czwartek, 30 stycznia 2014

Ukwiecone biało-czerwone

Szał na kwiatki ogarnął i mnie! Niesamowicie spodobał mi się ten motyw i cały czas wymyślam nowe kwieciste zdobienia. Dzisiaj udało mi się jedno z nich zmalować na moich paznokciach.





Użyłam właściwie dwóch lakierów: Wibo French Manicure nr 1 (biały) oraz O.P.I. From Me To Q (czerwień). Zdobienie wykonałam w całości małą sondą. Całość tradycyjnie pokryta Seche.

Tak w ogóle nie polecam tej bieli z Wibo, ponieważ bardzo opornie schnie. Krycie po dwóch warstwach, trochę smuży. Ja będę dalej szukać dobrej bieli, bo ta mnie niestety nie zadowoliła. Gdyby nie Seche nie doczekałabym się wyschnięcia lakieru i pewnie mani by nie było :/

Spodobała się Wam ta wersja kwiatków?

Buziaki,
Hinata

wtorek, 28 stycznia 2014

Róże na Manhattanie

Bardzo dawno nie malowałam prawdziwych zdobień. Właściwie z tego co pamiętam farbki akrylowe ostatnio były w użyciu jakieś 5 lat temu... niedawno odkryłam, że skamieniały i z żalem wyrzuciłam je do kosza. Naoglądałam się tyle przepięknych zdobień na Waszych blogach, że przełamałam się i postanowiłam też coś zmalować :)

Przedstawiam Wam różyczki w moim wykonaniu:




Lakiery bazowe to Manhattan Lotus Effect 78S (ciemniejszy) i 96S (jaśniejszy). Zdobienie wykonałam lakierami przy pomocy pędzelka i malutkiej sondy. Całość pokryta obficie Seche Vite.

To jest mój debiut z lampą pierścieniową, także wybaczcie niedociągnięcia na zdjęciach. Dopiero uczę się z niej korzystać.

I jak Wam się podobają moje "Róże na Manhattanie"? ;)

Buziaki,
Hinata

poniedziałek, 27 stycznia 2014

O moim ulubionym kremie do twarzy

Wiele z Was pewnie zna problem dobrania sobie odpowiedniego kremu do twarzy. Niby na pierwszy rzut oka każdy się nadaje, ale gdy przyjrzymy się bliżej większość nie spełnia naszych oczekiwań. Dziś przedstawię Wam mój ulubiony krem do twarzy - L'Oreal Triple Active Fresh Żel-krem nawilżający.


 Krem wg producenta przeznaczony jest do pielęgnacji skóry normalnej i mieszanej. Kupić go można w większości drogerii czy marketów za około 20-25 zł. Otrzymujemy elegancki kartonik z opisami producenta, który zawiera dosyć ciężki, szklany słoiczek o pojemności 50 ml. Z racji tego, że krem mam od około 8 miesięcy kartonik dawno powędrował do kosza.
Zacznę od tego, że uwielbiam projekt tego słoiczka - elegancki i prosty kształt, solidny i dodatkowo wewnątrz pod nakrętką mamy plastikową klapkę, która zapobiega brudzeniu nakrętki - dla mnie opakowanie jest świetne.


Tak jak twierdzi producent krem ma postać lekkiego żelu, jest przyjemny w aplikacji, dobrze się wchłania i rozprowadza na skórze. Jest dosyć rzadki, dzięki czemu małą ilością spokojnie pokryjemy twarz i szyję, choć możemy również według potrzeb zastosować większą porcję bez obawy, nadmiar również się wchłonie. Mi ten krem wystarcza na kilka miesięcy ( około 3) aplikacji rano i wieczorem, więc jest bardzo wydajny.

Kolejnym bardzo ważnym aspektem, który wpływa na to, że lubię ten krem jest brak lepkiej warstwy na skórze. Nienawidzę tego i nie byłabym w stanie usnąć z obklejoną twarzą. Krem wchłania się ładnie i zostawia twarz przyjemną w dotyku, nawilżoną ale bez filmu.

Zapach kremu jest przyjemny i świeży. Po jego zastosowaniu czuję, że skóra jest odświeżona i czysta. Polubiłam się z tym zapachem.


