czwartek, 31 stycznia 2013

Styczniowa aktualizacja włosowa + nowy kolor Marion 321

Witajcie!

Nadeszła pora na aktualizację włosów w styczniu. Więc tak właśnie wyglądają na dzień dzisiejszy. Zdjęcie bez lampy błyskowej niestety w sztucznym oświetleniu. Kolor na żywo bardzo podobny, może lekko cieplejszy.


Wybaczcie jakość zdjęcia :/

Przyrost:
W tym miesiącu przyrost szacuję na jakieś 1,7 cm, czyli jak na moje włosy całkiem sporo. Pomogło mi w tym przede wszystkim stosowanie peelingu kawowego na skalp raz w tygodniu oraz maski na skalp z drożdży, imbiru i cynamonu. Nie stosowałam żadnych wcierek ani olejków na porost, więc uważam, że to głównie zasługa tych dwóch domowych mieszanek.

Ogólna kondycja włosów:
 W tym miesiącu byłam z nich całkiem zadowolona. Sprawcami dobrej kondycji moich włosów jak sądzę są głównie 3 maski używane regularnie na zmianę:
- Gliss Kur 7 olejków
- Shauma Krem i Olejek
- Stapiz Sleek Line Repair
Wszystkie są moim zdaniem świetne i z pewnością zakupię je ponownie. Nawet ciężko mi wybrać najlepszą z nich, jednak jeśli musiałabym postawić na jedną, to chyba byłaby to Gliss Kur za genialny skład i efekt, który daje na moich włosach, a także świetną wydajność.
Niestety pod koniec miesiąca udało mi się włosy nieszczęśliwie przeproteinować. Otóż sprawcą była odżywka b/s Ziaji intensywna odbudowa z ceramidami. Nałożyłam pierwszy raz i było ok, po kolejnym myciu znów nałożyłam i to sporą ilość i efekt odwrotny - włosy sianowate, suche, tępe. Na szczęście już udało mi się jako tako doprowadzić je do porządku.

Od jakiegoś czasu wróciłam do suszenia włosów suszarką. Nie czuję się najlepiej z lokami, a tym bardziej przy tej długości. Suszę ciepłym strumieniem powietrza (nie gorącym) na szczotkę, na koniec jeszcze chłodzę dodatkowo włosy zimnym strumieniem. Nie zauważyłam, by wpłynęło to źle na moje włosy, za to znacznie poprawia moje samopoczucie :)

Odkrycie miesiąca:
Płukanki! Pokochałam płukanki zakwaszające na bazie octu lub nafty - nadają genialnego połysku.

Farbowanie:
Włosy były farbowane ostatni raz 4 grudnia Garnierem 4.3 Złocisty brąz. Wczoraj ufarbowałam je znów farbą Marion Mari Color kolor 321 Jasny Brąz. Odrost po niecałych 2 miesiącach wynosił 2,5 cm.Włosy potrzebowały również odświeżenia koloru na długości.

Podsumowując styczeń uważam za całkiem niezły miesiąc dla moich włosów. Mam nadzieję, że ich kondycja będzie się coraz bardziej poprawiać, a ja będę się cieszyć każdą najmniejszą zmianą na korzyść.

Porównanie z grudniem:



I jak oceniacie moje postępy?


Pozdrawiam
Hinata

wtorek, 29 stycznia 2013

Początek walki o ładne paznokcie - Eveline 8w1 total action i B-complex plus

Hej dziewczyny!
Dziś będzie zupełnie nie o włosach, które ostatnio uległy znacznemu przeproteinowaniu i właśnie dochodzę z nimi do jako takiego ładu. Dzisiaj o moich paznokciach. Mianowicie ostatnio zauważyłam, że strasznie zaczęły się łamać. Ciężko mi szczerze mówiąc znaleźć tego dokładną przyczynę. Może być to stres oraz kompletny brak czasu na dbanie o nie. Nie wiem co się im stało, ale są w fatalnym stanie. Dlatego postanowiłam pomóc im w regeneracji.

