poniedziałek, 30 grudnia 2013

Testy Krzysia: Tonik Siarkowa Moc Barwa

Hej :)
Dziś mam dla Was ostatnią recenzję produktów firmy Barwa, które otrzymałam do testów. Ale nie byle jaką - mój Krzyś podjął się przetestowania dla Was toniku Siarkowa Moc.
Wczoraj przeprowadziłam z nim wywiad na temat toniku i spisałam jego spostrzeżenia. Zapraszam do lektury :)


Tonik otrzymujemy zapakowany w trwałą, solidną i całkiem przyjemną dla oka butelkę o pojemności 200 ml. Tonik kupić można np. w Rossmannie czy Real i jego cena to około 15 zł.


Na szczególną uwagę zasługuje zamknięcie butelki. Zgodnie z Krzysiem stwierdziliśmy, że jest kosmiczne :) Bardzo oryginalne, wygodne i do tego szczelne. Całe opakowanie jest wykonane solidnie, można go wozić bez obawy o niespodziankę w walizce ;)

Cóż, tył opakowania jest przezroczysty, więc ciężko by było sfotografować napisy. Wklejam dla Was zatem informacje z Wizażu:


Tonik polecany jest do codziennej pielęgnacji cery z tendencją do trądziku. Oczyszcza, odświeża i tonizuje skórę, usuwając nadmiar tłuszczu oraz regulując wydzielanie sebum. Specjalnie dobrany zestaw składników aktywnych zapewnia skuteczną walkę z objawami trądziku i nadmiernym błyszczeniem się skóry. Niska zawartość alkoholu działa antybakteryjnie nie powodując dodatkowych podrażnień skóry, nadaje jej odpowiedni odczyn pH, pozostawiając jš świeżą i gładką.
 

Składniki aktywne:
Siarka - działa przeciwgrzybiczo i przeciwbakteryjnie, reguluje pracę gruczołów łojowych zmniejszając wydzielanie sebum.
Multifruit Extract - działa antybakteryjnie i keratolitycznie, oczyszcza i zwęża rozszerzone pory, a także przyspiesza złuszczanie obumarłych komórek naskórka, redukuje blizny po trądziku.
Alkohol - działa antyseptycznie, dezynfekuje i wysusza.
Gliceryna - delikatnie oczyszcza i nawilża skórę, czyniąc ją miękką i aksamitną.
D - panthenol - łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie i kojąco, a także pobudza wzrost
i odnowę komórek naskórka oraz skóry właściwej.

Skład: Aqua, Alcohol Denat., Glycerin, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Propylene Glycol, Panthenol, Vaccinium Myrtillus Extract, Saccharum Officinarum Extract, Citrus Aurantium Dulcis Extract, Citrus Medica Limonum Extract, Acer Saccharinum Extract, Sulfur, PEG-30 Castor Oil, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Butylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Imidazolidinyl Urea, Tetrasodium EDTA, Parfum, Citral, d-Limonene, Linalool, CI 15985. 


 No i czas na wrażenia dotyczące samego produktu :)

Zapach i kolor toniku do złudzenia przypominają Ice Tea o smaku cytrynowym. Krzyś stwierdził, że zapach jest fajny i świeży, bardzo mu się spodobał. Z koloru o dziwo nie był zadowolony ("taki jakiś sraczkowaty"), a mówią, że mężczyźni nie przywiązują wagi do kolorów... 
Producent nie kłamie, tonik mimo zawartości alkoholu na drugim miejscu w składzie jest delikatny i nie ściąga skóry, nie wyczuliśmy również zapachu alkoholu. Stąd stwierdzamy, że faktycznie jest go mało, główną bazą jest woda.
Tonik zastosowany na Krzysiu po kąpieli i myciu twarzy żelem oczyszczającym odświeżał skórę, niwelował uczucie ściągnięcia i nawilżał. Nie wzmagał wydzielania sebum (a Krzysia skóra jest bardzo przetłuszczająca się i skłonna do błyszczenia). Radził sobie dobrze z oczyszczaniem twarzy z resztek nieczystości niedomytych żelem. Krzyś stwierdził również, że na pewno zainteresuje Was fakt, że nie podrażnia nawet zaciętej skóry po goleniu (także jakbyście chciały użyć po goleniu brody i wąsów to śmiało ;)
Co do działania przeciwtrądzikowego.... Krzysio ma bardzo problemową skórę skłonną do zaskórników, wągrów i innego tałatajstwa a w dodatku ma problemy z regularnością w stosowaniu toniku. Na chwilę obecną skóra mniej się błyszczy, gdyby używał toniku regularnie być może efekty byłyby bardziej zauważalne.

