czwartek, 13 grudnia 2012

Moje zbiory cz. III oleje

Witajcie!

Już dawno nie było posta z cyklu "Moje zbiory". Dziś nadganiam z tematem. Tym razem skupię się na moich olejach do włosów. Kolekcja może nie jest imponująca, ale póki co w zupełności mi wystarcza.
Zapraszam do lektury :)





1. Olej kokosowy Efavit - nierafinowany, zimnotłoczony. Używany na długość. Początkowo moim włosom nie podpasował, teraz jestem z niego bardzo zadowolona. Jest bardzo wydajny, używam praktycznie do każdego oolejowania kilka razy w tygodniu od 2 miesięcy, a mam ponad połowę opakowania.

2. Olej rycynowy - u mnie stosowany raczej jako dodatek do mikstur własnej roboty. Ostatnio użyłam solo na skalp, ale ma strasznie gęstą konsystencję.

3. Olej Amla Dabur - kupiony z ciekawości, strasznie drażniąco pachnie i niestety jest na parafinie, choć moim włosom to jakoś póki co nie przeszkadza. Stosuję na skalp i długość. Włosy po nim są fajnie gładkie.

4. Vatika Dabur - kolejny indyjski olej w mojej kolekcji. Jest to olej kokosowy wzbogacony dodatkiem amli, henny i cytryny, jednak u mnie działa podobnie jak ten zwykły kokosowy, więc raczej nie kupię go ponownie, bo po co przepłacać.Używam zwłaszcza na długość.

5. Olejki Alterra Granat i Avocado oraz Migdał i Papaja - wrzucam je do jednego worka, działają u mnie tak samo, brak jakiś spektakularnych efektów, ale też nie szkodzą, pachną oba bardzo słodko, landrynkowo. Fajne, ale bez nadmiernego szału.Używane na długość.

6. Olej musztardowy - najnowszy w mojej kolekcji, stosowany na skalp i czasem na długość. Zapach faktycznie lekko musztardowy, ale niezbyt nachalny. Nie mam o nim jeszcze wyrobionego zdania.

7. Olejek GP łopianowy z olejkiem drzewa herbacianego - stosowany na skalp, bardzo fajny olejek. Po zużyciu ok. 1/2 buteleczki ograniczył przetłuszczanie. W kwestii przeciwłupieżowej się nie wypowiem, bo łupieżu nigdy nie miałam. Teraz sobie grzecznie stoi na półce i czeka na lepsze czasy.

8. Nafta kosmetyczna - jako dodatek do płukanek lub własnych masek, używam bardzo rzadko, więc się nie wypowiem szczegółowo.

9. Oliwa z oliwek - brak na zdjęciu, ale służy mi głównie w kuchni. Na włosy czasem aplikowałam w mieszankach olejków albo jako dodatek do masek domowych.

10. Miałam, ale już wykończyłam: Olejek GP z papryką - bardzo fajny, prawie bez zapachu, bardzo go lubiłam. Stosowałam na skalp. Podczas jego stosowania włosy jakby mniej mi wypadały, może nawet szybciej rosły. Z czystym sumieniem polecam!

To by było na tyle :)

Moje typy? Na długość kokosowy Efavit, a na skalp chyba GP z papryką - taki zestaw bardzo długo mi towarzyszył i dobrze się sprawdzał.

A jakie są Wasze ulubione oleje?

Pozdrawiam,
Hinata

16 komentarzy:

  1. mój ulubiony to rycynowy mieszany z migdałowym, alterra limonkowa i rosyjski łopianowo-pszeniczno-jojobowy. Na skalp te z gp, ale nie za często :)

    OdpowiedzUsuń
  2. GP, Alterrę i Vatikę lubię i miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Olej silnikowy jest najlepszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze względu na cięższe frakcje ropy naftowej, związki aromatyczne, skażenie siarczanami i azotanami nie polecam, ale co kto lubi :D

      Usuń
    2. Silnikowy? Hmmm muszę spróbować :P A jak stosujesz? :) Używasz nowy czy taki zużyty zebrany z silnika po wymianie? :) Doradź nam proszę! :DDD

      Usuń
  4. Mój ulubiony to łopianowy własnej roboty, przepis na moim blogu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja wprost uwielbiam( a raczej moje włosy) sezamowy oraz z pestek winogron. Cudownie nabłyszczają, nawilżają, biją wszystkie inne na głowę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie potrafię wybrać ulubieńca :) Lubię płynne oleje, ale kokos z kolei jest lekki i nie obciąża tak włosów. Najbardziej lubię działanie olejów w domowych maskach, ale olejowanie na suche włosy jest mniej czasochłonne. Jestem w rozterce... :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje włosy najbardziej lubią łopianowy i arganowy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. najlepiej wspominam olej z kiełków pszenicy ;) teraz używam na długość głównie oleju BDFM, a na skalp rycynowego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja tak apropo rycnowego :) jeśli przeszkadza Ci jego gęstość to polecam nakładać podgrzany:) Najlepiej na kubku z gorącą wodą położyć malutki talerzyk i nalać na niego rycynowego :) Po chwili jest cieplutki i 'rzadki' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam grzać w mikrofali, był ciepły ale nadal dosyć gęsty. Musze wypróbować sposób z kubkiem, czytałam już o nim chyba u Lagoeny. Dzięki :)

      Usuń
  10. Rewelacyjny zbiór, ja takiego nie mam...:*

    Pozdrawiam...:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam do mnie na rozdanie 4 nagród za łączną kwotę 300 pln

    http://otulona-zapachem.blogspot.com/2012/12/moje-pierwsze-rozdanie-i-nagrody.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę tych buteleczek masz:) Aktualnie używał łopianowego ze skrzypem:)

    Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie i rzeczowy komentarz, każdy jest dla mnie cenny i istotny. Nie mniej jednak uszanuj moją pracę i nie komentuj nie czytając treści posta i nie nakłaniaj mnie do obserwowania lub odwiedzin Twojego bloga - to nie jest tablica ogłoszeń, poza tym jeśli będę chciała, to sama tam trafię ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nie zgadzam się na kopiowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie treści mojego bloga oraz zdjęć bez mojej wiedzy i zgody. Stanowią one moją własność, a kradzież własności intelektualnej jest karalna!