oceniam na bardzo dobry, aż jestem zdziwiona, że po rozjaśnianiu w miesiąc udało mi się doprowadzić je do ładu i stanu chyba nawet ciut lepszego niż sprzed rozjaśniania. Nie łamią się, nie ma rozdwojeń i są ładnie nawilżone.

Powiem Wam, że zauważyłam jedną ciekawą właściwość - moje włosy zaraz po farbowaniu czy rozjaśnianiu przestają dobrze reagować na kosmetyki, które przed im odpowiadały. Wtedy, kiedy zaczynają znów dobrze na nie reagować wiem, że ich stan wraca do normy.

Jeżeli chodzi o farbowanie to póki odrost mi tak bardzo nie przeszkadza daję im odpocząć, a potem szczerze nie wiem co dalej, bo marzy mi się zimny średni blond ale mam wrażenie, że z po tym nieszczęsnym hennowaniu niestety nie będzie to możliwe :/  Poradzicie coś?

Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję, że mimo przerwy nadal ze mną jesteście :)

piątek, 28 czerwca 2013

Substancje filmotwórcze: silikony i spółka - czy w ogóle stosować i jak?

Witajcie :)

Dzisiaj postanowiłam napisać parę słów na temat tzw. oblepiaczy. Pogląd na ich temat w moim przypadku wraz z zgłębianiem wiedzy włosomaniaczej zmieniał się stopniowo. Na początku mojej przygody z włosomaniactwem zostałam zasypana informacjami na temat zdradliwości i szkodliwości silikonów. I wykluczyłam je prawie całkiem z mojej pielęgnacji pozwalając sobie jedynie na zabezpieczenie końcówek kropelką "jedwabiu". Jak się z czasem okazało nie było to najlepsze rozwiązanie. Moje włosy są dość delikatne i mało odporne, a do tego nie są jednej długości, więc potrzebują lepszej ochrony. Post ten jest zbiorem przemyśleń opartych na bazie własnych doświadczeń z włosomaniactwem, nie każdy pewnie się ze mną zgodzi, nie każdemu taka pielęgnacja też będzie służyć.

 Ale zacznę może od początku, tak żeby wszystko było jasne również dla nowicjuszek.

Mówiąc substancje filmotwórcze mam na myśli takie, które pozostają na powierzchni włosa, przyczepiają się do niego tworząc warstewkę ochronną zwaną filmem. Do substancji takich zaliczamy m.in. silikony, poliquaternium,quaternium oraz parafinę.

Jakie korzyści przynoszą włosom?

Nakładane na naszą czuprynę przede wszystkim chronią ją przed czynnikami zewnętrznymi takimi jak wysoka temperatura, uszkodzenia mechaniczne. Chronią przed odparowaniem wody z włosa, przez co utrzymują nawilżenie. W pewnym stopniu wygładzają włosy co wpływa korzystnie na ich wygląd. Jednak substancje powłokotwórcze same w sobie nie posiadają właściwości odżywczych, ale także szkodliwe dla włosów nie są.

 Dlaczego jednak cieszą się złą sławą?

Dlatego, że po pewnym czasie ich stosowania nadbudowują się na włosach. Włos staje się pokryty filmem i może mu być trudniej przyjmować substancje odżywcze z masek czy odżywek. Przez to może być obciążony i szybciej ulegać przetłuszczaniu, fryzurze brak objętości. Loki mogą się rozprostowywać. Właśnie z tego powodu tak ważne jest raz na jakiś czas używanie szamponu oczyszczającego (z SLS, SLES), który usuwa z włosa wszystko, co zdążyło się nadbudować.

Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują...

Substancje powłokotwórcze nie oblepiają włosa szczelnie, no chyba, że nie myjemy włosów wcale i ładujemy na niego garściami silikony ;) Film nie jest jak opakowanie próżniowe, nie izoluje włosa całkowicie, jedynie może trochę utrudniać dostęp substancjom odżywczym.
Większość silikonów odparowywuje z włosa samodzielnie bądź jest bez problemu usuwalne odżywką czy też łagodnym szamponem. A nawet te cięższe bez problemu zmyjemy np. raz w tygodniu szamponem oczyszczającym. Więc ryzyko nadbudowania się na włosach w większej ilości jest znikome.