Podsumowując mężczyzna mój jest bardzo zadowolony z toniku, który mimo zawartości alkoholu okazał się delikatny i nawilżający. Jeśli macie ochotę spróbować lub szukacie toniku przeciwtrądzikowego o delikatnej formule to polecamy Wam go ze spokojnym sumieniem.

Fakt, że produkt otrzymałam do testów nieodpłatnie nie wpłynął na rzetelność mojej opinii.


Testuję również tej marki:
Mydełko różane
Szampon żurawinowy
Peeling do stóp
Kokosowy krem do rąk
 

Miałyście ten tonik lub inny produkt Siarkowa Moc? Jak wrażenia?

P.S. Przypominam o rozdaniu, jeszcze można się zgłaszać! 


http://hinata29295.blogspot.com/2013/12/rozdanie-u-hinaty-wygraj-1-z-2-zestawow.html

niedziela, 29 grudnia 2013

Lakiery Rosanna - pomidorowa czerwień

Nadszedł czas na pokazywanie prezentów gwiazdkowych na blogu i u mnie :) I tak akurat wyszło, że zaczynam od pokazania własnych i za razem niewłasnych zakupów. Od części rodziny, właściwie od babć, jak to zwyczajowo bywa dostałam koperty. Ucieszyłam się, ponieważ uważam, że tak jest zdecydowanie wygodniej. Babcie nie mają problemu z kupowaniem prezentów, a ja dostanę od nich na gwiazdkę świetny prezent, użyteczny i na pewno trafiony :) Zatem po Świętach odwiedziłam łódzkiego Tk Maxx'a. Akurat napaliłam się na lakiery Color Club, ale nie było, więc w sumie zdecydowałam się na 3 zestawy innych lakierów - m.in. zestaw siedmiu lakierów Rosanna w bardzo korzystnej cenie 22 zł.
Dziś prezentuję Wam pomidorową czerwień z tego właśnie zestawu.



Starałam się uzyskać na zdjęciach kolory jak najbardziej zbliżone do rzeczywistych. Wierzcie mi, kolor lakieru jest jak najbardziej pomidorowy.
Dodatkowo, żeby nie było smutno i nijako na serdeczny paznokieć naniosłam sypki czerwono-bordowy brokat (wybaczcie, po aplikacji  cała łącznie ze skórkami byłam wzbrokacona :).



Powiem Wam, że lakier jest bardzo specyficzny. Kryje bardzo dobrze po 2 warstwach i schnie w tempie prze-błyskawicznym na kamień - serio. Żeby nie było tak pięknie niestety ma jakiś dziwny zapach, nie pachnie tak jak zwykle lakiery, a jakoś tak bardziej rozpuszczalnikowo... dziwna sprawa.

Co do trwałości to na razie się nie wypowiadam. Pokryty topem (Golden Rose Gel Look) na drugi dzień podczas zakupowych szaleństw popękał mi niestety, ale dziwne rzeczy się ostatnio dzieją z moimi paznokciami i ostatnio Essie (cssiii... o tych cukiereczkach też będzie ;) popękał mi tak samo po tym samym czasie i dokładnie w tym samym miejscu.

A tak prezentuje się cały zestaw lakierów Rosanny :)


Miałyście styczność z lakierami tej marki? Ja nie mam pojęcia o nich nic a nic. Jakie lakiery Waszym zdaniem warto kupować w Tk Maxx'ie?

