środa, 31 października 2012

Podsumowanie październikowej pielęgnacji

Październik był całkiem niezłym miesiącem dla moich włosów. Przede wszystkim ograniczyło się ich wypadanie i łamanie, co dla mnie jest nie lada osiągnięciem. Na początek podsumowania przedstawię produkty, które towarzyszyły mi w walce o piękne i zdrowe włosy w październiku.

Szampony:
Bez SLS: Babydream ( 9 razy), Olejek Isana Med ( 3 razy)
Z SLS: Johnson's Baby ( 2 razy), Alterra Kofeina i biotyna (1 raz), Barwa Brzozowa (1 raz)
 


Odżywki d/s:
Używałam głównie Mrs. Potter's z ginkgo biloba aż do końca opakowania ( 13 razy, brak na zdjęciu), potem postanowiłam wypróbować inne: Balsam Pokrzywowy GP (1 raz), The Body Shop Bananową (2 razy) i Isanę Oil Care (1 raz)


Odżywki b/s:
Tutaj nadal króluje Joanna Naturia miód i cytryna uzywana praktycznie codziennie ( po myciu jak i do odświeżenia fryzury), poza tym użyłam ok. 3 razy The Body Shop Bananowej jako odżywki b/s ze względu na zapach


Maski:
Tutaj spora różnorodność. Avocado Treatment Wax (4 razy do wykończenia opakowania, brak na zdjęciu), Natur Vital Sensitive ( 3 razy), Amla w proszku (3 razy), Kallos Latte ( 2 razy), BingoSpa 5 alg (2 razy), i po razie na próbę: Kallos Placenta, Kompres miodowy Joanny, Venita Hair Mask, BingoSpa elastyna, Stapiz Sleek Line



Mgiełki:
Jedynie mojej własnej roboty mgiełka aloesowa.

Oleje:
Na skalp: łopianowy przeciwłupieżowy (2 razy), łopianowy z papryką (7 razy)
Na całość: Amla ( 2 razy)
Na długość: Alterra z dodatkami (6 razy), Vatika (4 razy), kokosowy Efavit (1 raz)


Wcierki:
koniec kuracji wodą brzozową Isany (8 razy), a od 10 października niestety z drobnymi przerwami Jantar


Suplementy:
skrzypokrzywa, drożdże, fin Evocaps, tran

Inne:
Kąpiel Malinowa Marion (2 razy), Jedwab Marion i Serum Joanny na końcówki, farbowanie henną Eld


Płukanki:
rzadko, raczej nawilżające i zakwaszające z octu, soku z cytryny i soku aloesowego

Wnioski:

- Delikatne szampony wszystkie mi pasują, nie zauważyłam przeciwwskazań do stosowania żadnego z nich.
- Pod koniec miesiąca postanowiłam zmienić mój szampon Johnsona na silniej oczyszczający, bo z uwagi na pogodę częściej stosuję silikony. Jestem pozytywnie zaskoczona Barwą - spodziewałam się skołtunionych i tępych włosów, a okazało się, że komfort mycia jest lepszy niż przy BD
- Jestem z siebie dumna z powodu wydenkowania Mrs. Potter's i Maski Wax Treatment!
- Odżywka TBS Bananowa może być stosowana zarówno jako odżywka b/s jak i d/s.
- Z masek na mioch włosach najlepiej sprawdziły się Natur Vital (genialnie nawilżyła), Kallos Latte (bardzo miłe i mięciutkie włosy) i wyróżnię też Venitę za dobrze zrównoważony skład, dzięki któremu włosy za każdym razem są tak samo dobrze odżywione. Za to najsłabiej wypadł Wax Treatment.
- Moje włosy po hennowaniu szczególnie polubiły się z Vatiką, wcześniej raczej nie lubiły oleju kokosowego
- Jestem zachwycona Jantarem - znacznie ograniczył wypadanie już po 1,5 tygodni wcierania! Sukces ten przypisuję również suplementacji Evocapsem.
- Pokochałam Serum Joanny na końcówki - ma siwetną konsystencję i końce moich włosów lepiej po nim wyglądają, niż po jedwabiach, niestety mam wrażenie, że trzeba je nakładać częściej.
- Henna lekko wysuszyła włosy, ale nie był to bardzo mocny i trudny do zniwelowania przesusz. Z henny jestem zadowolona, mimo, że szybko się z moich włosów wypłukuje - po 1,5 tygodnia kolor mocno osłabł, niedługo pokażę Wam zdjęcia po 2 tygodniach od farbowania.
- Włosy się dużo mniej łamią. Nie jestem w stanie przypisać tego żadnemu konkretnemu kosmetykowi, raczej mam wrażenie, że jest to wynik zbiorczej pielęgnacji.

