czwartek, 4 kwietnia 2013

Farby do włosów: Garnier Color Naturals vs. Marion Mari Color

Witajcie!
Chciałam dziś napisać dla Was kilka słów na temat farb do włosów, których w ostatnim czasie używałam. Ujmę tutaj moje spostrzeżenia na temat farby Garniera Color Naturals, którym farbowałam na początku grudnia oraz Mari Color użytej pod koniec stycznia. Farby, mimo, że obie są z tej samej grupy produktów do koloryzacji trwałej, różnią się znacznie od siebie.

Garnier Color Naturals 4.3

Mari Color 321
Cena:
Garnier - około 15 zł/ op.
Marion - 5-6 zł/ podwójne op.

Na moje włosy zużyłam:
Garnier - 2 op. czyli ok. 30 zł
Marion - jedno podwójne op. czyli około 6 zł

Walory opakowania i zawartości:
Garnier - w kartoniku mamy tubkę z kremem koloryzującym, buteleczkę z mleczkiem rozwijającym, rękawiczki, instrukcję i odżywkę po koloryzacji. Wszystko jest, ok.

Marion - farba zapakowana jest w plastikową saszetkę podzieloną na dwie komory, żeby użyć wystarczy złożyć na pół, za jednym zamachem odciąć dwa rogi i razem wycisnąć do pojemnika, wygodne. Dodatkowo mamy załączone rękawiczki, instrukcja jest na opakowaniu. Niestety brak odżywki :/

Kolor: 
Garnier - kolor przede wszystkim wychodzi sporo ciemniejszy niż na opakowaniu, prawie czarny. Spłukuje się dosyć powoli i równomiernie. Dobrze wgryza się we włosy i bardzo ładnie wyrównał mi kolor (odrosty ciemny blond, a reszta jasna, rudawa, końcówki najjaśniejsze).

Marion - kolor wychodzi bardziej zbliżony do koloru na opakowaniu, nie za ciemny. Wypłukuje się  dużo szybciej. Plus za to, że jest dosyć naturalny. U mnie nakładany był po farbie Garniera, widzę znaczną różnicę włosy na długości są jakby trwalej wybarwione niż odrost po Garnierze zafarbowany samą Marion. Przypuszczam, że gdyby położyć Marion na naturalne włosy po jakimś czasie wypłukałby się w większej części.

Wpływ na kondycję włosa:
Garnier - włosy po farbowaniu były przesuszone, z tendencją do łamania się, niestety farba znacznie osłabiła ich kondycję. Co do wypadania nie zauważyłam, żeby jakoś nadmiernie się zwiększyło. Nie było wcale tak łatwo powrócić do kondycji sprzed farbowania.

Marion - farba jest mniej trwała niż Garnier, nie wgryza się tak we włosy i jest dla nich z pewnością delikatniejsza. Po farbowaniu Marionem włosy były w dobrej kondycji, może trochę przesuszone na końcach, jednak szybko wróciły do normy, wystarczyło dobrze je nawilżyć. Wypadania równiez u mnie nie zwiększył.

Którą bym wybrała? W tym momencie oczywiście Marion, ze względu na łagodność dla włosów. Jednak jeśli wypłuczą mi się znacznie i odrost po Garnierze będzie bardzo duży i widoczny chyba skuszę się na odnowienie całego koloru Garnierem i znów przez jakiś czas wrócę do Marion.


6 komentarzy:

  1. Garniera wspominam dość dobrze - farbowałam na jakiś ciemny brąz z tej serii kilka razy kiedyś. Niestety nie miałam okazji używać farby Marion, ale znam ich szampony koloryzujące - niestety strasznie plączące włosy :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz widzę tego Mariona ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sklepowymi farbami zniszczyłam sobie włosy. Teraz je omijam. Farbuję się tylko u fryzjera specyfikami bez amoniaku w kolorze zbliżonym do mich naturalnych włosów. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja i tak jestem za hennami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nigdzie nie widziałam Mariona, a zaglądam za ciekawostkami w najciemniejsze kąty!

    OdpowiedzUsuń
  6. no niestety aula ma słabą akustykę:( ale spróbuję nagrac w lepszej jakości:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie i rzeczowy komentarz, każdy jest dla mnie cenny i istotny. Nie mniej jednak uszanuj moją pracę i nie komentuj nie czytając treści posta i nie nakłaniaj mnie do obserwowania lub odwiedzin Twojego bloga - to nie jest tablica ogłoszeń, poza tym jeśli będę chciała, to sama tam trafię ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nie zgadzam się na kopiowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie treści mojego bloga oraz zdjęć bez mojej wiedzy i zgody. Stanowią one moją własność, a kradzież własności intelektualnej jest karalna!