Buziaki,
Hinata

sobota, 28 grudnia 2013

Kokosowy krem do rąk Barwa

Zdecydowanie stwierdzam, że nadeszła pora, w której moje dłonie lubią się z kremami do rąk. Dziś przedstawiam Wam krem do rąk, który towarzyszy mojej pielęgnacji dłoni ostatnimi czasy.



Krem zamknięty jest w miękkiej tubce o pojemności 100 ml. Cena kremu to około 5 zł. Produkty firmy Barwa kupić można np. w marketach Real czy Tesco, małych sklepikach jednak podobnie jak w przypadku peelingu do stóp nie udało mi się spotkać tego kremu stacjonarnie. A szkoda...


Tylna część opakowania z opisem producenta:


Skład dla dociekliwych:


Krem ma konsystencję lekką i przyjemną. Charakteryzuje się, jak to produkty Barwy, przyjemnym dla nosa kokosowym zapachem (podobnym do kremu kokosowego Ziaji, jeśli kojarzycie), który utrzymuje się na dłoniach przez dłuższy czas po aplikacji. Dla fanek kokosa - szaleństwo :D





Teraz przejdźmy do właściwości. Jak pisałam krem jest niezbyt gęsty, ma lekką konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania i jestem w stanie nawet spora ilość skutecznie i szybko wmasować w dłonie. Nie pozostawia na skórze nieprzyjemnego tłustego czy klejącego filmu (to dla mnie wielki plus), dzięki czemu można bez obaw stosować go w ciągu dnia. Skóra po zastosowaniu jest miękka i gładka. Zastosowany na zmęczone i wysuszone dłonie np. po umyciu okien czy praniu ręcznym rzeczywiście koił skórę. Nawilżenie jest wyczuwalne przez kilka godzin po aplikacji, jednak jak to w przypadku lekkich kremów, aby je utrzymać trzeba kremować dłonie regularnie.

Podsumowując krem przypadł mi do gustu, jest to produkt, który właściwie w zupełności mi odpowiada. Sprawdził się na tyle, że chętnie do niego wrócę lub wypróbuję również inne wersje, jeśli tylko podczas zakupów na nie trafię. Polecam szczególnie miłośniczkom kokosowych aromatów - na pewno zostaniecie zauroczone, bo zapach jest genialny.


Fakt, że produkt otrzymałam do testów nieodpłatnie nie wpłynął na rzetelność mojej opinii.


Testuję również tej marki:
Mydełko różane
Szampon żurawinowy
Peeling do stóp
Tonik Siarkowa Moc

Miałyście kremy Barwy? Który polecacie?

Buziaki,
Hinata

piątek, 27 grudnia 2013

O świetnym peelingu do stóp

Święta, Święta i po Świętach :) Dziś wróciłam do domu od Krzysia z pełnym brzuchem i nadal w świątecznym humorze ;) Prezenty pokażę Wam później, tym czasem zapraszam Was na recenzję Kremowego peelingu do stóp firmy Barwa, który mimo swej niepozorności bardzo mi się spodobał.



Peeling opakowany jest w miękką i wygodną tubkę o pojemności 75 ml. Cena to około 6 zł. Kosmetyki firmy Barwa można kupić w Rossmannach lub marketach typu Tesco, Real itp. Ja osobiście nigdy niestety tego peelingu nie widziałam stacjonarnie, wiem że można go kupić przez internet, np. tutaj.
Jeśli widziałyście go w jakimś sklepie to dajcie znać w komentarzach :)




Peeling ma postać jakby lekkiego kremu ze sporą ilością drobinek pumeksu. Zapach jest delikatny, neutralny z lekko cytrusową nutą. Drobinki są dosyć grube i ostre, co mi bardzo odpowiada i wyróżnia ten produkt na tle innych. Zawsze narzekałam, że drobinki w peelingach do stóp są zbyt mało ostre i nie radzą sobie szczególnie z moimi stopami, a w przypadku tego produktu jestem z nich w pełni zadowolona.