Najlepszy kosmetyk października:
Pierwsze miejsce przyznaję dwóm kosmetykom: Masce Natur Vital Sensitive za nawilżenie oraz Serum Joanny na końcówki za całokształt :)

Najgorszy kosmetyk października:
Maska Avocado Wax Treatment - za marny efekt na włosach

I na koniec moje dodatkowe spostrzeżenie: spanie w rozpuszczonych włosach faktycznie ma zły wpływ na włosy, a zwłaszcza na ich końce! To nie mit! Raz zdarzyło mi się spać w rozpuszczonych włosach i gdy zobaczyłam końcówki powiedziałam sobie nigdy więcej!

A jakie były Wasze ulubione/najgorsze kosmetyki października? Czy październik był udanym miesiącem Waszej pielęgnacji?

wtorek, 30 października 2012

Naturalne metody ożywienia koloru - włosy rude


Dziś postanowiłam napisać dla Was kilka słów o naturalnych metodach ożywiania i pogłębiania koloru włosów o rudych odcieniach. Niektóre mogą być również przydatne przy dodaniu złotawych refleksów np. do brązów lub blondów. Jednak musimy pamiętać, że jeśli chcemy osiągnąć trwały i w miarę wyraźny efekt tutaj szczególnie ważna jest systematyczność.


1. Płukanka z łupin cebuli - pewnie wszystkie kojarzymy barwienie jajek na Wielkanoc w odwarze z łupin cebuli. Płukankę przygotowuje się w ten sam sposób. Należy uzbierać około 2 garści łupin z cebuli, zalać około 1/2 litra wody i gotować około 10-15 minut. Przestudzonym wywarem płuczemy włosy, pozostawiamy płukankę na włosach na kilka minut, po czym spłukujemy chłodną wodą. Kolor po tej płukance z łupin zwykłej cebuli powinien wpadać w miedź bądź mahoń. Dla uzyskania koloru wpadającego w bordo proponuję wypróbować łupiny cebuli czerwonej.

2. Płukanka z suszonego hibiskusa - herbatka z suszonego hibiskusa dostępna jest w większości aptek. Płukankę przygotowujemy robiąc mocny napar z suszonego hibiskusa np. z dwóch łyżek suszu w 1/2 litra wody. Polewamy nią włosy po przestudzeniu. Płukanka z hibiskusa będzie nadawała odcień raczej wpadający w czerwień.
3. Płukanka z nagietka - nadaje włosom złotego połysku, uwaga, może lekko rozjaśniać. Przygotowanie tak jak w przypadku zwykłej ziołowej płukanki.


4. Sok z buraków - wystarczy wziąć sok z buraków kupny lub wycisnąć go samodzielnie z tych warzyw. Można dodawać go do masek lub płukanek. Nada odcień raczej bordowy, różowawy. Uwaga! Lubi silnie barwić ręce!


5. Płukanka z mięty lub szałwii - przy regularnym stosowaniu pomaga przyciemnić odcień włosów. Nadaje się do włosów rudych, których kolor wydaje nam się zbyt jasny. Należy zaparzyć dość mocny napar i płukać nim włosy po przestudzeniu.


6. Płukanka z owoców dzikiej róży i goździków - dzika róża pogłębia kolor, a goździki podobno przedłużają jego trwałość. Dziką różę kupujemy w aptece w formie suszu lub od biedy w postaci herbatki w torebkach, goździki w sklepie spożywczym. Należy zaparzyć mocny napar z dzikiej róży i łyżeczki goździków. Płuczemy włosy standardowo przestudzonym naparem.


7. Maseczka ze słodkiej papryki - gotową suszoną i mieloną słodką paprykę kupioną w sklepie spożywczym możemy dodawać do masek, ewentualnie płukanek. Można dodawać ją również do henny. Nadaje złotawego połysku, który przepięknie mieni się w słońcu. Sposób bardzo mi się spodobał :)

8. Marchew - można zrobić maskę na bazie startej marchwewki, dodawać sok z marchewki do gotowych masek lub skusić się na płukanie włosów sokiem. Kolor powinien się ożywić i nabrać typowo rudego odcienia.

A Wy jak ożywiacie swój kolor włosów? Macie swoje ulubione metody?

poniedziałek, 29 października 2012

Akcja zapuszczanie - mój plan na najbliższy czas

Ufff po powrocie z weekendu u mojego faceta. Teraz troszkę spraw muszę nadgonić i wymienić oponki, bo zima w październiku, to bynajmniej nie było coś, czego się spodziewałam ;) Ale wracam do regularnego blogowania. Jak wiecie biorę udział w akcji zapuszczanie :


Kto jest chętny i jeszcze się nie przyłączył niech szybko klika i się zgłasza!
Postanowiłam napisać plan na pierwszą część akcji, czyli usystematyzować kosmetyki, które będą mi pomagać w zapuszczaniu.