 Dla kogo silikony i spółka?

Dla każdego! Tylko w rozsądnych ilościach. Każdy ma inny typ włosów, inne problemy, każdy włos inaczej będzie reagował na różne substancje. Moim zdaniem trend ogólnie powinien być następujący:

Dla włosów skłonnych do nadmiernego przetłuszczania, łatwo przeciążającym się które suche nie są silikony raczej tylko na końcówki w celu zabezpieczenia przed rozdwajaniem.

Dla włosów z tendencją do przesuszania i łatwo ulegających zniszczeniom  ja polecam ochronę również długości włosów, a zwłaszcza gdy włosy są cieniowane, bo wtedy wszystkie końce są chronione. Podobnie w przypadku tych bardzo skłonnych do puszenia i elektryzowania.

Dla zakręconych stosujących pielęgnację bezsilikonową stumulującą skręt polecam zabezpieczać końce silikonowym serum lub choćby odżywką.

Ważne jak

Ważnym aspektem w stosowaniu substancji ochronnych jest kolejność nakładania. Szampon najlepiej by nie zawierał silikonów. Przed każdym włosowym SPA myjemy włosy bezsilikonowym szamponem, aby ułatwić drogę substancjom odżywczym. To czy nakładamy na włosy maskę albo odżywkę do spłukiwania z silikonami to już nasz wybór. Ja korzystam z obu typów. Po zabiegach, by utrzymać nawilżenie i chronić włosy warto zabezpieczyć je odżywką i/lub serum i tutaj możemy zastosować silikony.

Ważne co

Żeby dobrać sobie odpowiedni produkt nie ma chyba lepszej metody, niż ta prób i błędów. Moim zdaniem najlepiej popróbować kosmetyków z różnymi grupami substancji. Moje włosy dla przykładu lubią parafinę, za to wiem, że u niektórych parafina to kompletna klapa. Różne silikony dają różne efekty, te trudniej zmywalne będą dociążać a nawet obciążać włosy. Każdy musi znaleźć sobie swój własny typ. Ważne jest, żeby produkt, który wybieramy nie był naładowany tylko silikonami i parafiną po brzegi, a zawierał substancje odżywcze, które poprawiają kondycję włosów.

Ważne ile

Z substancjami filmotwórczymi trzeba uważać, bo ich nadmiar potrafi nieźle obciążyć. Ja nakładam na całe włosy za ramiona nie więcej jak płaską łyżeczkę odżywki bez spłukiwania, często mniej. Podczas aplikacji zawsze omijam skalp i jego okolice.

Co mi dało zabezpieczanie?

Przede wszystkim moje włosy nie niszczą się tak, jak wcześniej, są bardziej odporne i obserwuję zdecydowanie mniej połamanych i rozdwojonych końcówek. Włosy sa mniej podatne na puszenie i lepiej nawilżone, bo woda z nich tak szybko nie ucieka.

Jaka jest Wasza opinia na ten temat? Też jesteście zdania, że warto używać silikonów i podobnych, ale z głową? Czy może jesteście przeciwniczkami silikonów?


Pozdrawiam,
Hinata

środa, 26 czerwca 2013

Trzymiesięczne zużycia - wracam :)

Witajcie
Dawno nie było mnie na blogu i przyznam, że stęskniłam się za Wami. Ostatni post napisałam w kwietniu i przyznaję się, dumna z tego nie jestem. Dlaczego? Właściwie sporo się pozmieniało - musiałam ostro przysiąść, żeby w końcu zakończyć badania do pracy magisterskiej i zabrać się za pisanie. W dodatku zaczęłam pracować na pełen etat. Dlatego nie miałam zbytnio głowy do tego, żeby pisać i myślę, że ta przerwa była mi potrzebna, aby nabrać weny do pisania i spojrzeć na bloga świeżym okiem.