A teraz pora na wrażenia odnośnie działania kremu. Po pierwsze i bardzo ważne krem nawilża moją skórę bardzo dobrze bez uczucia przeciążenia zbyt tłusta konsystencją. Mam skórę mieszaną - przetłuszczający się nos i odrobinę czoło, za to suche policzki, reszta normalna. Krem dla mnie jest świetny, ponieważ dostatecznie nawilża policzki, ale nie jest zbyt ciężki dla tych tłustych partii. Nie wzmaga przetłuszczania skóry i nie zauważyłam, by zapychał mi pory. Świetnie koi skórę po myciu żelem, a nawet po kąpielach słonecznych. Nadaje się jako baza pod makijaż - jeszcze żaden podkład nie odmówił z nim współpracy.

Jest to moje drugie opakowanie kremu, które już niebawem skończę i powiem Wam, że przy dłuższym stosowaniu skóra mojej twarzy jest dobrze nawilżona i dzięki temu bardziej promienna.

Czy polecam? Pewnie, moja skóra bardzo go lubi i do tej pory nie znalazłam lepszego. Może i inni podzielą moje zdanie.

Buziaki,
Hinata

niedziela, 26 stycznia 2014

Różowo-złote zdobienie a'la Chevron

Hej :)
Dziś mam dla Was niedawno wykonane, bardzo proste zdobienie, które wyszło całkiem przypadkiem. Miałam chęć wypróbować różowy lakier z H&M, ale postanowiłam jakoś urozmaicić mani i wyszło... właśnie to:


Do wykonania zdobienia użyłam różu od H&M Sporty Pink oraz złota od Colour Alike 157 Pa Złotko. Niestety nadal nie posiadam tasiemek, więc zdobienie wykonałam pędzelkiem.



Zdobienie jest bajecznie proste w wykonaniu i nie wymaga wiele wprawy, więc jest wprost stworzone dla mnie ;)
Dodam, że bardzo pozytywnie zaskoczył mnie ten taniutki maluszek od H&M - dwie warstwy dały ładne krycie, kolor nie zmienia się w trakcie noszenia (a trafiało mi się, że podobne odcienie np. ciemniały), rozprowadza się bardzo dobrze i bez smug, a jego trwałość z topem jest całkiem niezła (po 2 dobach zmyłam, choć nie był uszkodzony).

I jak Wam się podoba?

Buziaki,
Hinata

piątek, 24 stycznia 2014

Zbiór moich ozdób

Wczoraj naszło mnie na porządki i dorwałam się do szafki ze starymi ozdobami i akcesoriami do paznokci z zamierzchłych czasów, kiedy robiłam sobie akryle czy żele. Wywaliłam masę starych żeli, płynów itp. Z tych czasów jednak uchowało mi się mnóstwo ozdób, o których istnieniu właśnie sobie przypomniałam ;)

Teraz tak mieszkają - w metalowym pudełku z okienkiem.


 Pokażę Wam po kolei moje znaleziska.
Karuzelka z brokatami:


I jeszcze więcej brokatu ;)


 Kolejna karuzela tym razem z cyrkoniami w dziwnych kształtach:


 I więcej cyrkonii...


Woreczki z wszelakim tałatajstwem, od gwiazdek po maleńkie lusterka.


Stado naklejek z kwiatkami, pamiętam, że kupiłam cały ekspozytor za 5-taka :D


 Holo-gwiazdki, holo-gramy, holo-piegi i holo-trawka :D


 Piasek do zdobień, tak, jest coś takiego:



Mix słoiczków i jeszcze więcej holo-cosiów, trawki, kwiatków...


Kwiatki z dziurką i jeszcze holo-trawki:


I na koniec dziwolągi, z którymi nie wiem totalnie co zrobić... kółka z dziurką i zaplątane moro w kolorze khaki.



Niektóre z tych ozdób mogą mieć nawet koło 10 lat :D Teraz postanowiłam sobie zrobić z nich użytek i co jakiś czas zmalować zdobienie z użyciem powyższych ozdób. Macie jakieś fajne pomysły na ich wykorzystanie? Ja mam kilka, ale nadal z większością zastanawiam się co zrobić, żeby fajnie wyglądało ;)

Buziaki,
Hinata

środa, 22 stycznia 2014

Layering: Wibo Snow Dust nr 2 i GR Paris 132 - szron proszę!