Mój plan wspomagania porostu:                                                                                                              

1. Wcierka: Jantar                                                                                                                                    
Wszystkim dobrze znana. W sobotę (03.11) kończę pierwszą kurację, więc druga kuracja potrwa od 10.11 do 30.11, czyli do końca pierwszego miesiąca akcji. Potem w kolejce będą czekać Kuracja Joanna Rzepa i Seboravit.

2. Szampon: Alterra Kofeina i Biotyna                                                                                                    
Podobno pobudza cebulki włosowe, mam ochotę go sprawdzić. Mimo zawartości SLS będę nim myła głowę co drugie mycie do wydenkowania opakowania.

3. Olej: Łopianowy z papryczką Green Pharmacy                                                                                  
Ostatni hit - do wykończenia opakowania będę wcierać go w skalp przy każdym olejowaniu, czyli ok. 3 razy w tygodniu (mam około połowy opakowania, więc wydaje mi się, że starczy go jeszcze na góra 8-9 użyć). Później jeszcze chciałabym spróbować wcierać olejek rycynowy i marzy mi się Khadi przyspieszający wzrost, ale zobaczę, jak tam z finansami będzie ;)

4. Suplementacja:                                                                                                                                     
Jestem w trakcie kuracji fin Evocaps - podobno powinnam skończyć ze 3 opakowania po 56 kapsułek, więc pewnie będę brała go jeszcze po zakończeniu akcji ( póki co włosy bardzo się wzmocniły i mniej wypadają, biorę go od niecałego miesiąca). Piję skrzypokrzywę teraz w dawce mniejszej - 1 szklanka dziennie do 12.12. Drożdże piję z przerwami niestety ostatnio, kurację kończę 13.11, także niedługo. No i łykam tran, ale raczej dla ogólnego wzmocnienia organizmu.

Na razie to by było na tyle z rzeczy, które przychodzą mi do głowy. Pewnie na bieżąco będę wymyślała nowe metody przyspieszania wzrostu i oczywiście będę się nimi dzielić na łamach bloga :)

Trzymajcie się cieplutko :)

czwartek, 25 października 2012

Moja włosowa kosmetyczka wyjazdowa (I) + Tag

Jutro wyjeżdżam na przedłużony weekend do mojego K. Z tej okazji postanowiłam zrobić wpis o tym, co spakowałam dla moich włosów. Zaznaczam, że nie muszę się specjalnie ograniczać, bo jadę samochodem. Tyle, żeby zmieściło się do auta i żebym sama dała radę donieść bagaż na parking ;) Przewiduję minimum dwa mycia włosów i minimum jedną imprezę. Więc tak będzie wyglądał mój ekwipunek:



Zabieram:
- Jantar - jestem w trakcie kuracji
- Serum Joanny do zabezpieczania końcówek - mój ulubiony zabezpieczacz, w razie co można przejechać nawet całe włosy
- Szampon Altterry do mycia i oczyszczenia po imprezie
- Mgiełkę aloesową własnej produkcji - jeździ ze mną zawsze, nawilża i pomaga mi odświeżyć i ułożyć włosy
- Odżywkę Joanny Naturia b/s miód i cytryna - po myciu i do odświeżania skrętu
- Balsam Green Pharmacy d/s po myciu włosów szamponem
- Maskę Sleek Line Repair  z silikonami - przed imprezą powinna fajnie wygładzić włosy
- Marion Kąpiel odbudowującą - pięknie nabłyszcza
- papiloty
- piankę Isany

Jak widać nie ograniczam się zbytnio. Moje włosy będą miały swój oddzielny kuferek :D Jeśli musiałabym jechać PKS-em to z pewnością zabrałabym o połowę mniej kosmetyków.

A teraz pora na Tag Bzeltynkowe Lusterko.

Zostałam otagowana przez Alinę Zajdel, której bardzo dziękuję :)

Zasady Tagu:
Wymień trzy ulubione składniki z Twojej kuchni, których używasz także w pielęgnacji i opisz sposób ich wykorzystania. Podaj nicki dowolnej ilości osób, które nominujesz do wypełnienia tego TAGu.