Postanowiłam pomóc im zarówno od środka jak i od zewnątrz. Przyjmuję SkrzypOptimal od 7.01, więc postanowiłam dołożyć im witamin z grupy B.


Z tej okazji dzisiaj zakupiłam Tabletki Musujące B-Complex Plus (ta forma przyjmowania suplementów jest dla mnie bardzo wygodna, zabieram ze sobą np. na uczelnię) oraz osławioną Odżywkę Eveline 8w1 Total Action.


A więc zaczynam misję regeneracji paznokci. Jako, że producent odżywki obiecuje efekty już po 10 dniach stosowania, a tabletek mam 20 sztuk, to mam zamiar na początek zrobić 20 dni kuracji. Po każdych dziesięciu dniach będę dzielić się z Wami postępami :) Zobaczymy również, czy B-Complex wpłynie jakoś znacząco na stan moich włosów.

A teraz od czego zaczynamy? Stan moich paznokci na dzień dzisiejszy (pomalowane 1 warstwą odżywki):


Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się je choć trochę podreperować :)

Pozdrawiam
Hinata

czwartek, 24 stycznia 2013

Mariza Zimowa Pielęgnacja: Krem Ochronny i Pomadka Ochronna - recenzja

Witajcie Moje Kochane!
Dzisiaj będzie niewłosowo. Otóż jak już Wam wiadomo od jakiegoś czasu testuję produkty firmy Mariza. Dziś czas na pierwszą recenzję tych kosmetyków. Na pierwszy rzut wzięłam pomadkę ochronną i krem do twarzy z serii Zimowa Pielęgnacja:



Kilka słów od producenta:

"ZIMOWA PIELĘGNACJA z filtrami UV
* krem ochronny
* pomadka ochronna do ust
Krem ochronny
Tłusta konsystencja skutecznie zabezpiecza
skórę przed szkodliwym działaniem
suchego powietrza, mrozu, wiatru
i promieni UV. Zawiera masło shea,
wosk pszczeli, oliwę z oliwek oraz
d-pantenol, które działają odżywczo, nawilżająco
i uelastyczniająco. Wzmacniają
naturalną barierę ochronną naskórka,
zapobiegają jego wysuszaniu oraz
łagodzą podrażnienia.

Pomadka ochronna do ust
Regeneruje spierzchnięte usta przywracając
im miękkość i gładkość. Chroni
przed niekorzystnym wpływem czynników
atmosferycznych. Zawiera wosk
pszczeli, oliwę z oliwek, witaminę E
i naturalny filtr UV. "


 Moja opinia:

Produkty jak widać mają ładne, zimowe opakowania, pomadka nie zacina się przy wykręcaniu, krem jest w miękkiej tubie, dlatego łatwo go wydobyć z opakowania. Dla mnie na plus. Urzekła mnie zwłaszcza miękka, wygodna tubka kremu :)

Pomadka:

Pomadką jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. A to ze względu na jej skład, który jest moim zdaniem bogatszy i lepszy od prawie 3 razy droższej pomadki Neutrogeny! Zawiera na pierwszym miejscu olej rycynowy, woski pszczeli i carnauba, lanolinę, oliwę z oliwek i witaminę E.
Pomadka ma tłustą konsystencję, dobrze rozprowadza się na ustach, nawilża, koi i chroni usta. Pod względem działania jestem z niej naprawdę zadowolona. Dla mnie mogłaby tylko ładniej pachnieć. Zapach nie jest bardzo zły, jednak wyczuwalna jest nuta oleju rycynowego. Nie przeszkadza mi to jednak jakoś bardzo. Mogę ją spokojnie polecić Wam na zimę!