Jak już wiecie byłam totalnie zauroczona lakierami z serii Snow Dust i udało mi się upolować wszystkie 3. Srebrny pokazywałam już na blogu, złoty czeka w kolejce, a z białym miałam ciężki orzech do zgryzienia... Mam długie paznokcie, wolny brzeg sporo wystaje za opuszek i jest biały, przez co jeśli lakier nie kryje porządnie to mocno przebija i mani wygląda nieestetycznie. Biały piasek nie jest w pełni kryjący, więc z początku byłam rozczarowana. Ale do czasu, ponieważ stwierdziłam, że będę go nakładać na inny, kryjący lakier celem uzyskania blasku i faktury i tak oto wyszedł szron na paznokciach, który dziś prezentuję :)






Na dwie warstwy Golden Rose Paris nr 132 ("pościelowy" błękit) położyłam jedną warstwę Lovely Snow Dust nr 2 (biały, skrzący piasek).
Jedna warstwa Lovely lekko rozjaśnia lakier bazowy, nadaje mu fakturę i błysk. Zaletą jest z pewnością wyrównywanie niedoskonałości i prześwitów. Dwie warstwy bardziej by rozbieliły błękit, jednak byłby nadal widoczny.


Co do samego GR Paris - jestem trochę zawiedziona, bo lakier kryje słabo, po 2 naprawdę grubych warstwach gdybym miała go nosić solo dałabym trzecią. Do tego schnie powoli. Mam inne kolory z tej serii (m.in. morski, miętę, nudowy róż) i z tamtych jestem zadowolona, nie wiem czemu ten jest słabszy.

Powiem Wam, że na chwilę obecną tym połączeniem zaspokoiłam swoją chęć na piaskowy top Sahara Dance Legend, nie jest to może jego dokładny odpowiednik, ale efekt jest zbliżony (wydaje mi się, że Snow Dust odrobinę bardziej rozjaśnia kolor bazy), nie muszę wydawać koło 60 zł i sprowadzać z zagranicy ;)


Kombinowałyście już z tym piaskiem nakładanym warstwami? Ja mam chęć na sporo innych kombinacji, więc spodziewajcie się niebawem nawałnicy szronu na blogu :D

Buziaki,
Hinata

wtorek, 21 stycznia 2014

5 paznokciowych bubli wg. Hinaty

Pewnie każda z nas kiedyś trafiła na produkt, który okropnie zawiódł i zyskał miano bubla. Ja również w swoich zbiorach kosmetycznych posiadam produkty, które kupiłam i szybko pożałowałam. Dziś opowiem Wam o moich paznokciowych bublach.

Pierwszym z nich jest Zmywacz do Paznokci CF z witaminą F, A+E, B kupiony w Tesco za jakąś śmieszną cenę, około 2 zł. Cóż, zwykle tanie zmywacze sprawdzały się u mnie ok, potrzebowałam na szybko i kupiłam.


Dlaczego bubel? Ponieważ nie spełnia podstawowej funkcji - ciężko zmywa się nim lakier. Jak mam nałożony dodatkowo top, to muszę się natrzeć zdrowo. Zmywanie w porównaniu z Rossmannowską Isaną trwa 3-4 razy dłużej. Nie polecam.

Drugi bubel to Pachnący zmywacz do paznokci w płatkach Style Pen kupiony w Biedronce. Ceny nie pamiętam dokładnie, ale będzie to coś około 5 zł.

Dlaczego bubel? Płatki są cieniusieńkie i nieporęczne, zmywacz faktycznie nie śmierdzi, ale zmywanie nim to katorga! Jest tłusty, wszystko się ślizga, zmywanie lakieru nude trwa minimum 20 minut. Płatek najpierw trzeba przycisnąć do paznokcia i potrzymać, żeby cokolwiek ruszył... jest masakra. Nigdy więcej, nie dajcie się zwieść tym zapaszkom - produkt do kitu!

Trzeci bubel to produkt Eveline 3w1 60 sekundowy wysuszacz, utwardzacz i nabłyszczacz. Dorwałam w Rossmannie w nadzieji na przedlużenie trwałości lakieru.