Moje ulubione kuchenne składniki:
1. Oliwa z oliwek - dodaję czasme do masek lub mieszanek olejów do włosów. Moje włosy ją lubią :)
2. Olej kokosowy - u mnie mieszka już na stałe w kosmetyczce, moje włosy się z nim polubiły.
3. Miód - dobry humektant, fajny dodatek do masek nawilżających

Taguję:
Nell
patrycjaa wardrobe
marikę
Lagoenę

Chętnie dowiem się, czego najchętniej używacie :)

środa, 24 października 2012

Szampon Johnson's Baby (wersja żółta) - recenzja


Dziś recenzja mojego szamponu do mycia włosów z SLeS.
Dostępność i cena:
Dostępny w większości sklepów i marketów w cenie ok. 7 zł/200 ml.

Skład:


Składnik
Opis
Aqua
Woda
Coco-Glucoside, Sodium Lauroamphoacetate
Łagodne substancje myjące
Sodium Laureth Sulfate
SLeS, substancja oczyszczająca, surfaktant siarczanowy
Citric acid
Kwas cytrynowy – regulator kwasowości
Polysorbate 20
Surfaktant niejonowy, emulgator
PEG-80 Sorbitan Laurate
Emulgator, składnik konsystencjotwórczy
PEG-150 Distearate
Poprawia jakość piany, solubilizator, modyfikator konsystencji
Sodium Chloride
Sól, działa antystatycznie
Polyquaternium-10
Nawilża i działa antystatycznie, może się nadbudowywać!
Sodium Benzoate
Konserwant
Parfum
Zapach
CI 15985, CI 47005
Barwniki

Zawiera SLeS dość daleko w składzie. Na początku łagodne substancje myjące. Niestety zawiera także pq, pod koniec, ale zawsze. Plus za praktyczny brak substancji uczulających i podrażniających oraz parabenów.

Opakowanie:
Wygodna, plastikowa butelka, miła dla oka kolorystyka. Butelka przezroczysta dzięki czemu widać ile jeszcze zostało kosmetyku. Opakowanie jak najbardziej na plus.

Konsystencja i wydajność:
Konsystencja dosyć rzadka, ładnie się pieni. Postać żółtego żelu. Wydajność bardzo dobra. Używam ok. raz na tydzień - maks. dwa, do tego mój TŻ od paru tygodni w weekendy (ok. 3 razy na weekend) od 2 miesięcy i jeszcze mam ponad pół butelki Nie ma się do czego przyczepić :)

Moje wrażenia:

Plusy:
+ wydajność
+opakowanie
+ przyjemny i delikatny zapach
+ niewygórowana cena
+ dostępność
+ ogranicza plątanie włosów
+ mi do oczyszczenia wystarcza, mam wrażenie świeżych i oczyszczonych włosów po nim 
+ brak parabenów

Minusy:
- pq w składzie, które może się nadbudowywać

Podsumowując:
Szampon jest dobry. Jestem z niego zadowolona, bo takiego efektu oczekuję od szamponu z SLS/SLeS. Niestety kupowałam go jeszcze nie wiedząc zbyt wiele o składach i nie wiedziałam o właściwościach pq. Pomyślałam, że szampon dla niemowląt będzie na pewno ok. Kupiłabym ponownie, ale chcę wypróbować mnóstwo szamponów bardziej oczyszczających o jeszcze prostszym składzie np. Barwy lub BingoSpa, a także ze względu na pq raczej nie kupię. Mimo tego nie jest to zły produkt.

Jakie są Wasze ulubione szampony oczyszczające? Ja będę dalej poszukiwać swojej perełki :)


wtorek, 23 października 2012

Kok skarpetowy inaczej - sprytny wypełniacz do koka


Witajcie! Dzisiaj mam propozycję fryzury. Osobiście bardzo ją lubię, a niestety średnio mi wychodzi taki rodzaj koczka zrobiony na skarpetkę. Chyba moje włosy są jeszcze za krótkie i zbyt rzadkie do tej metody. W zamian za to znalazłam fajny gadżet, który umożliwia zrobienie takiego koka w jeszcze prostszy sposób.
To zaczynamy!
Będą nam potrzebne:
- zwykła dość cienka gumka do włosów
- wypełniacz do koka

Tak wygląda obrazkowa instrukcja obsługi wypełniacza:


1. Związujemy włosy w kucyk gumką do włosów. Na kucyk nakładamy wypełniacz.
2. Rozkładamy włosy tak, by zakryć nimi wypełniacz.
3. Końcówki włosów okręcamy wokół wypełniacza i chowamy pod nim. Ja to robię pasemko po pasemku.
4. Kok gotowy!

A tak wygląda mój kok:



Babyhairy są wszędzie i sterczą :D Nie wygładzałam ich, choć mnie już irytują. Zdjęcia niestety idealnie kadrowane nie są, bo robiłam je sama :)
Opcja w szczególności przydatna dla osób z niezbyt długimi i niezbyt gęstymi włosami. Można dostać wypełniacze w różnych kolorach i wielkościach. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ja swój kupiłam w Colloseum za jakieś 7-8 zł.

