poniedziałek, 30 września 2013

Kosmetyczne prezenty od taty :)

Hej dziewczyny!
Dzisiaj luźniejszy post o charakterze pochwalnym dla mojego taty :)
Pokażę Wam co sprezentował ostatnio mi i mamie.
Kosmetyki kupuje od kolegi z pracy, który od czasu do czasu przynosi je w bardzo atrakcyjnych cenach. Bardzo się zdziwiłam, bo ceny faktycznie są niesamowicie niskie, a opakowania nowiutkie,pełnowymiarowe, z długim terminem ważności.


Ostatnio przyniósł nam:

Peeling oliwkowy Bielendy (5zł)
Mus do ciała orzech i bursztyn Bielendy (5zł)
Balsam do ciała AA Kwiat Orchidei (5zł)
Żel pod prysznic Palmolive Naturals (5zł)
Żel pod prysznic Dove (4 zł) - moja mama zażyczyła sobie od razu chyba 3 opakowania ;)

Żel pod prysznic Palmolive Thermal Spa (5zł)
Pantene Eliksir przeciwko blaknięciu koloru (5zł)
Masło do ciała czekolada i pistacje Farmona (5zł)
Separatorki Elite models (2zł)

Niestety nigdy nie wiem, co i kiedy akurat będzie i wybór kosmetyków muszę pozostawiać tacie. Nie mniej jednak bardzo przyjemne niespodzianki nam robi. Może i dobrze, że ja nie mam możliwości sama wybierać i kupować, bo bym chyba majątek straciła :D
Jeśli jesteście ciekawe recenzji któregoś z produktów to śmiało piszcie :)

Też zdarza się Wam dostawać albo kupować kosmetyki z takich tanich źródeł?

Całuski,
Hinata

sobota, 28 września 2013

Shauma Krem i Olejek odżywka w spray'u - recenzja

Hej dziewczyny :)
Ja nadal niestety choruję, ale już jest troszkę lepiej na szczęście. Aktualnie do wtorku siedzę u K. (będziemy drukować moją pracę magisterską - wreszcie :)). Z tego powodu nie siedzę przy komputerze zbyt często. Dzisiaj jednak udało mi się dorwać kompa dla siebie, bo K. musiał jechać grać w meczu ze swoją drużyną, a ja siedzę w domu chora i czekam. Cieszę się z dwóch powodów - mogę dla Was coś napisać i nie muszę 3 godziny marznąć na hali :D

Dziś mam dla Was recenzję odżywki Schaumy, która gościła na mojej półce od dawna.


Odżywka jest szeroko dostępna m.in. w Rossmannie a jej cena wynosi około 11-12 zł / 200 ml.

Skład:


Jak widać nie jest bardzo oblepiający, mamy jeden lżejszy silikon i jedno quaternium.
Z dóbr wszelakich gliceryna, pantenol, keratyna, olej arganowy - niestety mniej niż maska z tej serii. Generalnie skład nie najgorszy.

Wydajność i konsystencja:

Odżywka jest w postaci białego, dość gęstego płynu o przyjemnym i dosyć mocnym zapachu. Mi skojarzył się z takim indyjskim, lekko kadzidłowym. Wydajność bardzo duża, starczyła mi na kilka miesięcy regularnego używania raczej niezbyt oszczędnie.

Efekt:
Czego się spodziewałam? Wygładzenia, wspomagania rozczesywania, nadania blasku i nawilżenia. Odżywka rewelacyjnie pomaga rozczesać nawet spory kołtun, lekko wygładza włosy, chroni przed urazami , lekko nabłyszcza i nadaje im na jakiś czas przyjemny zapach. Nadaje się w małej ilości albo po rozcieńczeniu wodą do reanimacji loków. Ja szczególnego działania odżywczego nie odnotowałam. Na pewno chroni włosy. Uwaga dla włosów skłonnych do obciążania - proponuję aplikować raczej oszczędnie i z pominięciem skalpu (ze 3 psiki na długości wystarczy) lub po uprzednim rozcieńczeniu wodą. U mnie jeszcze przed rozjaśnianiem zastosowana w nadmiarze obciążała. Myślę, że jest dobrą odżywką poprawiającą komfort rozczesywania i ochronną wartą swojej ceny. Ja będę próbować dalej, bo chciałabym porównać ją z Gliss Kurem, którego bardzo dawno nie używałam.

Polecicie jakąś dobrą odżywkę w spray'u?

Całuję ciepło,
Hinata

czwartek, 26 września 2013

Zrób sobie krem BB - mój sposób na lekki make-up

Od jakiegoś czasu zapanował szał na kremy BB, chyba każda z nas o nich słyszała. I chyba każda szanująca się marka kosmetyczna wprowadziła swoją wersję do obrotu. Mnie szał ten nie ogarnął. Dlaczego? Ponieważ na początku tego szaleństwa koleżanka pokazała mi całkiem fajny sposób na własny krem BB.
Może pomysł nie jest nie wiadomo jak odkrywczy, ale u mnie sprawdza się od dawna.

Co potrzebujemy?
Krem do twarzy - taki, który odpowiada naszej cerze. Ja latem używałam lżejszego z filtrem 15, za to zimą stawiam na bardziej treściwy i odżywczy.
Podkładu w płynie - oczywiście w naszym kolorze, dowolnego.

Mój przykład:

Podkład Bell trwały fluid matująco-kryjący,
Krem L'Oreal Triple Active Glow upiększający krem nawilżający z SPF 15 - lekki krem nawilżająco-rozświetlający o perłowym wykończeniu,

Łączymy oba produkty...
...czyli wyciskamy w zagłębienie dłoni porcję kremu i porcję podkładu, palcem dokładnie łączymy je. Można próbować ewentualnie rozrobić w jakimś malutkim pudełeczku na kilka użyć. Ja zwykle celuję w proporcje 1:1 (na oko). Warto popróbować i dobrać sobie swoje ulubione.


Wskazówka!
Dobierając różne produkty i proporcje możemy sterować właściwościami naszego kremu BB.
Np.
 im więcej podkładu a mniej kremu, tym lepsze krycie i odwrotnie,
korzystając z dobrze matującego kremu i/lub podkładu efekt na twarzy będzie bardziej matowy,
wykorzystując krem bardziej tłusty lub wykończony drobinkami twarz będzie raczej rozświetlona.







Po
Przed

Jak widać koloryt skóry jest wyrównany, drobne niedoskonałości ukryte. Efekt jest bardzo naturalny, a skóra lekko rozświetlona.

Bardzo lubię ten efekt i stosuję ten sposób na co dzień. Moja skóra na tym korzysta, jest zdecydowanie bardziej nawilżona i po nałożeniu mojej mieszanki nigdy nie jest ściągnięta, tak jak czasami w przypadku samego podkładu bez kremu. No i oczywiście zaoszczędzam czas, nie muszę czekać, aż krem się wchłonie zanim położę podkład.

Próbowałyście już tej metody? Jeśli nie to spróbujcie, może tak jak ja ją pokochacie :)

Buziaki,
Hinata

środa, 25 września 2013

Ciekawy wymiar czerni - lakier do paznokci Lovely Classic Nail Polish nr 85

Dziś zaprezentuję Wam jeden z moich jesiennych typów lakierowych. Jesienią najczęściej decyduję się na ciemne, wyraziste i mocne kolory albo mniej rzucające się w oczy odcienie nude. Dzisiejszy bohater jest zdecydowanie z tej pierwszej grupy.

