poniedziałek, 4 listopada 2013

Krem matujący My Skin Essence - bubel roku!

Hej!
Dzisiaj napisałam dla Was kilka słów o kremie do twarzy od Essence.O ile na noc lubię treściwe, odżywcze kremy, to na dzień, szczególnie w cieplejszych porach roku, stawiam na kremy lekkie i szybko wchłaniające oraz dobrze współpracujące z podkładami.

Właśnie z takim przeznaczeniem na wiosnę zakupiłam ten oto krem:


Miałam nadzieję na lekkie nawilżenie i zmatowienie skóry szczególnie na nosie.
Krem zamknięty jest w plastikowym słoiczku o pojemności 50 ml. Dokładnie nie pamiętam ile kosztował, ale było to coś koło 10-15 zł.


Konsystencja kremu jest bardzo lekka i troszkę wodnista, krem ma całkiem przyjemny i delikatny zapach.



Jakie miałam wobec niego wymagania?
- matowienie skóry (ja nie mam tłustej cery, jedynie nos świeci się delikatnie bardziej, niż reszta twarzy!)
- lekkie nawilżenie
- szybkie wchłanianie
- dobra współpraca z podkładami

Jak krem Essence poradził sobie z moimi wymaganiami?

Krem rozprowadza się na skórze bardzo dobrze. Cienka warstwa wchłania się w zadowalającym tempie. Krem dobrze miesza się w zagłębieniu dłoni razem z podkładem przy tworzeniu czegoś w stylu własnego kremu BB (opisałam tą metodę tutaj), jednak mieszanka ta nie nabiera właściwości matujących.

Niedogodności zaczynają się, gdy pragniemy zmatowienia skóry. Cienka warstwa niestety wcale nie matuje skóry. Pomyślałam sobie, że może nakładam zbyt mało kremu. Niestety krem nałożony w większej ilości wchłania się strasznie wolno, tworząc na twarzy warstewkę, która przy potarciu zaczyna się wałkować na twarzy! Występuje nieprzyjemne uczucie obklejonej twarzy. Nie sposób nałożyć na twarz podkład, warstwa kremu zaczyna wraz z podkładem migrować po twarzy w postaci wałeczków... a matu nadal nie ma. Tj. moje, w zasadzie matowe bez kremu, policzki pozostają jakie były, a nos nadal błyszczy. Porażka.

Na pociechę mogę powiedzieć, że krem w jakimś stopniu nawilża. Może nie jakoś rewelacyjnie, ale zawsze.

Generalnie uważam, że nie warto. Zamiast niego już lepiej kupić sobie lekki krem, który lepiej nawilża. Ja póki co wykańczam go na dzień, ale jak przyjdzie zimniejsza pora, to wymienię go tradycyjnie na treściwy krem pod podkład (moja cera wymaga bardziej tłustego i odżywczego kremu na mrozy), a resztkę tego bubla bez żalu wsmaruję np. w nogi i tak zakończy się jego obecność w mojej kosmetyczce.

Ogólnie mam wrażenie, że kosmetyki Essence inne niż kolorówka są słabe. Mam jeszcze inny kosmetyk od nich, który też mnie zawiódł, jego recenzja niebawem.

Miałyście ten krem? A może inne kosmetyki pielęgnacyjne od Essence? Jak wrażenia?

Pozdrawiam,
Hinata

17 komentarzy:

  1. ja myślałam,że essence ma tylko kolorówkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Mają też pielęgnacyjne, choć chyba od stosunkowo krótkiego czasu. Są w Naturach i Hebe. Wiem, że mają serie do pielęgnacji twarzy i kremy do rąk. Ustawione są pośród innych kosmetyków pielęgnacyjnych :)

      Usuń
  2. Nie miałam go, ostatni matujący jaki miałam również był dość kiepski, bo mat utrzymywał się dość krótko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafić w dobry krem matujący nie jest łatwo. Z tego, co pamiętam fajny jest ten z Garniera czysta skóra w tubce, miał go mój K. i czasem sobie podkradałam :D

      Usuń
  3. szkoda, że się nie spisał ;/ Ja jakoś nie jestem przekonana do kosmetyków do pielęgnacji Essence :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam nic z pielęgnacji Essence;P Interesująco wyglądają tylko kremy do rąk w małych, poręcznych tubkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nawet nie wiedziałam, że taki jest;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie wiedziałam że Essence ma coś poza kolorówką, ale na pewno po Twoim poście nawet nie będę zwracać uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie dorwałam go, bo byłam zaciekawiona, a kolorówkę od nich lubię. Mam wrażenie, że to taki bubel dla nastolatek, zresztą ich produkty wyraźnie są skierowane w stronę takiej grupy klientów.

      Usuń
  7. Nie miałam pojęcia że essence ma kremy! Po raz pierwszy widze i jestem w szoku, serio :D :O

    OdpowiedzUsuń
  8. No to niezły bubelek :P ja jeszcze nie miałam nic z tej firmy i się na to nie zanosi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. No właśnie... szkoda nawet tej niewielkiej kwoty, bo nie spełnia swojego "tytułowego" zadania.

      Usuń
  10. Krem matujacy z Farmony z serii Herbal Care. Śmieszna konsystencja, ale fajnie matuje i ładnie się wchłania. Cena też przyjemna ok. 8 -10 zł.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie i rzeczowy komentarz, każdy jest dla mnie cenny i istotny. Nie mniej jednak uszanuj moją pracę i nie komentuj nie czytając treści posta i nie nakłaniaj mnie do obserwowania lub odwiedzin Twojego bloga - to nie jest tablica ogłoszeń, poza tym jeśli będę chciała, to sama tam trafię ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Nie zgadzam się na kopiowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie treści mojego bloga oraz zdjęć bez mojej wiedzy i zgody. Stanowią one moją własność, a kradzież własności intelektualnej jest karalna!