Znacie ten wypełniacz? Lubicie?

poniedziałek, 22 października 2012

Tag: Moje włosy w pigułce + wyróżnienie + akcja zapuszczanie

Sprawa pierwsza. Dziś nadrabiam zaległości tagowe. Na pierwszy rzut idzie tag "Moje włosy w pigułce".
Zostałam otagowana przez wiggę - bardzo dziękuję :)
 
Zasady: odpowiedzieć na 13 pytań, otagować 5 osób (oczywiście je o tym poinformować), podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu.
 
1. Twój naturalny kolor włosów:
Ciemny blond - szarawy, mysi.Od dzieciństwa zmieniał się z jasnego blondu przez lekką rudość i pozostał szary.

2. Twój obecny kolor włosów:
Rudy :) Farbowany henną Eld w kolorze tycjan.

3. Aktualna długość Twoich włosów:
 Hmmm... sięgają mniej więcej do połowy łopatek gdy są skręcone. Długość od czubka głowy to trochę mniej niż 50 cm.

4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy:
Marzą mi się włosy co najmniej do talii :)

5. Jak często podcinasz końcówki?
Podcinałam w połowie października, teraz kolejne podcinanie pewnie najwcześniej w lutym, czyli za 4 miesiące.

6. Twoje włosy są proste falowane czy kręcone?
 Falowane/ kręcone. Typ skrętu to najprawdopodobniej 2B - skręcone w S.

7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
Hmmm... jestem w trakcie ustalania porowatości. Będzie raczej wysoka, jednak tolerancja olejów zmienia się. Do niedawna kokos mi nie służył - po hennie okazuje się, że daje lepszy rezultat niż inne oleje. Kapryśne te moje włosy.


 8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itd.) ?
Suche. Od dawna z przetłuszczaniem nie mam problemów, po przejściu na świadomą pielęgnację jeszcze się zmniejszyło. Bez łupieżu, skalp mało wrażliwy, bez skłonności do podrażnień i uczuleń.

9. Jak wygląda Twój codzienny rytuał pielęgnacyjny?
Jeśli nie myję włosów to rano psikam je mgiełką aloesową, nakładam odżywkę b/s i wygniatam. Codziennie wieczorem wcierka. Jeśli myję ( co dwa dni, choć nie są tłuste) to nakładam olej na wilgotne włosy, zmywam odżywką i delikatnym szamponem, potem maska. Schną same. Nakładam odżywkę b/s i serum na końcówki.

10. Czego nie lubią Twoje włosy (np. wiatru, silikonów itp. - wszystko co przyjdzie Ci do głowy) ?
Moje włosy nie lubią wysokich temperatur - zwłaszcza prostownicy i bardzo wilgotnej aury - wtedy się puszą.

11. Co lubią Twoje włosy (np. olejowanie, długie spacery przy blasku księżyca itp. - wszystko co Ci przyjdzie do głowy) ?
Moje włosy lubią zmiany w pielęgnacji - używanie produktów na zmianę, oleje ( ostatnio Vatikę), maski mocno nawilżające i wygładzające, czesanie na mokro, wygniatanie i zdaje mi się, że pokochały Jantar :)

12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?
Niestety nie mam talentu do czesania. Podobają mi się bardzo wszelkie upięcia z warkoczami, waterfall braid, kokardki itp. ale niestety na razie idzie mi to marnie. Może z czasem się nauczę i będę robić fantazyjne fryzury, na razie noszę najczęściej rozpuszczone.

13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić, co by powiedziały?
No, wreszcie się nami zajęłaś! Dziękujemy :)

+ od kiedy stosujesz świadomą pielęgnację włosów? (pytanie opcjonalne)
od 10 września 2012
 
Taguję:

Oraz wszystkie blogerki, które chciałyby odpowiedzieć na tego Taga, a nie miały okazji.  

 
Druga sprawa. Zostałam wyróżniona przez Marikę. Serdecznie dziękuję, jest mi bardzo miło i czuję się doceniona. Jest to dla mnie naprawdę wielki zaszczyt :) 
Mam nadzieję, że blog będzie się dalej rozwijał, ja będę się wciąż dokształcać merytorycznie i praktycznie w zakresie pielęgnacji włosów, a Wy będziecie miały coraz więcej przyjemności z czytania mojego bloga :)

Sprawa trzecia. Wygrałam ostatnio w konkursie u meds tubkę błyszczyku firmy Carmex :) Chciałam bardzo podziękować autorce konkursu. Jak tylko odbiorę nagrodę, to zacznę testowanie tego kosmetyku i dam znać jak efekty.