Przedstawiam Wam lakier od Lovely Classic Nail Polish nr 85 :)

Zdjęcie z lampą


Jest to czerń z zatopionymi mikrodrobinkami złotawo różowymi. Kolor wyjątkowo oporny w obiektywie, dlatego ciężko uchwycić jego prawdziwy wygląd i głębię. W świetle mieni się delikatnie drobinkami (górne zdjęcie), które nadają mu różowawo - bordowy połysk, zaś  w cieniu wygląda jak zwykła czerń:

Bez lampy
Bez lampy przy oknie
Z lampą
 Krycie: marne niestety, dla mnie konieczne 3 warstwy
Trwałość: przeciętna - u mnie z topem Golden Rose wytrzymuje jakieś 3-4 dni
Cena: około 6 zł/ 8 ml

A jakie są wasze lakierowe typy na jesień?

Pozdrawiam,
Hinata

wtorek, 24 września 2013

Isana odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych - recenzja

Hej!
Wczoraj wróciłam do domu po weekendzie i chyba złapałam jakieś choróbsko. Mam nadzieję, że u Was ze zdrowiem lepiej niż u mnie. Dzisiaj niestety miałam problemy z bloggerem i stąd post trafia do Was tak późno. Dzisiaj mam dla Was recenzję jednej z moich ulubionych odżywek do włosów.


Odżywkę kupić możemy bez problemu w każdym Rossmannie w cenie około 6 zł za 300 ml. Ja swoją kupiłam w promocji za 3,99 zł.
Opakowanie w przypadku tego produktu jest plastikowe, dosyć twarde i solidne, stojące na nakrętce. Odżywka jest gęsta, więc niestety po kilku użyciach musimy włożyć trochę siły w wyciśnięcie jej z opakowania.

Konsystencja i wydajność:
Odżywka po wyciśnięciu jest bardzo gęsta, jednak nałożona na wilgotne włosy zdaje się momentalnie w nie wsiąkać, jakby znikać i tracić gęstość.Wydajność jest w porządku o ile zdamy sobie sprawę z tego, że odżywka mimo, że jej nie czuć zbytnio na włosach po aplikacji nadal tam jest i zadziała. Nie ma potrzeby w nieskończoność jej dokładać.

Skład:


Co tu mamy ciekawego?
Wszelkie dobro: niacynamid (wit. B3), pantenol (wit. B5), żel aloesowy, wyciąg z nasion bawełny, gliceryna.
Niestety mamy też alkohol izopropylowy, na szczęście niewiele w funkcji konserwanta. Za to brak parabenów, mamy konserwanty spożywcze.
No i brak silikonów, jest tylko quaternium z tych lżejszych!

Efekty:
Wiem, że zdania o niej są podzielone i jedni ją kochają, a drudzy zupełnie nie wiedzą dlaczego. Ja zakochałam się w niej od pierwszego użycia.
Odżywka bardzo dobrze zmiękcza moje włosy, nawilża i dodaje blasku. Są po niej lekkie i sypkie bez jakiegokolwiek obciążenia. Rozczesywanie po niej jest trochę ułatwione, jednak pod tym względem mogło by być lepiej. Jednak działanie na włosy kompensuje mi ten mankament. Na moich włosach odżywka sprawdziła się rewelacyjnie. Jest to jedna z moich ulubionych odżywek. U mnie najlepiej sprawdzała się po 10-20 minutach pod czepkiem. Zachęciła mnie do wypróbowania innych odżywek Isany.

Znacie już tą odżywkę? A może macie innego faworyta wśród produktów Isany?

Buziaki,
Hinata

P.S. Zapraszam do polubienia mojego bloga na FB :)



piątek, 20 września 2013

Nowość! Peeling do ust Laura Conti czyli tańszy odpowiednik Pat & Rub

Hej dziewczyny!
Dzisiaj mam dla Was newsa :) Podczas niedawnej wizyty w Rossmannie udało mi się znaleźć dość ciekawy kosmetyk, mianowicie Cukrowy peeling do ust firmy Laura Conti o smaku truskawkowym.
Naczytałam się wiele na temat cukrowego peelingu do ust firmy Pat&Rub, chciałam wypróbować, jednak stwierdziłam, że cena około 50 zł to zdecydowanie za dużo na tego typu gadżet. Kiedy zobaczyłam podobny produkt w Rossamnnie w cenie około 8-9 zł postanowiłam, że z chęcią wypróbuję.

Opakowanie prezentuje się tak:



Peeling zamknięty jest w tubce takiej jak opakowania błyszczyków o pojemności 10 ml. Wybaczcie kolory, ale zdjęcia były robione w sztucznym oświetleniu, na żywo kolor w opakowaniu jest intensywnie malinowo-czerwony. Poniżej produkt wyciśnięty na dłoń:


Drobinki cukrowe w peelingu są raczej małe i dosyć delikatne. Właściwie kosmetyk jest połączeniem lekkiego, prawie bezbarwnego na ustach błyszczyka i drobinek peelingujących. Zapach jest typowy dla błyszczyków truskawkowych, przyjemny. Smak przez drobinki cukrowe słodki :)

Słowo od producenta:










Kosmetyk pozostawia na ustach delikatną tłustawą warstwę, która się nie lepi. Jest bardzo przyjemny w użyciu i faktycznie pielęgnuje moje usta. Do tego wydajność jest duża bo na jedną aplikację potrzeba tyle co na pomalowanie ust błyszczykiem. Radzi sobie z moją skórą ust i delikatnymi zadziorkami i przy tym sprawia przyjemność smakiem i zapachem. Nie wiem jak będzie w przypadku ekstremalnie suchych ust z dużą ilością skórek, jednak myślę, że stosowany regularnie może pomóc.

Jak wiecie nie miałam przyjemności z droższym peelingiem od Pat&Rub. Jednak z pewnością oba produkty różnią się składem. W skład droższego wchodzą tylko naturalne składniki: olejki i cukier. W przypadku peelingu Laura Conti skład prezentuje się tak:








Mimo składu preparat Pat&Rub mnie nie przekonuje zabójczą ceną, nie kupiłabym go za 50 zł nawet gdyby po otworzeniu pudełka śpiewał i tańczył, bo uważam, że szkoda tyle kasy na tego typu produkt. Peeling Laura Conti przypadł mi do gustu i nie żałuję, bo skłania mnie do wykonywania peelingu ust regularnie, co wcześniej zdarzało mi się raz na 100 lat :) Wiem, że można domowymi metodami, ale nigdy o tym nie pamiętałam.

Co Wy sądzicie o peelingach do ust? Zbędny gadżet czy miłe uzupełnienie w pielęgnacji?

Pozdrawiam ciepło :)
Hinata

czwartek, 19 września 2013

Olejowanie włosów w pigułce

 Zostałam niedawno poproszona o stworzenie wpisu o olejowaniu włosów, który pozwoli zdobyć trochę wiedzy początkującym. Postanowiłam napisać krótko i rzeczowo. Zapraszam do lektury :)


Po co w ogóle olejować włosy?
Dostarczanie włosom kwasów tłuszczowych może wydawać się zbędne. Jednak oleje są to substancje z grupy emolientów, które zatrzymują nawilżenie, chronią włosy przed czynnikami zewnętrznymi, zawierają obok kwasów tłuszczowych także witaminy. Oleje wpasowują się w szczeliny we włosie wygładzając go, tworząc film na powierzchni zatrzymują nawilżenie. Olejowanie według wielu włosomaniaczek jest najlepszą drogą do pięknych i zdrowych włosów.