Co do działania - peeling dobrze radzi sobie z wygładzeniem moich stóp, po około minutowym masażu każdej stopy odczuwam, że są one naprawdę gładkie i miękkie. Najbardziej problematyczne pięty dodatkowo traktuję pumeksem w kostce po naniesieniu preparatu (dzięki Marta :*) i ta metoda jest dla mnie najlepsza (wątpię, by jakikolwiek peeling dał w pełni zadowalający efekt na piętach).
Produkt ten wyróżnia przede wszystkim gładkość stóp po jego zastosowaniu. Drobinki masują i dobrze ścierają, natomiast baza peelingu w postaci kremu nawilża i wygładza skórę. Po zabiegu moje stopy nie potrzebują już kremowania :)

Podsumowując jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, bo nie spodziewałam się aż tak dobrego działania w tak niskiej cenie - peeling mnie zachwycił i zostanie ze mną na długo, o ile uda mi się go gdzieś upolować :)
Polecam Wam szczerze, cena jest bardzo przystępna, a produkt naprawdę godny wypróbowania.

Barwa ma w swojej ofercie również krem do stóp - bardzo mnie kusi, aby kiedyś spróbować tego duetu razem.



Fakt, że produkt otrzymałam do testów nieodpłatnie nie wpłynął na rzetelność mojej opinii.


Testuję również tej marki:
Mydełko różane
Szampon żurawinowy
Kokosowy krem do rąk
Tonik Siarkowa Moc

Miałyście krem do stóp lub peeling Barwy? A może wiecie, gdzie stacjonarnie można je kupić? Podzielcie się, będę wdzięczna :)

Buziaki,
Hinata

wtorek, 24 grudnia 2013

Przygotowania do Świąt - zdjęcia :)

Przed Świętami u mnie w domu zawsze jest mnóstwo pracy i wszyscy w domu są zaangażowani w przygotowania. W tym roku okazało się, że mamy całkiem dobrą organizację, więc udało mi się na chwilę złapać aparat i porobić kilka zdjęć :)


 Moja kreacja na wigilię i paznokcie :)




Większość potraw już gotowa...


Dom ozdobiony... czekamy na pierwszą gwiazdkę :)

 


A jak tam Wasze przygotowania? Zmykam do wanny, buziaki :*
Hinata

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Życzenia Swiąteczne ode mnie dla Was

Święta zbliżają się coraz bardziej i chyba każda z nas ma mnóstwo na głowie. Ja również sporo już zrobiłam i czeka mnie tez jeszcze bardzo dużo pracy przy przygotowaniach. W każdym razie choinka stoi, prezenty zapakowane, mieszkanie prawie wysprzątane a z kuchni dochodzą piękne zapachy :) Klimat Świąt już panuje w całym domu.

Dziś chciałabym Wam bardzo podziękować, że ze mną jesteście przez cały czas działalności mojego bloga. Jest to dla mnie ważne, do wielu z Was zdążyłam się przywiązać, z niektórymi nawiązać bardzo miły kontakt... no co tu dużo mówić, my blogerki też stanowimy swojego rodzaju rodzinę, więc chciałabym złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia :)


I do zobaczenia niebawem :)

Świąteczne buziaki,
Hinata

niedziela, 22 grudnia 2013

Mikołajowa czerwień - Safari Trendy Colour nr 274

Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta... jak tam u Was przygotowania? Ja wczoraj ubrałam choinkę, zamontowałam oświetlenie i zaczęłam pakować prezenty :) Poczułam klimat zbliżających się Świąt i zapragnęłam świątecznego koloru na paznokciach... Wybór padł tym razem na lakier Safari Trendy Colour nr 274, którego kolor kojarzy mi się z ubraniem Mikołaja :)


Jest to czerwień o subtelnym, perłowo-metalicznym połysku ożywiona nutką rdzawego pomarańczu. Kolor według mnie bardzo Świąteczny.