Sprawa czwarta. Biorę udział w AKCJI ZAPUSZCZANIE WŁOSÓW na blogu frombodytohair. Zapraszam Was do przyłączenia się do akcji. Wystarczy zgłosić się w komentarzu pod postem o akcji na blogu dziewczyn i do 1 listopada przesłać zdjęcie włosów na maila FROMBODYTOHAIR@GMAIL.COM

To by było na tyle spraw na dzisiejszy dzień. Ufff... :)

niedziela, 21 października 2012

Farbowanie henną Eld (tycjan) - fotorelacja

Jest to moje pierwsze farbowanie włosów henną. Włosy były wcześniej farbowane w połowie lipca, czyli ok. 3 miesiące temu farbą drogeryjną. Były rude, ale kolor całkowicie się spłukał zostawiając włosy sporo jaśniejsze niż odrosty w złoto - średni blond odcieniu. Teraz chciałam ujednolicić różnicę między odrostami, a resztą włosów. Wybrałam hennę, jako najmniej szkodliwą. Wiedzę o farbowaniu henną zaczerpnęłam z blogów i w tym miejscu serdeczne dzięki Rudej Hennie, która bardzo pomogła mi zdecydować się na hennowanie, opowiedziała na podstawie swoich własnych doświadczeń co i jak. Pomógł mi jej post o hennowaniu, zapraszam Was do jego lektury tutaj. Jeszcze raz dziękuję Kochana :* Tyle słowem wstępu :)

Teraz zapraszam Was do obejrzenia i przeczytania fotorelacji z hennowania:

Użyłam dwóch opakowań henny firmy Eld w kolorze tycjan ( czyli ok. 50 g).



Zawartość saszetek wsypałam do szklanej miseczki i wymieszałam z sokiem z 1/2 cytryny oraz gorącą wodą do konsystencji jogurtu. Do papki dodałam dwie łyżeczki łagodnej papryki w proszku, która podobno powinna nadać złotawe refleksy. Odstawiłam miksturę na noc w ciepłe miejsce.

Zawartość po 14 h była brązowa i sporo gęstsza. Zatem dolałam tym razem soku cytrynowego takiego do herbaty i gorącej wody. Miseczkę wstawiłam do gorącej kąpieli wodnej.

Mieszanka po 14 h

Umyłam włosy szamponem z SLeS - Johnson's Baby, nie miałam innego. Nałożyłam papkę na włosy - rozprowadzanie papki trudniejsze niż w przypadku farby drogeryjnej, ale na szczęście miałam całą miseczkę, więc sobie poradziłam. Konsystencja możemy sterować dodając do henny wody, więc z tym nie ma problemu. Polecam po nałożeniu całej mieszanki spryskać włosy wodą np. ze zraszacza do kwiatów i dokładnie wymasować dla pewności, że mieszanka rozprowadzona jest równomiernie. Zapach przypomina świeże siano - może nie perfumy, ale da się wytrzymać. Moja dodatkowo pachniała papryką. Czułam się trochę jak chips :D Trzymałam wszystko pod czepkiem i turbanem przez ok. 2 h podgrzewając co jakiś czas przez sam czepek suszarką.

Rezultaty: 

Włosy przed hennę - 2 dni od mycia, nie czesane nawet po wstaniu z łóżka:

A tak wyglądały moje włosy po hennie:

Zgodnie z zaleceniami nie nakładałam odżywek - użyłam tylko płukanki zakwaszającej z wody, soku z cytryny i soku aloesowego.


Jak widać na drugim zdjęciu odrost jest jeszcze widoczny, ale nie tak bardzo jak przed hennowaniem.

Po jakimś czasie - gdy będę mogła wypowiedzieć się na temat trwałości i stanu włosów po hennie napiszę  dokładną recenzję tego produktu.

czwartek, 18 października 2012

Z cyklu zrób to sama - żel do włosów na bazie żelu lnianego.

Dzisiaj miałam drugie podejście do zrobienia naturalnego żelu do włosów z siemienia lnianego. Za pierwszym razem wyszedł, ale niestety o nim zapomniałam i mimo przechowywania w lodówce spleśniał. W związku z tym postanowiłam wzbogacić recepturę. Zapraszam do obejrzenia fotorelacji :)

1. Co mi było potrzebne?
- Niewielki rondelek
- Siemię lniane
- Zapach do ciasta, wzięłam waniliowy
- Witamina A + E w kapsułkach
- Pudełeczko do przechowywania żelu

2. Jak gotowałam?


Do rondelka wsypałam 2 łyżki stołowe siemienia i zalałam ok. 1 szklanką wody.
Wstawiłam na niewielki ogień i zagotowałam


Gotowałam na małym ogniu bez przykrycia. Tutaj widać, jak się spieniło, trzeba uważać, bo mocno sie pieni i może wywędrować nam z garnka.