Czym olejować?
Wybór olejów jest przeogromny. Ważne jest, żeby dobrać odpowiedni olej do naszych włosów. Wyznacznikiem jest tutaj porowatość włosów. Jeśli mamy gładkie, zwykle proste włosy niezbyt zniszczone to możemy spodziewać się porowatości niskiej. Osoby o włosach kręconych, skłonnych do puszenia, reagujących na zmiany pogody oraz zniszczonych raczej mają do czynienia z włosami wysokoporowatymi.

I tak jeżeli podejrzewamy wysoką porowatość, próbujmy m.in.:
oliwy z oliwek, oleju z orzechów laskowych, z orzechów włoskich, słonecznikowego, z pestek winogron itp. wybór mamy duży, najlepiej sprawdzać metodą prób i błędów.
Z założenia natomiast nie przypasują nam:
wszystkie masła (tłuszcze stałe) np. shea, kakaowe, olej palmowy, olej kokosowy

Przy niskiej porowatości odwrotnie, wybierajmy raczej tłuszcze stałe. Możemy próbować również olejów płynnych np. arganowego, z pestek winogron. Nie jest powiedziane, że nie podpasują.

Jeśli obserwujemy po kilkukrotnym stosowaniu, że jest źle, włosy wyglądają gorzej niż przed olejowaniem to zmieńmy olej.

Podrzucam link do wiedźmy, która genialnie o doborze oleju napisała tutaj. W tym poście nie będę się nad tym rozwodzić, chciałabym, żeby to był poradnik w pigułce.

Jak olejować?
Metod jest wiele i są naprawdę różne. Opiszę te najbardziej znane.
  •  Na sucho - kładziemy olej na włosy przed umyciem. Wylewamy sobie go na dłonie i smarujemy pasmo po paśmie.
  • Na mokro - przed położeniem oleju zwilżamy włosy wodą. Można polać prysznicem i odsączyć włosy ręcznikiem. Można spryskać wodą ze spryskiwacza. Na wilgotne włosy nakładamy olej.
  • Na odżywkę - i tutaj są dwie metody:
a) na mokre - zwilżamy włosy, nakładamy odżywkę do włosów lub maskę i na to olej
b) na suche - nakładamy odżywkę, na to olej.
  • W misce/na rosołek - do miski nalewamy wody, dodajemy porcję oleju (np. 1 łyżkę na litr wody), mieszamy i zanużamy w takiej kąpieli włosy, warto odsączyć ręcznikiem nadmiar wody.
  • Serum olejowe w spray'u - w butelce z atomizerem mieszamy wodę, porcję odżywki do włosów i porcję oleju. Mieszanką spryskujemy włosy.
Proponuję próbować różnych metod, aż znajdziemy swoją ulubioną. Tutaj nie ma granic ani reguł, możemy same stworzyć swoją ulubioną metodę.

Ile czasu trzymać olej?
Odpowiedź niestety nie jest jednoznaczna - tyle, ile nasze włosy lubią.  Jedne lubią olejowanie na całą noc, inne wolą tylko na godzinkę. Proponuję próbować różnych czasów trzymania i wybrać optymalny dla nas. Oczywiście musimy uwzględnić tez nasz czas. Nie zawsze możemy myć włosy rano, więc może się okazać, że olejowanie na noc odpada. Uważam jednak, że lepiej jest położyć olej chociażby na pół godziny, niż wcale.

Czym zmywać olej? 
Najlepiej delikatnym szamponem lub odżywką. Lepiej unikać mycia kilka razy lub nadmiernego szorowania. Ja myję raz delikatnym szamponem lub zmywam odżywką (moczę włosy, nanoszę obficie odżywkę, paraduję z nią około 10 minut i zmywam masując). Jeszcze nie przytrafiło mi się niedomycie. Można zmywać oleje szamponem z SLS, jednak trzeba się liczyć z tym, że możliwe jest wymycie olejowego dobra z włosów. Na ten temat zdania są podzielone.Ja proponuję np. przed olejem umyć włosy szamponem z SLS, a olej zmyć łagodniejszym myjadłem. Tak dla pewności.

Kiedy spodziewać się efektów?
Niestety u każdego bywa inaczej. U jednych szybciej, u innych wolniej. Nie należy się zniechęcać. Zwłaszcza jeśli mamy włosy mocno zniszczone nie należy spodziewać się rewelacyjnej poprawy natychmiast. Nie mniej jednak włosy po czasie nam się odwdzięczą :)

Jak ja to robię?
Ostatnio najczęściej olejuję w misce albo na sucho.

W misce:
- przygotowuję sobie miskę z ciepłą wodą, dolewam oleju, mieszam aż olej w wodzie rozbije się na drobne kropelki,
- spłukuję włosy prysznicem, jeśli są bardzo nieświeże, obciążone myję szamponem z SLS,
- nachylam się nad miską, moczę włosy, przy pomocy kubeczka polewam włosy i głowę mieszaniną,
- delikatnie odciskam nadmiar wody z włosów, owijam je w ręcznik,
- po chwili zdejmuję ręcznik z włosów i czekam, aż wyschną z olejem,
-wtedy zmywam.

Na sucho:
- rozczesuję włosy,
- nalewam sobie troszkę oleju na dłoń,
- rozcieram w dłoniach i przeczesuję dłońmi  włosy pasmo po pasmie,
- związuję włosy i czekam,
- po upływie minimum 1 h zmywam.

 Mam nadzieję, że szybki poradnik rozjaśnił trochę ta metodę pielęgnacji. Zachęcam do eksperymentowania :)

Pozdrawiam Was ciepło
Hinata


wtorek, 17 września 2013

Regenerum serum regeneracyjne do włosów - recenzja

Hej wszystkim,
dzisiaj nadszedł wreszcie czas na recenzję najnowszego produktu z serii Regenerum - regeneracyjnego serum do włosów. Czy było warto w nie zainwestować? Zapraszam do przeczytania recenzji :)


Regeneracyjne serum a w zasadzie maska zamknięta jest w miękką tubkę o matowej fakturze, dzięki czemu łatwiej ją utrzymać mokrymi rękami. Pojemność tuby to niestety tylko 125 ml w cenie 15-17 zł.

Wydajność...
...cóż, średnia. Tubka 125 ml starczy mi na około 5 użyć (jak na mnie raczej oszczędnych). Problem tkwi w małej pojemności i czyni produkt drogim.  Konsystencja produktu kremowa, średnio gęsta, dobrze się rozprowadza i przyjemnie pachnie.

Skład:
Aqua, Cetyl Alcohol, Silicone Quaternium-16/ Undeceth-11/ Butyloctanol/ Undeceth-5, Stearyl Alcohol, Glycerin/ Hydrolyzed Ceratonia Siliqua Seed Extract/ Zea Mays Starch, Behentrimonium Chloride/ Isopropyl Alcohol, Dimethicone, Panthenol, Ricinus Communis Seed Oil, Butylene Glycol/ Glycine Soja Germ Extract/ Triticum Vulgare Germ Extract, Tocopherol, Parfum, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol/ Methylchloroisothiazolinone/ Methylisothiazolinone, Citric Acid.