Kupiłam go za 3 zł za buteleczkę 12 ml - ciekawa byłam jak się sprawdzi taki tani lakier, raczej z tych bazarkowych. Powiem Wam, że aplikacja i schnięcie na medal. Wygodny pędzelek i odpowiednia konsystencja oraz niezłe krycie sprawiają, że malowanie jest przyjemnością. Lakier schnie dość szybko. Co do trwałości - chciałam przetestować bez topu i niestety po dobie już końcówki lekko się przetarły, choć myślę, że dobry top byłby w stanie temu zapobiec.

Jak na lakier w tej cenie to powiem Wam, że jestem naprawdę zadowolona i nie żałuję wydanych na niego 3 zł :)







Podoba Wam się ta czerwień? Macie swoje typy wśród takich tanich lakierów?

Przedświąteczne Buziaki,
Hinata

sobota, 21 grudnia 2013

Szampon żurawinowy Barwa - recenzja

Szampony marki Barwa cieszą się w blogosferze świetną opinią i są bardzo popularne. Sama miałam przyjemność używać dwóch szamponów tej firmy: brzozowego oraz pokrzywowego. Byłam ciekawa jak sprawy się mają z nową serią szamponów, więc byłam zadowolona mogąc przetestować jeden z nich. Mój wybór padł tym razem na szampon żurawinowy.

Czy swoimi właściwościami dorównał poprzednikom w starszej wersji? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią :)











Szampon zamknięty jest na pewno w wygodniejszym i bardziej estetycznym opakowaniu niż te ze starej wersji. Przyjemnie zmieniła się etykieta - jest w formie plastikowej naklejki dzięki czemu nie psuje się w kontakcie z wodą. Opakowanie już nie jest zakręcane z dużym wylotem, a z wygodna klapka i mniejszym otworkiem pozwalającym na odpowiednie dozowanie szamponu.

Szampon można kupić w wielu marketach np. Tesco, Real oraz w sieci Rossmann, jego cena to około 7 zł/300 ml.

Zapach szamponu jest bardzo przyjemny, wyczuwalnie kwaskowy, żurawinowy. Przypadł mi do gustu i uważam, że jest zdecydowanie najprzyjemniejszy spośród zapachów szamponów tej marki, których do tej pory używałam.

Konsystencja szamponu jest żelowa, dosyć rzadka i troszkę galaretkowata, jednak nie przeszkadzało mi to w nakładaniu szamponu.

Przedstawiam Wam treść tylnej etykietki z obietnicami producenta:


Zbliżenie na skład:


Skład ogólnie prosty, bezsilikonowy, wzbogacony składnikami odżywczymi i kompleksem witamin - na plus. Niestety  zawiera posądzany o szkodliwość Cocamide DEA, który jest wycofywany w niektórych krajach, a w Polsce jest dozwolony do stosowania w kosmetykach (odsyłam do wpisu Gapy tutaj ). Chociaż przyznaję, większość rodzimych jak i zagranicznych produktów go zawiera.

Jeżeli chodzi o mycie, to szampon niestety trochę mnie rozczarował, ponieważ pieni się słabiej niż poprzednie wersje, z którymi miałam do czynienia i pozostawia włosy skrzypiące. Trochę plątał moje włosy, co wcześniej nie miało miejsca przy np. Barwie Brzozowej. Poza tym dyskomfortem domywa włosy w sposób zadowalający. Zgodnie z obietnicami producenta dobrze myje i nie zaobserwowałam przesuszenia, choć może informacja o zabezpieczeniu końcówek jest trochę przesadzona.Co do zwiększenia objętości i blasku - tego efektu nie zaobserwowałam, choć stosuję go do gruntownego oczyszczania raz w tygodniu, więc może zbyt rzadko, żeby ten efekt wystąpił.