Krem:

Kremu trochę bałam się aplikować na twarz pod podkład, ponieważ bałam się, że nie będzie z nim współpracował. Aplikowałam najpierw na dłonie i w tej formie sprawdził się świetnie. Jest dość tłusty, jak to zimowe kremy, dobrze chroni i odżywia dłonie narażone na niskie temperatury.
Potem jednak spróbowałam się przełamać i zaaplikować krem na twarz. Nałożony solo przed makijażem wymaga niestety sporo czasu, by można położyć nań podkład. Jednak znalazłam alternatywę, gdyż rano nie mam czasu na czekanie. Mieszam w zagłębieniu dłoni odrobinę kremu z małą ilością podkładu matującego i taką mieszankę nakładam na twarz. Metoda ta niweluje wałkowanie się, mieszanka dobrze się rozprowadza. Krem dobrze chroni przed zimnem, moja skóra po całym dniu jest nawilżona i nie odczuwa skutków dziesięciostopniowego mrozu. Krem tak zaaplikowany nie zapycha mi porów. Niestety nie jestem na tyle odważna, żeby wyjść z domu posmarowana samym kremem na twarzy - nie lubię świecącej się cery, a niestety krem pozostawia tłustą błyszczącą warstwę. Podsumowując po znalezieniu patentu na aplikację jestem zadowolona, solo nie jest to kosmetyk dla mnie.

Cena produktów:
pomadka 4,30 zł
krem 8 zł

cena w zestawie 9,90 zł

Podsumowanie:
Jestem zadowolona z tego zestawu i myślę, że na przyszłą zimę zaopatrzę się w niego ponownie. Polecam Wam, są to naprawdę przyzwoitej jakości kosmetyki za niską cenę.

Jeśli jesteście ciekawe tych oraz innych produktów tej firmy zapraszam do odwiedzenia strony firmy, gdzie znajdziecie informacje dotyczące firmy, produktów oraz możliwości rejestracji i kupowania kosmetyków 30% taniej od cen katalogowych.
Podsyłam Wam adres stronki firmy Mariza : klik
Oraz Katalog produktów: klik

Pozdrawiam :)
Hinata

wtorek, 15 stycznia 2013

Maska BingoSpa masło shea i 5 Alg - recenzja


Dziś nadszedł czas na recenzję dobrze znanej w sieci maski do włosów marki BingoSpa. Moje opakowanie już powoli się kończy, zatem zapraszam Was do przeczytania mojej recenzji :)


Dostępność i cena:
Ja swoją maskę kupiłam w Tesco za 7,50zł/500g. Jednak nie w każdym Tesco można ją dostać. Zakupić ją można przez internet na stronie producenta, jednak tam już cena jest trochę wyższa (ok. 12 zł), jest także w stacjonarnym sklepie e-naturalnie w Łodzi, także w wyższej cenie. U mnie nie ma raczej problemu z jej zakupem, jednak dla niektórych może to być problem.

Opis producenta:
Masło Shea i botaniczny kompleks z alg: Ascophyllum, Spiruliny, Laminarii, Morszczynu i Nori - działają ochronnie i nawilżająco na skórę głowy i na włosy, przywracają włosom elastyczność i sprężystość, łagodzą podrażnienia. Sposób użycia: niewielką ilość maski nanieść na umyte, wilgotne włosy, delikatnie rozprowadzić na włosach i wmasować w skórę głowy, pozostawić na 5 minut, następnie dokładnie spłukać. Stosować po każdym myciu włosów.

Skład:
Aqua, 1 Heksadecanol 1 Octadecanol  (miksture), Stearamidopropyl Dimethylamine, Ceteareth-20 (and) Cetearyl Alcohol, Butyrospermium Parkii (Shea Butter) Fruit, Glycerin, Aqua, Fucus Vesiculosus Extract, Enteromorpha Compressa Extract, Porphyra Umbilicalis Extract, Undaria Pinnatilida Extract, Lithothamniom Calcareum Extract, Parfum, Citric Acid, Methyl Paraben, Sodium Benzoate, Ethyl Paraben

Krótka analiza: maska nie zawiera silikonów i właściwie żadnych zbędnych substancji. Konserwantów tyle ile być musi, składniki dokładnie takie jak w opisie producenta: masło shea i pięć alg. To co w tej masce jest bardzo korzystne to minimalistyczny skład i dużo substancji odżywczych. Minusów nie zauważyłam.