Gotowałam do uzyskania dosyć gęstej, żelowej konsystencji ok. 15 minut.


Od razu po zdjęciu z ognia wlałam na sitko i przesiałam do szklanej miseczki. Trzeba uważać, bo może nieźle zgęstnieć, jeśli nie zrobimy tego od razu.


Do żelu po lekkim przestudzeniu dodałam 2 kapsułki witaminy A + E oraz kilka kropel zapachu do ciasta. Porządnie wymieszałam. Te składniki posłużyły mi jako naturalne konserwanty. Zapach jest na spirytusie, natomiast witaminy A i E to naturalne przeciwutleniacze.Dzięki tym dodatkom żel pachnie jak sernik :) i mam nadzieję, że dłużej postoi.


Żel przelałam do pojemniczka. Będzie w nim przechowywany, koniecznie w lodówce!

A teraz kilka zdjęć ze stylizacji świeżo wykonanym żelem. Efekty całkiem niezłe moim zdaniem.

Żel naniosłam na włosy. Dość długo je ugniatałam. Schły same. Zawsze wychodzą mi dość drobne, cienkie loczki. Zastanawiam się tylko czy da radę w jakiś sposób sprawić, że loczki będą grubsze. Macie może na to sposób?

Dodawałyście może czegoś do żelu lnianego? Jestem ciekawa co to było i jakie rezultaty przyniosło.

środa, 17 października 2012

Co nowego w moich zbiorach? Czyli zbiorczy haul włosowy.

Dosyć dawno nie pokazywałam Wam co nowego pojawiło się w moich zbiorach, a nowości trochę jest.
Miałam okazję pobuszować po Rossmannie, małych sklepikach oraz odwiedzić Drogerię Hebe.
To moje najnowsze nabytki:

Od lewej:

1. Olejek Green Pharmacy z czerwoną papryką - musiałam przetestować! Kupiony w małym sklepiku za 5,50 zł, używałam już kilka razy, ale o działaniu na razie się nie mogę za wiele wypowiedzieć.

2. Olejek Alterra Migdał i Papaja - upolowałam, innych nie było i jeszcze w promocji za 9,99zł!

3. Odżywka Professional Oil Care Isana - także promocja Rossmannowa 6,99zł za aż 500 ml

4. Szampon Alterra Biotyna i kofeina - i tutaj wciąż promocja Rossmanna 6,99 zł.,a  kosmetyk bardzo naturalny

5. Marion Kąpiel odbudowująca - ostatnio o niej dość dużo czytałam, chciałam spróbować, w końcu 8 zł nie majątek ;) próbowałam i byłam zaskoczona... o tym będzie w recenzji :)

6. Serum wygładzająco-regenerujące do końcówek włosów Joanna z Apteczki Babuni - irytuje mnie już Marion, a to serum ślicznie pachnie i prócz silikonów ma m.in. pantenol, ekstrakt z miodu i proteiny mleczne, więc może nawet obok ochrony choć trochę odżywi? Zapłaciłam 6,50 zł / 50 g

7. Kompres nawilżająco-regenerujący Joanna z Apteczki Babuni - czytałam parę pozytywnych recenzji i mimo łagodnego silikonu postanowiłam wypróbować za niziutka cenę 6,90 zł

8. Kallos Latte - maska o której słyszałam bardzo pozytywne opinie, odwiedziłam Hebe i znalazła się jako pierwsza w moim koszyku za cenę 4,99 zł

9. Maska Kallos Placenta - wielkie opakowanie, więc mam nadzieję, że posłuży moim włosom, nie było malutkich, a chciałam wypróbować za ok. 12 zł/ 1l

10. Maska Stapiz Sleek Line Repair - czytałam o niej, że jest świetna i kolejny raz musiałam spróbować, cóż, 9,99 zł - cena nie jest wysoka.


Wiem, wiem... sporo wydaję, ale chociaż sprawia mi to radość :D Np. po Hebe nie wiedziałam kompletnie czego się spodziewać, a jak ujrzałam całą półkę Kallosa i Stapiza to prawie oszalałam ze szczęścia. Taki to już ciężki los włosomaniaczki. A jeszcze mam w planach odwiedziny w stacjonarnym sklepie z produktami BingoSpa, więc pewnie radości będzie jeszcze więcej ;) Teraz tylko nie wiem, od czego zacząć testowanie.