Dlaczego bubel? 2 zadania z 3 spełnia - nabłyszcza i przyspiesza schnięcie. Co z tego, skoro wręcz skrócił trwałość mani? Zasycha twardą warstwą, która po pewnym czasie pęka i zdarzało się, że na jasnych lakierach było to bardzo widać, taką linię spękań wierzchniej warstwy coś jak decoupage. Faktycznie utwardza, nawet tak, że lakier zaczyna szybko odpryskiwać, ponieważ staje się twardy i zupełnie nieelastyczny. Jak Eveline lubię, tak ten top to porażka.

Czwarty bubel jest bublem lakierowym, a mianowicie są to lakiery Golden Rose z serii With Protein (odcienie kremowe o intensywnych kolorach). Lubię lakiery GR, wszystkie poza ta serią...



Dlaczego buble? Bo krycie w ich przypadku to koszmar. Trzy warstwy to mało i w dodatku schną dosyć długo. Trwałość średnia. Wiem, są bardzo tanie, ale nie mam do nich cierpliwości. Kolory nawet po 3 warstwach wychodzą jakieś takie nieciekawe. Co dziwne, z tej serii mam jasny brąz z drobinkami (krycie średnie, ale lepszy) i używałam shimmerowego granatu (dwie warstwy są ok), więc może akurat ja trafiłam na takie badziewia. Ale tym mówię stanowcze nie!

I ostatni bubel też lakierowy, lakier Revlon Scented Parfume. Skusiła mnie pani w Hebe, która rzekomo nosiła go tydzień bez odprysków :/


Dlaczego bubel? Piękny, soczysty kolor, niezłe krycie, ale trwałości brak. Na bazie i pod topem potrafi odpryskiwać mi po kilku godzinach. Sprawdzałam na mamie i u niej jest to samo. Szkoda straszna! Jeszcze może dam mu szansę z Seche, choć straszliwie się zawiodłam :(

Pamiętajcie, że szczególnie kwestia lakierów jest subiektywna i zależy od naszych predyspozycji. To, co u mnie się nie sprawdza, nie trzyma u Was może sprawować się zupełnie ok. Powyższe buble są bublami w moim odczuciu.

A Wy macie swoje paznokciowe buble? Chętnie dowiem się, co u Was się nie sprawdziło :)

Buziaki,
Hinata

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Nude z mega-błyskiem: Golden Rose RC nr 05 & Life nr 40

Ostatnio w blogosferze zapanował szał na lakiery Life dostępne w Super Pharm. Z początku całkiem mnie nie kusiły, szczególnie seria dottów, które zupełnie do mnie nie trafiają. Jednak upatrzyłam sobie wśród nich dwa brokatowe topy w ciekawych odcieniach. Przy okazji wizyty w stolicy, zła na pustki w Tk Maxx i brak czegokolwiek ciekawego, kupiłam nr 40 i 46.
Dzisiaj prezentuję Wam świeże mani, do którego użyłam Life nr 40 oraz jako bazy Golden Rose Rich Color nr 05, który solo pokazywałam tutaj.









Brokat nakładałam metodą gąbkową (przedstawiona przez Karolę) i dzięki temu uzyskałam tak gęste pokrycie płytki drobinkami.Całość by była gładka pokryłam 2 warstwami SV.
Nieskromnie przyznam, że jestem zachwycona efektem! Straszna szkoda, że zdjęcia nie są w stanie w pełni oddać jego urok. Powiem Wam, że na żywo nie widać praktycznie prześwitów nude i całość lśni przecudnym blaskiem, a kolory świetnie się komponują.

Sam top składa się z przezroczystej bazy, w której zatopione są pastelowe, metaliczne, maleńkie hexy fioletowe, srebrne i różowe oraz zupełnie drobny i odrobinę większy brokat mieniący się raz na zielono raz na różowo:


Buteleczka lakieru ma pojemność 5,5 ml i kosztuje w SP 4,99 zł. Lakier jest produkowany specjalnie dla SP przez Ados.

A Wy macie swoje typy wśród brokatowych topów?