Opakowanie:
Spory, plastikowy słoik, półprzezroczysty. Szeroki, dzięki czemu łatwo wydłubać resztki produktu. Nakrętka łatwo się odkręca, dodatkowo maska zabezpieczona jest plastikowym kapselkiem. Miło, że nie jest jednorazowy, to bardzo ułatwia transport, maska nie ma prawa się wylać. Moim zdaniem opakowanie jest na plus.

Konsystencja i wydajność:
Konsystencja maski jest raczej rzadka, lecz nie spływała mi z włosów. Wolę gęstsze maski, ale jakoś specjalnie mi nie przeszkadzała. Wydajność jest dosyć duża, maska jest rzadka, łatwo się rozprowadza na włosach, nie trzeba jej wcale dużo na jedno użycie.

Moje zastosowanie:
Stosowałam solo na włosy i skalp a także w połączeniu z innymi składnikami w maskach domowej roboty jako bazę.

Moje wrażenia:

Plusy:
+ bardzo niska cena - zwłaszcza kupiona w Tesco
+ świetny skład
+ bardzo dobra jako baza pod mieszanki własnej roboty
+ bardzo lekka, nie obciąża
+ nie wzmaga przetłuszczania
+ wydajna
+ świetna dla mniej wymagających włosów - np. u mojej mamy z krótkimi farbowanymi włosami, dosyć zdrowymi wywołała efekt wow , sypkie, dobrze układające się i lśniące jak nigdy
+/- zapach - maski Bingo potrafią specyficznie i bardzo intensywnie pachnieć, ten zapach na szczęście mnie nie zniechęcił, jest ok, choć znam maski o lepszym zapachu, zapach utrzymuje się na włosach


Minusy:
- brak odżywienia widocznego na moich włosach - maska solo u mnie się specjalnie nie sprawdziła, działanie solo oceniam na przeciętne, jednak również nie zaszkodziła. Zbyt słaba dla bardziej wymagających włosów
- nie dla każdego będzie łatwo dostępna


Podsumowując:
Maska jest świetna do mieszanek i solo dla włosów mniej wymagających i łatwych do obciążenia. Jednak zbyt słaba samodzielnie do włosów bardziej wymagających. Ja na pewno kupię ją za jakiś czas z myślą o własnych mieszankach - ze względu na prosty skład i dużą pojemność w niskiej cenie i w tym celu mogę śmiało Wam polecić.

niedziela, 13 stycznia 2013

Z cyklu zrób to sama - płukanka nabłyszczająca

Cześć!
Po Świętach zwalił mi się na głowę ogrom roboty. Wolne chwile spędzam w laboratorium wykonując badania do magisterki, zbliża się moja ostatnia sesja. Co prawda egzaminów wiele nie mam, ale musiałam napisać dwie prace zaliczeniowe, co również wymagało sporo czasu. Wreszcie udało mi się znaleźć chwilkę na napisanie dla Was nowego posta.

Dawno już nie pisałam postów z cyklu zrób to sama. Przede wszystkim dlatego, że zwykle używam gotowych kosmetyków. Ostatnio jednak postanowiłam poeksperymentować trochę w zaciszu domowej kuchni i przyrządziłam sobie dwie nowe mikstury. Jedna to maseczka na skalp, która ma przyspieszyć porost włosów. Opowiem o niej za jakiś czas, jak uda mi się ocenić skutki. Dziś będzie o mojej ulubionej ostatnio płukance, która bardzo nabłyszcza moje włosy.



Składniki:

- ok. 800 ml wody - najlepiej miękkiej, ja biorę taką przepuszczoną przez filtr Britta
- 2 łyżki octu jabłkowego
- 4-6 kropli nafty kosmetycznej
- dodaję jeszcze 4 psiki odżywki w sprayu Shauma Krem i Olejek, można wziąć inną lub pominąć


Wszystkie składniki mieszam ze sobą, zimną płukanką polewam włosy, pozostawiam na chwilę, odsączam włosy i owijam w turban. Ważne, by przemieszać płukankę jeszcze raz przed użyciem, żeby nafta się lepiej rozprowadziła na włosach.