Mamy sporo ekstraktów, olej rycynowy, glicerynę, pantenol, witaminę E. Początek składów stanowią kondycjonery zapobiegające puszeniu się włosów i elektryzowaniu. Uwaga, mogą oblepiać! Mamy tez alkohol izopropylowy, który może wysuszać. Do składu mam mieszane uczucia, z jednej strony sporo dobrego, z drugiej wysoko oblepiacze i alkohol wysuszający.

Efety:
Po tej masce sama nie wiedziałam czego się spodziewać. Kupiłam z ciekawości, bo o pozostałych kosmetykach regenerum ostatnio było głośno.
Maska pozytywnie wpłynęła na wygląd włosów. Faktycznie zapobiegła puszeniu, trochę dociążyła i wzmocniła blask. Włosy były bardzo miłe w dotyku. Końce, które były najbardziej zniszczone niestety na drugi dzień po użyciu znowu były suche, nie były za bardzo zadowolone chyba z zawartości alkoholu. Poszły do ścięcia i myślę, że teraz maska na całej długości sprawdzi się znacznie lepiej. Włosy po niej dobrze się rozczesują, są miękkie, gładsze i przyjemne  w dotyku. Ogólnie jestem zadowolona z jej działania i mogę ją polecić. Niestety tak małe opakowanie nie pozwala na zaobserwowanie długofalowych zmian, a szkoda, bo maska ma dosyć bogaty skład.

Miałyście już przyjemność z tym produktem? Jak się sprawdził?

Pozdrawiam,
Hinata

Artykuł o Regenerum dostępny również na portalu Przepis na Kobietę <klik>

niedziela, 15 września 2013

Nawilżenie bardzo suchych włosów - strategia krok po kroku

 Po rozjaśnianiu moje włosy potrzebowały dużego kopa nawilżającego. I wcale nie było łatwo im dogodzić. Zaczęłam zastanawiać się czemu ciągle jest nie tak. Od dłuższego czasu prowadziłam rozważania na temat nawilżenia. Wśród produktów do pielęgnacji włosów na ok 3/4 etykiet producent zapewnia o rewelacyjnym nawilżeniu aż po same końce. Jak jest w rzeczywistości? Czy mimo różnorodności składników wszystkie preparaty działają tak samo? Dlaczego obserwujemy różne efekty po kosmetykach nawilżających? Zapraszam do lektury moich przemyśleń :)

Nawilżenie - przez to rozumiemy zatrzymanie wody we włosie.

Dla większości osób zainteresowanych tematem pielęgnacji włosów nie jest tajemnicą, że mamy 3 główne rodzaje substancji wykorzystywanych w pielęgnacji:
- proteiny
- humektanty
- emolienty
Ja do tej listy dodałabym jeszcze zakwaszacze.

Jakie mają działanie?

Proteiny (np. keratyna, jedwab, proteiny mleczne, żółtko jaja)
Są składnikami budulcowymi i nawilżającymi. Mają zdolność wiązania wody. Wszystkie. Proteiny dzielimy na te małe (hydrolizowane) oraz na te o większych cząsteczkach. Te małe jak hydrolizowana keratyna czy hydrolizowany jedwab wbudowują się w strukturę włosów wzmacniając ją. Wiążą się z włosem na jakiś czas, więc dostarczane w odpowiednich ilościach regularnie potrafią poprawić kondycję włosów. Te większe nie mieszczą się w lukach, więc pozostają na powierzchni włosów utrzymując nawilżenie. Przy niedoborze wody i emolientów proteiny potrafią nieźle spuszyć (absorbują wodę i puchną) albo wysuszyć włosy (niedobór wody, więc wypijają z włosa).

Humektanty (np. miód, gliceryna, aloes, glikol propylenowy)
Chłoną wodę lub ją oddają w zależności od otoczenia w jakim się znajdują. Gdy w otoczeniu jest duża wilgoć to chłoną wodę, gdy na zewnątrz jest sucho to oddają. Stosowane solo potrafią powodować duży puch albo przesusz. Dlatego powinny być stosowane ostrożnie i w parze z emolientami.

Emolienty (np. oleje, silikony, parafina)
Są to substancje, które tworzą film na powierzchni włosa, który uniemożliwia utratę wody. Jak wiemy tłuszcz nie miesza się z wodą. Znacie smarowanie mokrego ciała oliwką żeby utrzymać wodę w skórze po kąpieli?  Na tej zasadzie chronią włosy. Po nałożeniu nie pozwalają na przepuszczenie wody ani z włosa ani do włosa.

Zakwaszacze (np. sok z cytryny, ocet, kwas mlekowy)
Zamykają łuski włosa dzięki kwaśnemu pH. Sprawiają, że włos jest bardziej gładki, błyszczący i również pomagają w utrzymaniu nawilżenia. Uwaga na ilość, w zbyt dużych ilościach mogą szkodzić.

Wiemy już jaką bronią przeciwko przesuszeniu dysponujemy, więc jak to wszystko teraz połączyć?
Musimy ustalić sobie strategię działania.

Czego nie robimy? 
Nie nakładamy masek na suche włosy! Dlaczego? Bo w masce wody nie jest wcale dużo, a bez wody proteiny i humektanty wypiją nam tą z naszych włosów. Dlatego właśnie u mnie średnio sprawdzało się olejowanie na sucho z dodatkiem odżywki na glicerynie lub nakładanie odżywki b/s na suche lub prawie suche włosy.
Produkty zawierające proteiny i humektanty nakładamy zawsze na wilgotne włosy!
Nakładając kosmetyk zawsze starajmy się przeanalizować skład pod tym kątem i starajmy się zachowywać równowagę w dostarczaniu wszystkich składników.

W walce o nawilżenie dobrze spisują się odpowiednio przemyślane kombinacje różnych produktów. Jednak ważne, aby zachować odpowiednią kolejność.





1. Przygotowanie do zabiegu.
Mycie szamponem - oczyszczenie włosów z łoju, kurzu i pozostałości po kosmetykach. Starczy delikatny szampon, od czasu do czasu warto umyć takim z SLS.

2.Związanie wody we włosie.
Maska/odżywka proteinowa - dostarczamy budulca włosom
Maska/odżywka humektantowa - niwelujemy ewentualną sztywność włosów po proteinach, wiążemy wodę we włosie. Możemy użyć obu w tej kolejności lub tylko jedną z nich. U mnie najlepiej sprawdza się gdy trzymam każdą minimum 10-15 minut.

3. Zamknięcie drzwi.
 Zakwaszanie - możemy przepłukać włosy kwaśną płukanką, żeby przymknąć łuski albo zastosować na chwilkę specjalną zakwaszającą maskę. Krok u mnie nie jest obowiązkowy.
Maska/odżywka emolientowa - czyli ta z olejami lub silikonami. Nanosimy, aby woda z włosów nie uciekała zbyt szybko, a także by wyeliminować puch. U mnie daje świetne rezultaty. Z braku czasu można zastąpić ją silikonową odżywką b/s.