Podsumowując niestety szampon żurawinowy nie zachwycił, ale też bardzo nie zawiódł. Być może moje włosy akurat tej wersji nie lubią, bo z innymi (a składy nie uległy zmianom) współpracowały świetnie.
Wybór szamponów Barwy jest bardzo duży, więc myślę, że można z powodzeniem dobrać szampon odpowiadający naszym włosom. Poniżej przedstawiam Wam stronę z katalogu, który otrzymałam:


Fakt, że produkt otrzymałam do testów nieodpłatnie nie wpłynął na rzetelność mojej opinii.


Testuję również tej marki:
Mydełko różane
Peeling do stóp
Kokosowy krem do rąk
Tonik Siarkowa Moc


P.S. A Wy lubicie szampony Barwy? Który jest Wasz ulubiony?

Buziaki,
Hinata


Przypominam o rozdaniu! Czas upływa, a nadal można się zgłaszać - szanse na wygraną są duże :)

http://hinata29295.blogspot.com/2013/12/rozdanie-u-hinaty-wygraj-1-z-2-zestawow.html

piątek, 20 grudnia 2013

Amarantowy klejnocik - Flormar SuperShine 38

Ostatnio zrobiła się ze mnie straszna sroczka. Po części za sprawą blogów, na których oglądam masę pięknych, lśniących i skrzących cudów lakierowych, po części chyba ze względu na zbliżające się święta i porę roku. Tak czy inaczej jak wypatrzę lakier o skrzącym wykończeniu nie potrafię sobie odmówić :)

Tak było i tym razem i w ten sposób w moje łapki wpadł lakier Flormar SuperShine nr 38.


W tym przypadku mamy do czynienia z amarantową, żelową bazą z mnóstwem niebieskich i różowych drobinek w formie shimmera.




Jeżeli chodzi o krycie to niestety nie jest najlepiej, ja nakładałam 3 dosyć grube warstwy. Schnięcie zważywszy na taką ilość lakieru dobre, pierwsza warstwa szybciutko, drugą mogłam kłaść od razu po skończeniu pierwszej na obu dłoniach. Wiadomo, im więcej warstw tym czas schnięcia się wydłuża.

Co do samej aplikacji tez było średnio, bo lakier nie rozprowadza się zbyt równomiernie, a nadmierne wygładzanie pędzlem kończy się smugami i brzydkimi plackami. Na szczęście kolejna warstwa kryje niedoskonałości.

Trwałości do końca nie ocenię, bo malowałam wczoraj i mogę powiedzieć, że przetrwał póki co zmywanie, farbowanie włosów, kapiel i długie spłukiwanie specyfików z czupryny - palce się zmacerowały, a lakier nadal jest bez uszczerbku :)

Za 10 ml lakieru zapłaciłam 6,50 zł w 'niby promocji', która trwa chyba wiecznie, bo wciąż na nią trafiam ;)

Kolor mnie zauroczył, lakier pięknie iskrzy się w świetle i z pewnością się wyróżnia. Mimo słabego krycia trafia do ulubieńców :) Myślę (i sprawdzałam na karteczce), że pięknie będzie wyglądał również położony jedną warstwą na jakiś inny lakier w odcieniu różu, fioletu lub czerwieni ;)

A wy macie już swojego ulubieńca wśród Flormarowych lakierów?


Buziaki,
Hinata

czwartek, 19 grudnia 2013

Zakupowo: lakiery, akcesoria manicure i maski do włosów :)

Hej :)
Jak widać od wczoraj zmienił się wygląd bloga. Wzięłam sobie do serca rady, których mi udzieliłyście w sprawie nagłówka i powstała złagodzona wersja ;) Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Dziś luźny post zakupowy, pokażę Wam co ostatnio mi przybyło.