Efekt - u mnie włosy silnie błyszczące, sypkie, lekkie i nieobciążone, aż mam ochotę ich dotykać. Płukanka sprawdziła się u mnie świetnie, więc mogę ją Wam spokojnie polecić.

Na koniec pochwalę się najnowszą zdobyczą :)

Więc... udało mi się wreszcie upolować maskę Gliss Kur 7 olejków, która ostatnio jest dość popularna, acz bardzo ciężko ją dostać. Jestem po 2 zastosowaniach i powiem szczerze, że jej sława jest zasłużona :) Warto było szukać!

Pozdrawiam ciepło i życzę miłej resztki weekendu,
Hinata

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Fryzura: Plecionka z supełków + Wspórpraca z firmą Mariza :)

Witajcie Moje Kochane!
Dzisiaj zacznę od pokazania fryzury, której się ostatnio nauczyłam, a właściwie wymyśliłam uproszczając inną podpatrzoną na yt. Jest dość prosta, nie mniej jednak efektowna. Mój K. określił ją jako fryzurę księżniczki :) A co najlepsze możemy ją zrobić już z włosów sięgających ledwo do ramion, a także z bardzo długich włosów.

Co nam jest potrzebne?
-włosy :)
- szczotka lub grzebień
- gumka do włosów (mi wystarcza maleńka gumka do warkoczyków)
- opcjonalnie jakaś ozdoba do wpięcia, ze dwie wsuwki

Zaczynamy mój obrazkowy samouczek:

Przeczesujemy włosy szczotką, układamy sobie grzywkę (na bok, odsłonięte czoło, co komu pasuje).



1. Wydzielamy po jednym paśmie po obu stronach głowy.





2. Zawiązujemy pasma na pojedynczy supełek, tak jak sznurówki przed zrobieniem kokardki :)






3. Oba pasma chwytamy odrobinę poniżej supełka, dobieramy do każdego po jednym, kolejnym pasmie od boku głowy.






4. Znów związujemy

I tak dalej do momentu, gdy skończą nam się włosy.
Końcówkę związujemy gumką. Tak powstały ogonek możemy zostawić luźno, albo podpiąć wsuwkami pod spód koka.


Mam nadzieję, że tutorial jest w miarę zrozumiały, nie jestem mistrzynią rysowania.

Tak wygląda to w moim wykonaniu:

Wersja z ogonkiem (jakieś pasemko mi wylazło:P)

Wersja z kokardką





Może nie jest idealny, ale jak na moje zdolności w czesaniu wygląda nieźle :)



A teraz o niespodziewanej paczuszce od Pani Grażynki z firmy Mariza :)

Otóż nawiązałam współpracę, w ramach której będę testować kosmetyki firmy Mariza.
Z Panią Grażyną pisałam na ten temat jakiś czas temu, ostatnio całkiem wypadło mi to z głowy. A tu nagle... dziś listonosz przyniósł mi paczkę! Akurat miałam marny humor, trochę problemów, gorszy dzień... patrzę a tu pokaźna, ciężka paczka. Przez chwilę zastanawiałam się, o co chodzi. Otwieram, a tu kosmetyki z firmy Mariza - te, które wybrałam do testów i sporo więcej. Ale mi się humor poprawił, możecie sobie wyobrazić :)

Co znalazło się w paczce, czyli co Hinata będzie testować i o czym wkrótce napisze:

Jako włosomaniaczka z zacięciem poprosiłam o szampon i odżywkę z serii Awokado & Jedwab do włosów suchych i zniszczonych


Wybrałam również Brzoskwiniowy płyn do kąpieli i Brzoskwiniowy peeling cukrowy - pachną ekstra!