4.  Koniec ablucji
Odżywka b/s, serum na końce, suszenie itp. - czyli to, co po umyciu włosów robimy zawsze.

Metoda ta sprawdziła się świetnie na moich rozjaśnianych włosach. Łuski włosa po rozjaśnianiu są rozchylone, włos łatwo i szybko ulega przesuszeniu. Po dostarczeniu nawilżaczy trzeba więc koniecznie zamknąć im drogę ucieczki. Dzięki temu nawilżenie nie jest chwilowe, a włosy wyglądają dużo zdrowiej.
To jest moja propozycja strategii. Zachęcam do wprowadzania modyfikacji, aby przypasowała do konkretnych włosów. Sama chętnie eksperymentuję, łączę różne punkty, ale pamiętam o zachowaniu kolejności składników.

Próbowałyście kiedyś takiej strategii? A może macie inną, która dobrze nawilża.



sobota, 14 września 2013

Leniwy sobotni Liebster Award ;)

  Heeejj kochane,
dzisiaj tak mi się nic nie chce, że cały dzień siedzę w domu i się nudzę. Niestety w ten weekend nie mogłam pojechać do mojego K. bo musi w sobotę i niedzielę iść do pracy, więc siedzę sobie grzecznie w domu i zajmuję się wzniosłym nicnierobieniem.Dlatego też dzisiaj zdecydowałam się na post tagowy. Zostałam otagowana przez gosia-mysz, której bardzo dziękuję :)
Oto moje odpowiedzi:
1. Ulubiony kosmetyk któremu jesteś wierna od lat?
Lubię testować nowości i jestem typem wiecznego poszukiwacza dlatego rzadko zdarza mi się trwać wiernie latami przy jednym produkcie. Często wracam jednak do kilku kosmetyków np. dezodoranty Rexona, płyn do demakijażu dwufazowy Ziaja, pomadka Neutrogena, maseczka peel of  z Rossmanna

2. Szczerość czy kłamstwo co wolisz usłyszeć ?
Generalnie szczerość, choć przyznam, że mam takie momenty, kiedy coś od dłuższego czasu nie idzie, mam wszystkiego dość i chciałabym mieć spokój i usłyszeć, że jest ok.

3. Uwielbiam jeść ? ulubiony przysmak 
Ojj tak! Uwielbiam wszelkiego rodzaju makarony z sosami. Uwierzycie, że będąc nad morzem razem z K. ani razu nie jedliśmy ryby, za to chodziliśmy do restauracji na różne wymyślne makarony? No i oczywiście słodycze i chipsy, uwielbiam, choć wiem, że są niezdrowe.

4.Najfajniejsze wspomnienie z wakacji ?
 Wakacje zawsze obfitują w wiele miłych wspomnień. Ja najcieplej wspominam wakacje z dzieciństwa spędzane nad morzem. Takie beztroskie życie jest cudowne a wszystko ma jakiś bardziej intensywniejszy wydźwięk.

5.Gdy byłaś mała kim chciałaś zostać ? czy to marzenie się spełniło? 
 Jak byłam mała mój pogląd na karierę zmieniał się co jakiś czas. Najpierw jako dziarska pięciolatka zainspirowana Akademią Policyjną i Policjantami z Miami chciałam być dzielnym stróżem prawa i łapać bandytów. Później przechodziłam etap piosenkarki. Następnie chciałam być naukowcem, najlepiej genetykiem. Cóż, jestem chemikiem, więc raczej nic nie wyszło z moich marzeń.
6. Prezent który sprawił Ci niesamowitą radość ?
Nie nasuwa mi się żaden konkretny, ale najbardziej lubię te spontaniczne. Mogą być drobne i niekoniecznie użyteczne. Kiedyś np. dostałam od przyjaciółki lizaka w kształcie dinozaura - to dopiero była radość :) 
7.Spodnie czy spódnica co królowało tego lata w Twojej szafie ?
Szorty. Spódnice lubię, ale nie zawsze mam chęć i czas na dobieranie odpowiednich butów itp. Dlatego spodenki są dla mnie bardziej praktyczne. 
8. Czy lubisz zwierzęta jakie najbardziej ?
Bardzo. Wszelkiego rodzaju i maści sierściuchy koty, psy, gryzonie i wszystko co futrzaste. Nienawidzę robali. Głównie boję się ciem, motyli i pasikoników... brrr! 
9. Czy zdjęcia mają jakąś wartość kolekcjonujesz? czy raczej nie lubisz 
Mało mam zdjęć, chociaż lubię czasem sobie pooglądać. Nie jestem niestety zbyt fotogeniczna i nie mam talentu do fotografii.
10. Buty eleganckie czy wygodne ?
Uwielbiam eleganckie, czuję się w nich rewelacyjnie tylko... ze względów praktycznych wybieram wygodne do codziennego biegania i jazdy autem. Szpilki kocham, ale niestety długo w nich nie wytrzymam :( zawsze sobie obiecuję, że to zmienię.
11. Najfajniejsza impreza na której byłaś ?
Najlepiej wspominam imprezy ze starą paczką, która się rozpadła niestety. Whisky, gitary i śpiew... mmm tęsknię za tym, ale niestety te chwile już nie wrócą.

Dziewczyny nie chcę nikogo zmuszać do brania udziału, jeśli któraś ma chęć to niech czuje się otagowana i niech odpowiada :)

Miłego wieczora Wam życzę,
Hinata

piątek, 13 września 2013

Ostatnie nabytki z Second Hand'u

Hej!
Dzisiaj tak jak obiecałam pochwalę się moimi ostatnimi zdobyczami z lumpeksu. Ostatnimi czasy wciągnęłam się w szał kupowania używek, trafiło mi się sporo okazji :)

Szary sweterek kopertowy 9 zł


Miętowy sweterek z guzikami 9 zł


Niebieski luźny sweter z rękawami 3/4  9zł


Fioletowy moherek H&M 9 zł


Rurki z czarnego jeansu Pieces 13,50 zł



Czarny prosty Top  H&M 5,60 zł

Koronkowa bluzeczka H&M 9,80 zł


Szara bluza BIK BOK z plamką od farby 2,70 zł


Całkiem spore zakupy, prawda? :)
Jeszcze do niedawna nie mogłam w lumpach nic dla siebie znaleźć. Teraz praktycznie co nie pójdę to coś kupuję. Już mniej więcej wiem jak szukać.
Strategię przedstawiła mi koleżanka. Oglądam wszystko szybko przerzucając wieszaki. Jak coś zrobi dobre pierwsze wrażenie, to zatrzymuję się i przeprowadzam wstępne oględziny czy nie jest zniszczone, czy rozmiar pasuje i wkładam do koszyka. Jak przejdę wszystko to z pełnym koszykiem idę do przymierzalni i tam następuje selekcja i rozważania czy jest mi dana rzecz potrzebna. Tak, zastanawiam się nawet nad rzeczami za grosze - moja szafa ma ograniczoną pojemność, więc nie kupuję tylko bo jest tanie.

A Wy macie sprawdzoną strategię zakupów w lumpeksach?

P.S. Dzisiaj mój blog obchodzi I urodziny :) Szybko zleciało, prawda? Dziękuję, że jesteście ze mną, teraz jest już Was 204! Miejmy nadzieję, że kolejne lata będą równie udane, blog będzie się wciąż rozwijał, a mnie nie braknie weny.