Pozdrawiam,
Hinata

sobota, 18 stycznia 2014

Paleta e.l.f. Little Black Beauty Book warm edition - prezentacja

Hej dziewczyny :)
Wczoraj wieczorem wróciłam z wypadu do Warszawy (stąd moja nieobecność) połączonego z rundką po centrach handlowych. Liczyłam na większe zakupy, niestety nic ciekawego nie trafiłam. Dziś mam dla Was prezentację paletki cieni e.l.f. Little Black Beauty Book w wersji warm edition, która jakis czas temu upolowałam w łódzkim Tk Maxx.


Paletka jest w formie niewielkiej książeczki oprawionej w lakierowany materiał. Troszkę szkoda, że nie ma żadnego zamknięcia, z początku sama się lekko otwierała i musiałam związywać ją gumką do włosów ;) Teraz okładka wyrobiła się i już nie ma tego problemu.


Wewnątrz palety znajduje się 48 cieni, większość jak sama nazwa paletki wskazuje w ciepłych odcieniach, lusterko i miejsce na aplikator (którego tradycyjnie się pozbyłam, bo nie przepadam za gąbeczkami).

Prezentacja kolorów: 

Pierwsza część paletki:


I cienie z pierwszej części paletki  na moim przedramieniu :) Kolory od lewej do prawej rzędami .
 

Druga część paletki:




Jak widać w paletce większość cieni ma połysk, matów jest dosłownie kilka. Większość to metaliki lub perły.
Cienie zaskoczyły mnie swoją jakością w stosunku do niskiej ceny (zapłaciłam w Tk 25 zł). Położone na powiekę pokrytą korektorem bez bazy trzymają się u mnie cały dzień bez uszczerbków.
Są nieźle napigmentowane, nieliczne maty niestety troszkę gorzej, nie mniej jednak widać je na powiekach. Aplikacja nie sprawia problemów, nie zauważyłam osypywania się mimo malowania nawet ciemnymi kolorami.
Jedynym minusem paletki jest niewielka powierzchnia zbiorniczka z pojedynczym cieniem, ponieważ trudniej wtedy nabrać cień na większy pędzelek. Mimo to cieni jest dość sporo, nie mam obaw co do tego, że przy kilkukrotnym użyciu zobaczę dno. Mankament wybaczam.

Paletkę mogę Wam spokojnie polecić, ja jestem z niej bardzo zadowolona!

Znacie kosmetyki e.l.f.? Co możecie polecić?

Buziaki,
Hinata

środa, 15 stycznia 2014

OPI: Sea You In Hollywood - jeansowy shimmer

Dziś przyszła pora na opublikowanie zdjęć pierwszego OPI-ka w mojej kolekcji :) Przedstawiam Wam Sea You In Hollywood. Przygotujcie się na sporo zdjęć.



Wykończenie lakieru jest shimmerowe i wierzcie mi w świetle sztucznym iskrzy się przepięknie. Kolor niebieski, ale jakby przybrudzony, bardzo skojarzył mi się z jeansem. 



Jeśli chodzi o krycie, to na zdjęciach widzicie dwie cienkie warstwy lakieru i przydałaby się trzecia, bo niestety lakier nie rozprowadził się równomiernie i można zauważyć prześwity. Końcówki pokryło całkiem ładnie. Było to moje pierwsze starcie z OPI, więc być może to ja nie umiem nim odpowiednio malować.



Trwałość lakieru jest moim zdaniem bardzo dobra. Jak zwykle na wierzch naniosłam top. Na zdjęciach paznokcie trzydniowe, widać jedynie lekko starte końcówki w niektórych miejscach i myślę, że spokojnie z 5 dni można by ten mani ponosić.


Macie wśród OPI swoich ulubieńców? A może właśnie Sea You In Hollywood jest jednym z nich?

Buziaki,
Hinata

P.S. Małe info dla Was: w Rossmannach są już lakiery Miss Sporty z kolekcji Oh My Gem! Dziś u siebie widziałam i zaopatrzyłam się w dwa :) U mnie były dostępne wszystkie z wyjątkiem zieleni.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nie zgadzam się na kopiowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie treści mojego bloga oraz zdjęć bez mojej wiedzy i zgody. Stanowią one moją własność, a kradzież własności intelektualnej jest karalna!