A także Melonowe Ujędrniające masło do ciała.


W paczce ku mojej radości i zdziwieniu znalazłam również dwa żele pod prysznic jaśminowy i grejpfrutowy - zapachy urzekają :)


A także Zimowy krem ochronny oraz pomadkę z filtrami UV - pomadkę od razu zaczęłam testować.


Bardzo dziękuję Grażynko, paczuszka mnie bardzo ucieszyła :)

Tymczasem porzucam Wam katalog produktów firmy Mariza klik
I stronę firmy klik

Recenzje produktów pojawią się niebawem, ciekawa jestem, jak się u mnie sprawdzą.


Jak się Wam podoba moja fryzura?
Miałyście może do czynienia z kosmetykami Marizy?

Pozdrawiam ciepło
Hinata

sobota, 5 stycznia 2013

Postanowienia Noworoczno-włosowe + mała wycieczka

Hej!
Z racji tego, że rozpoczął się nowy rok nabrałam mobilizacji do doskonalenia siebie i chociaż próby wprowadzenia postanowień noworocznych, także włosowych. I właśnie tą częścią postanowień zdecydowałam się z Wami podzielić.



1. Postaram się więcej uwagi poświęcać moim włosom, zabiegana końcówka roku się na nich odbiła nieco. Obiecuję sobie i Wam, że znajdę więcej czasu na olejowanie i maskowanie. ( Docelowo chciałabym olejować je 3-4 razy w tyg. i tyle też maskować).

2. Postaram się być regularniejsza w stosowaniu suplementów. Rok zaczynam z Skrzyp optimal (od 7 stycznia), chciałabym wypróbować także CP, powrócić do skrzypokrzywy i drożdży. Pewnie w pomiędzy będę zasilać się Silicą, która może nie jest cudowna, ale Babcia wyposażyła mnie w nią dożywotnio :)

3. Będę stosować więcej płukanek i własnej produkcji mazideł. Mam sporo ziół. Dodatkowo chciałabym zaopatrzyć się w trochę półproduktów.

4. Moje zakupy włosowe będą racjonalniejsze, choć już widzę poprawę. Już nie kupuję i nie będę kupować dziesiątego szamponu na zapas. Pozwalam sobie czasem na pewne  odstępstwa w przypadku odżywek lub masek - bo bardzo chcę coś przetestować albo trafię na jakąś perełkę bądź okazję. Rok 2013 definitywnie będzie rokiem akcji denko, a zwłaszcza pierwsza połowa.

5. Nauczę się robić z moich włosów różne fryzury i przy okazji będę je prezentować na blogu. Jestem kompletnym beztalenciem w tej dziedzinie, czas by to choć trochę zmienić, także spodziewajcie się nowych fryzur :)

6. Postaram się częściej pisać posty i organizować sobie lepiej czas. Np. gdy będę wyjeżdżać będę sobie wcześniej przygotowywać posty, które w czasie wyjazdu opublikuję.

7. Bardzo chciałabym znów prowadzić włosowy dziennik, który zaniedbałam. Dzięki niemu wiem czego i ile używam i jestem w stanie lepiej podsumować pielęgnację.



I na koniec opowiem Wam o mojej dzisiejszej wycieczce :D i pochwalę się pamiątkami.
Otóż dziś z braku konstruktywnego zajęcia postanowiłam wsiąść w auto i odwiedzić sąsiednie miasteczko. Moim celem był Lidl, którego u mnie nie ma. Chciałam kupić sobie oliwkę dla niemowląt Cien, jednak widocznie jest z oferty limitowanej. Zawiedziona postanowiłam więc wstąpić do Drogerii Sekrety Urody, nigdy mnie tam nie było.
Widziałam tam sporo ciekawych kosmetyków, w tym dużo Marion, Mrs. Potter's, Joanny, Ziaji, jeden Lorys. Zrobiłam małe zakupy, by moja wycieczka nie była bezcelowa :D