Buziaki,
Hinata

czwartek, 12 września 2013

Spontaniczna wizyta u fryzjera

Hej dziewczynki!
Od kilku dni patrzyłam z niesmakiem na moje postrzępione końcówki. Zmieniając kolor liczyłam się z tym, że być może będę musiała skrócić trochę włosy. Niestety nie zrobiłam tego od razu, liczyłam na to, że może da się uratować moje końce. Jednak ostatnio stwierdziłam, że są bardzo przerzedzone, łamliwe i niestety chyba muszą pójść pod nożyczki. Jednak cały czas zastanawiałam się, czy nie lepiej jeszcze trochę zaczekać, może jeszcze niech urosną, do którego fryzjera pójść. Niestety nie wchodziło w grę obcięcie samemu, bo moje włosy są jeszcze cieniowane i sama wszystkich zniszczonych końców nie byłabym w stanie obciąć. I dziś nadszedł przełomowy dzień :)
Po prostu wstałam z krzesła, założyłam buty i poszłam do fryzjera, szybko, żeby się nie rozmyślić. Wybrałam salon pod blokiem, bo blisko, szybko i tanio. Ostatnio pojechałam do dwa razy droższego i wcale nie byłam aż tak bardzo zadowolona z usługi.
Poprosiłam o obcięcie w miarę możliwości jak najmniej z długości i brak zbytniego cieniowania, a jedynie minimalne podcięcie zniszczonych końców wycieniowanych włosów i odświeżenie grzywki na bok. Bez żadnego prostowania i modelowania, mycie, cięcie na mokro i wysuszenie.

A tak wygląda efekt:

Jestem dumna z siebie, że wreszcie to zrobiłam. Niestety im dłuższe włosy tym lepsze moje samopoczucie i widzę, że sporo z długości zeszło, ale wiem, że było to bardzo potrzebne. Z obsługującej mnie pani jestem zadowolona, zrobiła to o co poprosiłam a do tego nie zdarła ze mnie majątku.
Teraz będę ze zdwojoną siłą dbać o końcówki, żeby jak najdłużej wytrzymywały bez podcinania :)

P.S. Ostatnio ogarnął mnie szał zakupów w SH. Dzisiaj kolejny raz zaliczyłam lumpa i kupiłam 2 bluzeczki. W najbliższym czasie pochwalę się zbiorem 'używek' z kilku ostatnich zakupów :) 

wtorek, 10 września 2013

Maska Gliss Kur Color Protect - recenzja

Ban zakupowy w moim przypadku powinien trwać wiecznie, jednak czasami zdarza mi się skorzystać z promocji... no dobra, ostatnio nawet częściej niż czasami i w mało rozsądnych ilościach. W przypadku tego produktu było podobnie. Skusiłam się na maskę Gliss Kur chwilę po lipcowym rozjaśnianiu z myślą o doproteinowaniu włosów i z chęcią wypróbowania typowej sklepowej maski silikonowej. Nie ukrywam, że jednym z głównych czynników w tym przypadku była cena, trafiłam na promocję w Tesco i za maskę zapłaciłam niecałe 10 zł.
Czy przypadła do gustu moim włosom i dała efekt 'wow'?


Maska jest dostępna w wielu drogeriach i marketach, a jej cena oscyluje w okolicach 20 zł. Zapakowana jest w estetyczny, zakręcany słoik o pojemności 200 ml.

Co w składzie piszczy?

Jak z jej wydajnością i konsystencją?
Maska jest gęsta, dobrze rozprowadza się na włosach. Wydajność w normie, u mnie powinna wystarczyć w sumie na ok.8-9 użyć.

Efekty:
Po tej masce spodziewałam się doproteinowania i poprawy wizualnej. I maska po części to zadanie spełnia.
Włosy po niej są dosyć przyjemne w dotyku, dobrze się rozczesują, po kilku zastosowaniach z rzędu wyraźnie proszą o produkt pozbawiony protein - stąd twierdzenie, że radzi sobie z ich dostarczaniem.
Niestety maska przynajmniej u mnie nie daje  szałowego efektu. Spodziewałam się wygładzenia, eliminacji puchu (chociaż częściowego) etc. po masce firmy dosyć popularnej i tak polecanej przez mojego fryzjera. Niestety na tym polu zawiodłam się. Pod tym względem zdecydowanie lepiej sprawdzała się u mnie maska Gliss Kur Oil Nutritive. Tą wersję zamierzam zużyć i na tym zakończy się nasza przygoda. Domyślam się że maska może lepiej sprawdziłaby się na włosach po mniejszych przejściach, bo moje po potraktowaniu rozjaśniaczem niestety nie reagowały dobrze na wiele produktów. Jednak teraz, gdy już z nimi lepiej nadal maska mnie nie zachwyca.

P.S. Jak podoba się Wam nowa forma recenzji? Moim zdaniem jest krótsza i bardziej treściwa. Mam nadzieję, że przyjemnie będzie się ją czytać :)

Pozdrawiam,
Hinata

czwartek, 5 września 2013

Wszyscy mają, mam i ja! Rosyjska przesyłka + zakupy w Hebe

Hej!
Dzisiaj musiałam pojechać do mojej Pani Promotor i wierzcie mi dziewczyny, stres mnie zżerał jak nie wiem. Jest osobą co prawda pomocną i na ogół sympatyczną, ale bardzo humorzastą i już zdarzało się, że zrypała mnie o byle co. Czasem znowu ja nastawiam się na bęcki a tu się okazuje, że uśmiecha się, tłumaczy i jest spoko... jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz :D W każdym razie stresu z rana się najadłam jak rzadko. Na szczęście było ok, Pani Profesor przeczytała to co napisałam, naniosła poprawki i teraz uzbrojona w wiedzę muszę skończyć pracę. Jestem w końcowym etapie pisania nareszcie, już niewiele mi zostało, a termin obrony przewiduję na początek października :)
I tak po przebojach z moją promotorką, bieganiem z obiegówką i kartą ocen (fuck! najgorsze co może być na studiach, jak człowiek marzy, żeby wykładowców nie było to siedzą na tej uczelni jak grzyby, jak są potrzebni to nagle wszyscy chorzy, na urlopach itp.) pozwoliłam sobie na chwilę przyjemności w Hebe :D W między czasie przyszedł do mnie sms, że zamówiona paczka z rosyjskimi kosmetykami czeka na mnie już w paczkomacie. Tak więc pełnia szczęścia :)

Pochwalę się Wam nareszcie co zamówiłam:


1. Szampon Planeta Organica z oliwą z oliwek
2. Maska Love2mix Organic  nawilżająca jagody acai i proteiny perłowe
3. Maska Planeta Organica Toskańska do wlosów suchych i zniszczonych
4. Aktywne serum na porost włosów Babuszki Agafii
5. Balsam Planeta Organica Prowansalski
6. Szampon Love2mix Organic z efektem laminowania

Jestem nieziemsko ciekawa jak te rosyjskie cuda się sprawdzą. Wiem, wiem, dużo tego, ale pocieszam się, że chociaż trafiłam na darmową wysyłkę i wszystkie produkty kupiłam po obniżonej cenie.

A teraz moje dzisiejsze nabytki z Hebe. Siedziałam tam chyba godzinę, bardzo lubię tą drogerię. Jako, że nie miałam nic konkretnego do kupienia to spacerowałam sobie między półkami i wypatrywałam jakiś ciekawych nowości. I wypatrzyłam! Trafiłam na Serię Delii do pielęgnacji twarzy z olejkiem arganowym. Akurat cała ta seria jest w promocji.
Kupiłam :

- Serum do twarzy ok. 8 zł
- Maseczkę ok. 6 zł
- Peeling ok. 6,50 zł

Składy produktów z serii:

Serum:
 Glycine Soja Oil, Isododecane, Dicaprylyl Ether, Ethylhexyl Cocoate, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Isostearyl Isostearate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Beta-Carotene, Olea Europaea Fruit Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Hexyl Cinnamal.