A teraz wracam do Was pełna zapału do pisania :) Na początek pochwalę się moimi zużyciami w trakcie nieobecności, bo trochę się tego nazbierało. Wszystkie kosmetyki wrzucałam sumiennie do worka i przechowywałam, tak więc mam się czym pochwalić ;)

Tak wygląda fotografia grupowa:



I po koleji:

Szampony:

1. Dulgon Kids Szampon Morelowy - fajny, bardzo się polubiliśmy. Mimo, że delikatny to nie plątał nadmiernie włosów i nie przyspieszał przetłuszczania.Chętnie wrócę do niego.
2. Alterra Kofeina i Biotyna - dobry, choć silniejszy. Niestety nie zauważyłam obiecanego wzmocnienia. Poza tym sprawował się dobrze używany na zmianę z BDFM. Kiedyś z pewnością wypróbuję inne wersje.
3. Dulgon Kids Żel pod prysznic Malinowy - średni, dla mnie porównywalny z Babydream dla dzieci, plącze, choć nie tak bardzo jak BD. Raczej nie kupię, choć polecić mogę jeśli komuś nie przeszkadza, że trochę plącze.
4. Babydream fur Mama balsam do kąpieli - niby ok, ale po dłuższym używaniu jakoś mnie nie zachwycił. Miałam wrażenie, że mimo sporej dawki olejków troszkę przesuszał mi włosy. Być może dam mu kiedyś drugą szansę.
5. Johnson's Baby żel do mycia ciała - w twardszej wodzie nie chciał się specjalnie pienić. Jakoś bez szału, nie polubiłam go. Nie kupię go niestety.



Maski:
 1. Venita Hair Mask z masłem shea - ot taka sobie zwykła maska, nie jest zła, choć cudów nie zdziała. Moim zdaniem nie ma co liczyć na wielką regenerację. Nie kupię ponownie, choć też nie odradzam, bo krzywdy nie robi.
2. Shauma Krem i Olejek - bardzo fajna, ładnie pachnąca i dająca fajny efekt a przy tym w niezłej cenie (ok. 12 zł). Włosy po niej są bardziej błyszczące i w lepszej kondycji. Polubiłam i z chęcią sięgnę po nią ponownie. To jedna z masek, po których moje włosy zawsze wyglądają dobrze.
3. Alterra Granat i Aloes - nabłyszcza, włosy są po niej sypkie, chyba trochę wysusza przez alkohol w składzie.Zapach specyficzny, męczył mnie. Nie kupię więcej.
4. NaturVital Sensitive - porządna maska nawilżająca o bardzo dobrym i naturalnym składzie. Stosowana regularnie dobrze nawilża. Kiedyś do niej wrócę.
5. Gliss Kur Oil Nutritive - bogata emolientowa maska o bardzo gęstej konsystencji. Wykazała widoczne działanie regenerujące. Efekty zauważalne po pierwszym zastosowaniu. Dobra dla suchych włosów. Chętnie do niej wrócę.


Odżywki:
1. Joanna Naturia z pokrzywą - w opcji b/s nie sprawdziła się, moje włosy potrzebują czegoś mocniejszego. Zmęczyłam jako pierwsze O i nie kupię ponownie.
2. Joanna z Apteczki Babuni miód i mleko - podobnie jak Joanna Naturia z pokrzywą nic specjalnego, także zmęczyłam jako pierwsze O i nie zamierzam do niej wracać.
3. Isana Hair Oil Care Spulung z olejkiem arganowym - bardzo dobra, obecnie moja ulubiona. Stosowałam często zamiast maski i efekt był super, włosy miękkie, błyszczące i lekkie. Polecam i już mam drugą butlę.

Jak widać sporo się uzbierało przez te 3 miesiące. Moje zapasy niestety specjalnie nie zmalały, bo kupiłam trochę nowych rzeczy.
Dlatego postanawiam akcję 2 za jeden:zużywam 2 rzeczy z danej kategorii i dopiero wtedy pozwalam sobie na zakup jednej w zamian.

 Ostatnio moje włosy przeszły też pewne zmiany, ale o tym opowiem w innym poście ;) 

Miałyście te produkty? Lubicie, a może nie? Zapraszam do dyskusji :)

Buziaki,
Hinata
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nie zgadzam się na kopiowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie treści mojego bloga oraz zdjęć bez mojej wiedzy i zgody. Stanowią one moją własność, a kradzież własności intelektualnej jest karalna!