Kupiłam:
- Odżywkę b/s Mrs. Potter's z aloesem i jedwabiem (wcześniej nigdzie jej nie widziałam)
- Odżywkę Joanny Argan Oil - nawet nie wiedziałam, że taka jest, zobaczymy jak się sprawdzi. Był z tej serii również szampon, ale ze względu na SLS darowałam sobie.
- Odżywkę b/s Ziaja intensywna odbudowa - skusiły mnie ceramidy w składzie, ma parafinę, ale zobaczymy jak będzie działać

Wycieczka okazała się jednak udana :) Poznałam nową, godną uwagi drogerię wcale nie tak daleko mnie.



Dzisiaj był mój pierwszy raz z maską Shaumy Krem i Olejek. Maska mimo niezbyt wielkiej pojemności (200 ml) jest bardzo wydajna, w obawie przed obciążeniem naniosłam ją przede wszystkim na długość i wystarczyła mi naprawdę maleńka ilość. Póki co wrażenia bardzo pozytywne, chyba właśnie tego moim włosom było trzeba, ale csiii... więcej na razie nie zdradzę! ;)


W związku z postanowieniami mam do Was pytanie. Co byście zmieniły w moim blogu? O czym chciałbyście czytać częściej?
Miałyście może odżywkę Joanny z olejkiem arganowym?

Buziaki
Hinata

piątek, 4 stycznia 2013

Małe podsumowanie grudnia + denko

Witajcie!
Dziś podsumowanie grudnia. Napisałam w temacie, że małe, ponieważ grudzień miałam bardzo zabiegany niestety. Sporo imprez, siedzenia na uczelni i w dodatku grypa jelitowa, więc moje włosy nie były najbardziej zadbane.








- Olejowanie nie było zbyt częste ze względu na brak czasu. Do olejowania skalpu używałam olejku rycynowego i musztardowego, na długości najczęściej gościła Alterra.

- Do mycia używałam szamponu BD, który wreszcie wydenkowałam, Johnson'sa który też wykończyłam oraz szamponu przeciwłupieżowego Shaumy by ciut wypłukać kolor po farbowaniu.

- Odżywki: pierwsze O - Joanna z Apteczki Babuni Skrzyp i Rozmaryn, drugie O - tutaj różne maski, trochę Biovax do włosów ciemnych, trochę BingoSpa (różne), ogólnie ciężko mi wskazać konkretne maski. Bez spłukiwania - Gliss Kur Shea Cashmere (moje włosy ją bardzo lubią mimo słabego składu) oraz Joanna Naturia zielona herbata i pokrzywa

- Wcierki zaniedbałam, wtarłam kurację Rzepa może z 6 razy. Po myciu wcierałam w skalp eliksir GP.

- Ochrona: stosowałam głównie jedwab z Biosilka (nie zauważyłam przesuszania) oraz odżywkę w sprayu Gliss Kura, którą skończyłam a w jej zastępstwie mam teraz Shaumę w sprayu Krem i Olejek, jednak posądzam ją o obciążanie.

- Wewnętrznie zrezygnowałam z suplementów typowo włosowych, biorę tran, Centrum i tabletki z żeń-szeniem, które dostałam kiedyś jako gratis i już kończę opakowanie.


Podsumowanie:
Moje włosy sporo przeszły, zwiększyło się wypadanie oraz przetłuszczanie. Okazało się, że po farbowaniu zmieniły się trochę ich upodobania. Zauważyłam, że lubią kosmetyki z masłem shea. Najwyraźniej brakuje im suplementów. Niedługo zacznę im ich dostarczać.