Mam miniaturkę kremu do rak Exclusive i bardzo ją lubię. W Naturze widząc duży krem z pilnikiem szklanym gratis nie mogłam nie wziąć - moje szklane pilniczki zasłużyły na emeryturę. Do koszyka wrzuciłam także wysuszacz lakieru Sensique, wielka butla za jakieś 9 zł. Skusiłam się także na naklejki w formie pasków od Essence, bo marzy mi się tasiemka do zdobień, ale stacjonarnie jej dostać nigdzie nie mogę, a teraz nie ma sensu zamawiać przez internet, na rolkę skuszę się dopiero w nowym roku.
Potrzebowałam na gwałt pilnika, więc kupiłam od razu opakowanie 10 szt. pilniczków papierowych Eva Schmidt - są ostre, więc będą ok do skracania paznokci.


Z lakierowych zakupów skusiłam się ostatnio na kolejne kolory Golden Rose Color Rich: 42 i 110. Nr 34 (bordo) wzięłam dla mamy jako dodatek do prezentu.
Chciałam też wypróbować bardzo tanie lakiery, chyba najtańsze z możliwych, więc kupiłam na próbę Vollare nr 309 i Safari 274 - ciekawa jestem ich bardzo.


No i napadłam na stoisko Flormaru - nie mogłam się zdecydować, mają świetny wybór kolorów i wykończeń. W końcu wzięłam malutki lakier Pretty P29 i cztery buteleczki SuperShine  36, 50, 38, 37.


Na koniec włosy. Kupiłam znowu maskę Natur Vital, którą już miałam i bardzo lubiłam za świetne nawilżenie, a także skusiłam się w Biedronkowej promocji na kurację Elseve total Repair - nie miałam wcześniej i jestem bardzo ciekawa jaki daje efekt ;)

Jestem z siebie dumna, bo nie kupiłam bardzo dużo, a jest tyle rzeczy, które do mnie wołają "Weź mnie, na pewno Ci się przydam i okażę się hitem!", ale jestem stanowcza i póki co wykazuję silną wolę ;)

Buziaki,
Hinata

wtorek, 17 grudnia 2013

Efekt zadbanych paznokci - Golden Rose Care+Strong 106 & Golden Rose with Protein 318

Hej :)
Dzisiaj na blogu bardzo delikatny manicure, właściwie można by go podciągnąć pod konwencję 'make up no make up'. Z pewnością dał efekt naturalnych, czystych i zadbanych paznokci. W roli głównej Golden Rose Care+Strong nr 106 - bardzo delikatny i półtransparentny róż, taki typowo frenchowy z dodatkiem mojego ulubionego brokatowego toppera również od Golden Rose z serii with Protein nr 318.

Golden Rose Care + Strong 106 & with Protein 318

Golden Rose Care + Strong 106 & with Protein 318

Golden Rose Care + Strong 106 & with Protein 318

Różowy lakier jest półtransparentny, na zdjęciach widzicie dwie warstwy. Jedna dawała jeszcze delikatniejszy efekt. Żeby wzbogacić manicure postanowiłam na serdecznym paznokciu dodać warstwę toppera:

Golden Rose with Protein 318

Na żywo drobinki bardziej opalizują na zielono, pod pewnym kątem na niebiesko, a pod innym są różowe (co zdjęcia uchwyciły).
Bardzo go lubię, bo sprawdza się świetnie praktycznie na każdym kolorze i pewnie zobaczycie go jeszcze u mnie nie raz ;)

Golden Rose Care + Strong 106 & with Protein 318

Ciężko mi ocenić zwykle trwałość lakierów tak mało kryjących i jasnych, nie widać startych końcówek, lakier trzymał się dobrze, jedynym mankamentem były drobne pęknięcia od naprężeń paznokci po około 2-3 dniach.



Cena:
Care+Strong około 6 zł/11ml
with Protein 3,90zł/12ml









Też lubicie czasem taki lekki mani z efektem czystych, zadbanych paznokci?

P.S. Wiecie co się stało z obserwatorami? To już na stałe, czy tylko chwilowe problemy?


Buziaki,
Hinata
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nie zgadzam się na kopiowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie treści mojego bloga oraz zdjęć bez mojej wiedzy i zgody. Stanowią one moją własność, a kradzież własności intelektualnej jest karalna!