Maseczka:
Aqua, Urea, Glycerin, Canola Oil, Cetearyl Alcohol, Potassium Cetylphosphate, Isostearyl Isostearate, Behenic Acid, Cetyl Behenate, Cetyl Alcohol, Pentaerythrityl Tetraisostearate, Glycery Stearate Citrate, Butyrospermium Parkii Butter, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Glyceryl Stearate, Betaine, Panthenol, Biosaccharide Gum-1, Arginine, Argania Spinosa Kernel Oil, Acrylates/C10-30 Alkyl  Acrylate Crosspolymer, Parfum, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Alpha-Isomethyl Ionone, Limonene, Hexyl Cinnamal, Allantoin, Disodium EDTA, 2-Bromo-2Nitropropane-1,3-Diol, Tocopheryl Acetate.

Peeling:
Aqua, Coco-Glucoside, Glycerin, Polyethylene, Betaine, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Argania Spinosa Kernel Oil, Phenoxyetanol, Ethylhexylglycerine, Acylates/C10-30 ALkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanoloamine, Parfum, Methylparaben, Panthenol, Xantan Gum, Disodium EDTA, Caramel, CI 47005.




Kupiłam całą serię, bo za taką cenę szkoda było nie wziąć. Dzisiaj pierwsze zastosowanie, mam nadzieję, że zakup okaże się trafiony. Lubię polskie marki kosmetyczne i wcale nie mam oporów w korzystaniu z niedrogich produktów, o ile się sprawdzają. Za to nie lubię przepłacać.

Miałyście te kosmetyki? Też korzystacie z produktów polskich, niedrogich firm, czy raczej je omijacie?

P.S. Zaczęłam się bawić obróbką zdjęć w Gimpie i z góry przepraszam za moją nieudolność w tym względzie. Dopiero się uczę rozmywać tło, wyostrzać kolory itp. Mam nadzieję, że w przyszłości poprawi to ogólny komfort czytania moich wpisów :)

Buziaki,
Hinata

wtorek, 3 września 2013

Wybór delikatnego szamponu

Witajcie!
Dziś napisałam kolejny post z serii dla początkujących. Ten tym razem będzie dotyczył wyboru delikatnego szamponu stosowanego regularnie.

Łagodny szampon

Czym się kierować przy jego wyborze?

A no przede wszystkim składem. Starajmy się wybierać szampon jak najdelikatniejszy dla naszych włosów i skóry, bo będzie miał z nimi kontakt często, przy większości myć.

Czego unikać?

  •  Silnych detergentów na bazie siarczanów, czyli z tych z końcówką Sulfate w nazwie takich jak Sodium Lauryl Sulfate czy Sodium Laureth Sulfate (SLS, SLES to skróty ich nazw), Amonium Lauryl Sulfate (ALS). Zarezerwowane niech będą dla szamponu oczyszczającego, są to silne detergenty. Uwaga również na Sodium Coco Sulfate, to jest ta sama substancja co SLS tylko inaczej pozyskiwana.Generalnie wszystkie detergenty siarczanowe są dosyć silne.

  • Cięższych oblepiaczy, czyli silikonów głównie trudnozmywalnych, parafiny, trudnozmywalnych polyquaternium. 

Silikony trudnozmywalne:
- Simethicone
- Trimethicone
- Trimethylsiloxysilicates
- Trimethylsilylamodimethic

Polyquaternium trudnozmywalne:
- głównie w literaturze wymieniane są pq-7 i pq-11, ja pq dopuszczam w rozsądnych ilościach

Warto wiedzieć, że substancje w składzie kosmetyku ułożone są w kolejności zgodnie z ich zawartością w produkcie, czyli to czego jest więcej jest na początku składu. Warto na to zwrócić uwagę.

Co powinno znajdować się w składzie?

  • Łagodne substancje myjące, czyli surfaktanty kationowe, glukozydy i surfaktanty amfoteryczne:

Surfaktanty Kationowe:
- większość kończy się na  -monium chloride np. Behetrimonium chloride, Benzalkonium chloride
- Quaternium-15 (czasem pisane q-15)

Glukozydy:
- Coco glucoside
- Decyl glucoside

Surfaktanty amfoteryczne:
- Cocamidopropyl betaine
- Coco betaine
- Cocoamphoacetate
- Cocoamphodipropionate
- Disodium cocoamphodiacetate
- Disodium cocoamphodipropionate
- Lauroamphoacetate
- Sodium cocoyl isethionate



  • Ekstrakty, olejki, witaminy, proteiny, humektanty itp. czyli cała gama substancji odżywczych. Może, ale nie musi się znaleźć, dla mnie nie są one konieczne akurat w szamponie, chociaż to miły dodatek.
 Jaki łagodny szampon wybrać na początek?
Szukajmy głównie wśród szamponów dla niemowląt, płynów do higieny intymnej.
Ja polecam te, które są niedrogie i mają swoje rzesze fanek wśród włosomaniaczek, np. płyn do higieny intymnej Facelle z Rossmanna, Szampon Babydream z Rossmanna czy Szampon Dulgon Kids.










Jak często stosować taki szampon?
Standardowo do regularnego mycia włosów. Jednak trzeba pamiętać o oczyszczaniu włosów co jakiś czas szamponem z silnym detergentem. Nie każdemu musi podpasować łagodny szampon, nie mniej jednak ja radzę popróbować różnych i starać się trafić w ten odpowiedni. 

Może macie coś do dodania? Zapraszam do dyskusji :)

Pozdrawiam,
Hinata

poniedziałek, 2 września 2013

Parę kosmetyków (niewłosowych), które lubię + Tygodnik włosowy 26.08-01.09.2013

Hej dziewczyny!
Dzisiaj u mnie pogoda jest okropna, a nawet gorsza. Wieje że aż głowę chce urwać, do tego pada i jest zimno jak diabli. Dlatego dzisiaj siedzę sobie w ciepłych kapciach i robię przegląd moich kosmetyków, również tych niewłosowych. Poza kosmetykami włosowymi moje zbiory na szczęście nie są aż takie ogromne. Najwięcej mam lakierów do paznokci oraz kosmetyków kolorowych. Pośród kosmetyków, których używam znajdują się takie, które cenię szczególnie i postanowiłam dziś się tym z Wami podzielić :)

Kosmetyki niewłosowe, które polecam:

1. Lakiery do paznokci Golden Rose Rich Color

Jest to chyba moja ulubiona seria lakierów do paznokci. U mnie trzymają się naprawdę długo, mają ciekawe kolory i ich cena jest niska (ok. 7 zł) W swoich zbiorach  mam 5 buteleczek, nr:
44- mięta,
39- niebieski metaliczny,
22 - metaliczne bordo (?),
32- metaliczny fiolet
40- metaliczny róż.
Lakiery kryją nieźle już po pierwszej warstwie i z użyciem topu noszę je nawet do tygodnia.

2. Top Coat Manhattan

Najlepszy jaki do tej pory miałam, szybko schnie i bardzo dobrze utrwala lakier. Kończy się, kupiłam mu zastępcę z Golden Rose, ale niestety nie jest taki dobry. Wrócę do niego. Cena ok. 18 zł w Rossmannie.