Znacie te produkty? Jak Wam przypadły do gustu? A może chciałybyście przeczytać szybciej recenzję któregoś?

Pozdrawiam ciepło i serdecznie :)

Walka o nawilżenie suchych włosów

http://www.stylistka.pl/img/artykul/1813/ratunek-dla-suchych-wlosow_22163_11.jpg

Moje włosy miesiąc temu, kiedy rozpoczynałam świadomą pielęgnację, były strasznie przesuszone i przypominały stóg siana. Po zmyciu silikonów i odstawieniu prostownicy aż wołały o nawilżenie. Strasznie się łamały. Rozpoczęłam więc program intensywnego nawilżania.
Nie było łatwo, ale udało mi się doprowadzić je do lepszego stanu, co mogłyście zaobserwować w październikowej aktualizacji tutaj. Ograniczyło się łamanie, mniej wypadają i wizualnie jest o niebo lepiej, a i w dotyku są milutkie. Postanowiłam więc zebrać ogólne zasady walki o nawilżenie włosów którymi się kierowałam i które poleciłabym innym dziewczynom borykającym się z tym problemem.


1. Do codziennego mycia włosów stosuję delikatne szampony bez SLS/SLeS (np. Babydream) lub samą odżywkę - silne detergenty mogą wysuszać włosy. Oczyszczam je silnym szamponem raz na jakiś czas (np. 1 raz w tygodniu), gdy zauważę, że tego potrzebują.

2. Po każdym myciu stosuję odżywkę do spłukiwania i bez spłukiwania. Wybieram takie zawierające humektanty np. aloes, miód, glicerynę, pantenol itp. które zatrzymają wodę we włosie. Np. Joanna Naturia miód i cytryna, Farmona Herbal Care Lniana.

3. Po umyciu staram się zamknąć łuski włosa stosując lekko kwaśną płukankę (np. 1 łyzka octu lub soku z cytryny na 0,5 l wody) albo płucząc włosy chłodna wodą. Jeśli muszę suszyć włosy to tylko chłodnym nawiewem.

4. Po umyciu zabezpieczam końcówki silikonowym serum lub jedwabiem. Ogranicza przesuszanie końcówek. Silikon szczelnie otula końce i zapobiega ich odwodnieniu. Silikony stosuję też np. przed kąpielą w basenie nakładając na całe włosy odżywkę bez spłukiwania zawierającą je w składzie. Później zmywam silnym szamponem.

5. Minimum 2 razy w tygodniu, a najlepiej po każdym myciu stosuję maskę  głęboko nawilżającą. Należy ją dobrać do własnych włosów metodą prób i błędów. U mnie najlepiej się spisuje jak dotąd Natur Vital aloesowa. Warto poszperać w recenzjach.

6. Unikam: płukanek z ziołowych naparów np. szałwii, rumianku, mięty. Wyjątek stanowią płukanka z siemienia lnianego lub kwiatów lipy - maja działanie nawilżające. Unikam też sprayów z alkoholem w składzie  bądź dużą ilością ziół. Mogą również przesuszać! Rezerwuję je ewentualnie na skalp.

7. Nie zapominam o olejowaniu. Staram się nakładać olej na włosy jak najczęściej. Jeśli nie wiemy jaki rodzaj oleju będzie im odpowiadał, to możemy stosować mieszanki różnych olejów np. Alterra, oliwka Babydream lub samodzielna mieszanka. Włosy wysokoporowate lubią m.in. oliwę z oliwek, olej słonecznikowy, migdałowy, zaś niskoporowate wolą oleje stałe np. kokosowy, masło shea. Czas pozostawienia na włosach oleju i metodę olejowania (na suche włosy, mokre, na odżywkę) należy dobrać metodą prób i błędów. U mnie najlepiej sprawdza się nakładanie olejów na mokre włosy na ok. 2h.

8. Unikam produktów do stylizacji ze sklepowej półki. Często zawierają alkohol. Mogę w zamian używać np. domowego żelu z siemienia lnianego - pomoże ułożyć, a dodatkowo nawilży. Pomocne w stylizacji mogą być tez nawilżające kremy do ciała.




Zaznaczam, że nie uważam się za specjalistę w tej dziedzinie. Udało mi się nawilżyć moje włosy i poprawić ich stan. To jest zbiór zasad "w pigułce", którymi kierowałam się w mojej pielęgnacji - być może okażą się przydatne.

Jakie produkty pomogły Wam w walce o nawilżenie? Co byście jeszcze dodały do tej listy? A może coś byście zmieniły?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nie zgadzam się na kopiowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie treści mojego bloga oraz zdjęć bez mojej wiedzy i zgody. Stanowią one moją własność, a kradzież własności intelektualnej jest karalna!