- Odżywkę w sprayu Gliss Kura Liquid Silk Gloss - pozostałość po starej pielęgnacji, myślę, że kupię którąś z tych odżywek, bo chronią a nie obciążają
- Szampon Babydream - teraz mam jeszcze olbrzymi zapas, być może kupię ponownie
- Szampon Johnson's Baby - raczej nie kupię
- Odżywkę Joanna z Apteczki Babuni Skrzyp i Rozmaryn - możliwe, że do niej wrócę, niby szału nie robi, ale polubiłam ją
- Próbkę serum L'Biotiki A+E - zbyt mało, żeby wyrobić sobie opinię, z resztą dla mnie te produkty są do siebie bardzo podobne
- Olejek Alterra Granat i Avocado - nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy różnymi olejkami Alterry, mam jeszcze prawie cały Migdał i Papaja, pewnie kupię któryś jak wykończę co mam


Nie robię konkretnych planów "denko" na styczeń, ponieważ wykończyłam na razie to, co było napoczęte. Planuję jednak pewnych kosmetyków używać regularnie, by sukcesywnie pomniejszyć moje zbiory i zrobić miejsce na nowości :)




- Odżywka Farmona Herbal Care Len - zostało ok. 1/3 opakowania
- Eliksir GP do włosów łamliwych - zostało mniej niż 1/2 opakowania
- Olejek łopianowy GP z olejkiem z drzewa herbacianego - zostało ok. 1/2 opakowania
- Szampon dla dzieci Dulgon - prawie całe opakowanie
- Skrzyp optimal - mam tabletki na intensywną dwumiesięczną kurację, zaczynam 7 stycznia :)

To by było na tyle :)

Pozdrawiam i całuję
Hinata

czwartek, 3 stycznia 2013

Co nowego w moich zbiorach?

Witajcie dziewczynki!

Dawno niestety nie miałam okazji pisać. Całe Święta w rozjazdach, dopiero teraz wróciłam do domu. I już siedzę sobie z kubeczkiem herbatki przy swoim komputerze i nadrabiam zaległości.
Z racji tego, że dawno nie było haulu zakupowego, a parę kosmetyków włosowych mi przybyło pochwalę się dziś nowymi nabytkami. Wybaczcie brak moich zdjęć, jednak niestety nie mam możliwości zrzucić zdjęcia z aparatu, mam zepsuty czytnik.

1. Odżywka silikonowa w sprayu Shauma Krem i Olejek - zakupiłam z myślą o zastąpieniu nią Odżywki Gliss Kura. Fajnie pachnie, włosy po niej są gładkie i dobrze je chroni, jednak posądzam ją o obciążanie i wzmaganie przetłuszczania. Ale jeszcze pewna nie jestem.



2. Maska Shauma Krem i Olejek - jako, że nie mogłam ostatnio trafić na maskę z olejkami Gliss Kura postanowiłam wypróbować tą, ma całkiem fajny bogaty skład, lepszy niż odżywka z tej serii. Jeszcze nie używałam, zobaczymy jak wypadnie.

3. Maska Kallos Repair Conditioner Mask - kupiona w Hebe pod wpływem impulsu. Jak każdy Kallos skład ma marny, działanie typowe raczej dla odżywki d/s.


4. Skrzyp optimal - wcześniej dostałam od siostry mojego Krzysia dwa opakowania, dziś wypatrzyłam je w promocji w Super Pharmie za 3,99 zł/op. więc dokupiłam jeszcze dwie, więc mam tabletki na 2 miesiące intensywnej kuracji.



5. Maska Gloria - dzięki kosodrzewinie79 ( pozdrawiam i jeszcze raz serdecznie dziękuję!) stałam się posiadaczką dwóch opakowań tej już chyba kultowej maski. W Łodzi i okolicach niestety raczej niedostępnej :/


I chyba by było na tyle z nowości. Są to zakupy od mniej więcej połowy listopada, więc jak widać nie szalałam zbytnio. Teraz staram się wykańczać to, co mam w szafce. I chyba jeszcze długo nie będę miała specjalnej potrzeby dokupować nowych kosmetyków.

Miałyście może produkty z serii Krem i Olejek Shaumy? Jak się u Was sprawdziły?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nie zgadzam się na kopiowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie treści mojego bloga oraz zdjęć bez mojej wiedzy i zgody. Stanowią one moją własność, a kradzież własności intelektualnej jest karalna!