3. Tonik Melisa firmy Uroda

Niepozorny tonik, który kupiłam sugerując się recenzjami na kwc, mimo, że kojarzył mi się nie wiedzieć czemu z babciami :P Okazało się, że jest super, bardzo delikatny, bezalkoholowy. Co dla mnie ważne nie ściąga skóry i eliminuje ten efekt po myciu twarzy. Kosztował koło 6 zł w drogerii Natura. Polecam wszystkim o suchej skórze, moją świetnie koił i odświeżał i do tego przyjemnie i wyraźnie pachnie.

4. Żele pod prysznic Kamill

Kupiłam kiedyś na promocji za około 3 zł, miałam wersję aloesową. Żel ten lubię za to, że jego zapach pozostawał na skórze na długo. Wychodząc spod prysznica roztaczam zapach żelu i pozostaje on na skórze przez jakiś czas, żel nie przesuszał mojej skóry. Niedawno korzystając znów z promocji kupiłam 3 inne wersje zapachowe, które czekają w kolejce. Jest to tani i przyjemny produkt.

5. Żel pod prysznic Lirene z oliwką z ryżu

Kupiłam na wakacje i pokochałam! Za piękny zapach i gładkość skóry po umyciu tym produktem. Zapach podobnie jak w żelu Kamill utrzymuje się jeszcze jakiś czas na skórze. Działanie potwierdzone również przez moje go K. któremu na wyjeździe skończył się żel - gładka skóra jak u niemowlęcia :) Cena ok. 7 zł

6. Balsam do ciała Rossmann Wellness&Beauty owoc granatu i pomarańcza

Uwielbiam za piękny aromat słodkiej pomarańczy oraz rzadką konsystencję i szybkie wchłanianie. Mój K. jest fanem pomarańczy i zawsze jak się nim wysmarowałam zachwycał się zapachem balsamu. Jest to najładniejszy zapach pomarańczowy jaki do tej pory znalazłam wśród balsamów i żeli. Ciało po było gładkie, przyjemne w dotyku i nawilżone. Nawilżenie w moim przypadku nie było "do pierwszej kąpieli" jak w przypadku niektórych produktów, co jest dziwne, bo skład nie jest szczególny. Kosztuje ok. 7-8 zł.

7. Kredki do oczu Miss Sporty wykręcane

Kupuję od lat czarną i brązową, kupiłam ostatnio także ciemną zieleń. Są to kredki o dobrej jakości w niewysokiej cenie. Utrzymują się u mnie ładnie cały dzień, są nie zbyt twarde, ale też nie rozpływają się przy malowaniu, niestraszne im łzawienie. Tylko szkoda, że nie ma za dużo kolorów :( Cena ok. 9 zł

Znacie te kosmetyki? Też tak przypadły Wam do gustu?

A teraz pora na drugą część posta:

Tygodnik włosowy 26.08-01.09.2013



Cóż, w tym tygodniu mycie było utrudnione, ponieważ wyłączyli mi ciepłą wodę :/ I musiałam gotować w garnku. Proceder ten był męczący niesamowicie, więc byłam niesamowicie szczęśliwa dziś jak woda do mnie wróciła.

Tydzień można uznać za udany:)
- używany olej chyba przypadł do gustu moim włosom,są bardziej zdyscyplinowane i gładsze,
-mycie głównie odżywką im służy, ba nawet spokojnie zmywam nią olej,
- jestem regularna w piciu pokrzywy i moje największe osiągnięcie: we wcieraniu wcierek! Nigdy nie mogłam w tym wytrwać zbyt długo.

Ulubieniec tygodnia:
Maska do włosów Regenerum - widocznie odżywia moje włosy, pozostawia je gładkie i miękkie.

Mam do Was pytanie:
Co myślicie o tym, żebym czasem napisała na blogu również o kosmetykach niewłosowych? Nasunął mi się pomysł, żeby napisać o nich czasem kilka słów, pokazać nowe nabytki, pochwalić się kolorem paznokci... Myślałam również o dołączeniu ich do miesięcznego denka i tutaj też pojawiałyby się takie mini recenzje. Oczywiście cykl kosmetyczny nie wpłynął by na częstotliwość postów o tematyce włosowej, byłby raczej dodatkiem urozmaicającym bloga. Co Wy na to? Macie chęć na czytanie również takich postów?

Buziaki,
Hinata

niedziela, 1 września 2013

Sierpniowe denko

Witajcie!
Wam też tak smutno, że już kończy się lato? Bo ja już bardzo tęsknię za pięknym słoneczkiem i ciepłymi dniami. Z racji końca sierpnia przedstawię Wam dzisiaj kosmetyki, z którymi mogę się już pożegnać. Czyli innymi słowy nadszedł czas na sierpniowe denko :)

Oto kosmetyki, które zużyłam w tym miesiącu:



1. Balsam do ciała Isana z olejkiem arganowym - kupiony do kremowania włosów i tak też zużyty. Może jeszcze kiedyś do niego wrócę, jednak na razie kolekcja moich "tłuściochów" jest spora. Sprawdzał się bardzo dobrze i wspominam go miło.

2. Eliksir Green Pharmacy - kupiony na samym początku włosomaniactwa, niestety nie zauważyłam efektów jego działania na długości, więc zużyłam do wcierania w skalp po myciu (nie obciąża). I w tej roli też był neutralny. Nie kupię ponownie, bo nie widzę potrzeby kupowania produktu, który nic nie robi.

3. Maska Kallos Latte - recenzja - u mnie nie dawała żadnych efektów, raczej już się nie skuszę.

4. Maska BingoSpa mleczna z elastyną - kiedyś lepiej mi służyła, jednak po rozjaśnianiu okazała się za słaba dla moich włosów, więc poszła jako odżywka do mycia. Nie wiem, czy się jeszcze skuszę.

5. Odżywka b/s Gliss Kur Shea Cashemere - pozostałość sprzed włosomaniactwa, co dziwne czasem sprawowała się lepiej a czasem gorzej. Już do tej wersji z pewnością nie wrócę, może kiedyś spróbuję innej z tej firmy.

6. Odżywka bananowa The Body Shop - recenzja - na razie nie kupię znowu, jednak może jeszcze kiedyś...

7. Wcierka Jantar - zamieszkała w opakowaniu po Kuracji Rzepa Joanny, niestety strasznie obciążała mi włosy więc nie stosowałam jej regularnie i nie wypowiem się na temat jej działania. Ale kiedyś przemogę się i z pewnością przeprowadzę nią pełną kurację.

Z denka jestem zadowolona, mam nadzieję, że w przyszłym miesiącu będzie równie owocne :)
Na szczęście trochę zużyłam, bo zrobiłam moje pierwsze zamówienie rosyjskich kosmetyków i czekam z niecierpliwością na paczkę. Jak tylko przyjdą na pewno się pochwalę na blogu :D

A jak tam Wasze denka? Też cierpicie na nadmiar kosmetyków?

Buziaki,
Hinata

P.S. Jak już pisałam założyłam fanpage bloga na facebooku. Dziękuję wszystkim, którzy mnie polubili, a tych, którzy nie mieli okazji zapraszam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nie zgadzam się na kopiowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie treści mojego bloga oraz zdjęć bez mojej wiedzy i zgody. Stanowią one moją własność, a kradzież własności intelektualnej jest karalna!